Atak na Clinton na konwencji Trumpa

Podczas pierwszego dnia konwencji wyborczej w Cleveland, politycy i sympatycy amerykańskiej Partii Republikańskiej przekonywali, że tylko Donald Trump może zapewnić Amerykanom bezpieczeństwo. ​Wielu mówców krytykowało też jego rywalkę w wyborach Hillary Clinton. Najostrzej byłą sekretarz stanu zaatakowała matka dyplomaty, który zginął w Benghazi w Libii.

Pat Smith, której syn Sean we wrześniu 2012 roku zginął w ataku na konsulat USA w Benghazi bezpośrednią odpowiedzialnością za tragedię obarczyła Hillary Clinton, która wówczas pełniła funkcje sekretarz stanu.

Reklama

"Jak mogłaś mi to zrobić" - mówiła ze łzami w oczach, zarzucając Hillary Clinton, że nie zapewniła bezpieczeństwa dyplomatom, a potem nie mówiła prawdy na temat powodów ataku na amerykańską placówkę.

"Skoro Hillary Clinton nie mówi nam prawdy, dlaczego mamy dać jej prezydenturę" - dodała Pat Smith.

Niechęć do Hillary Clinton jest powszechna wśród delegatów na konwencję Partii Republikańskiej.

"Ona nie może zostać wybrana prezydentem. Kłamie i nie można jej ufać. Potrzebujemy przywrócić zaufanie i godność naszemu krajowi i Białemu Domowi" - powiedziała Polskiemu Radiu delegatka na konwencję z Teksasu, Julie Fraubel.

Lista zarzutów, jakie mają republikanie wobec Hillary Clinton, jest bardzo długa. Poza Benghazi obejmuje ona miedzy innymi aferę Whitewater, postawę jako pierwszej damy, czy ostatni skandal z korzystaniem z prywatnej skrzynki e-mailowej, gdy była szefową dyplomacji USA.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy