Kontakty doradcy Trumpa z Rosją pod lupą służb

"Wall Street Journal" donosi o dochodzeniu amerykańskich służb specjalnych w sprawie kontaktów między ważnym doradcą Donalda Trumpa a Rosją. Czy doszło do naruszenia prawa?

Amerykańskie służby specjalne badały kontakty obecnego doradcy prezydenta USA Donalda Trumpa ds. bezpieczeństwa narodowego Michaela Flynna z przedstawicielami władz Rosji - poinformował "Wall Street Journal", powołując się na źródła zaznajomione ze sprawą.

Reklama

Nie wiadomo, kiedy rozpoczęło się wspólne dochodzenie FBI, CIA, Agencji Bezpieczeństwa Narodowego (NSA), a także ministerstwa finansów i czy ujawniło ono obciążające Flynna dowody - zastrzega nowojorski dziennik w poniedziałkowym wydaniu. Nie jest też jasne czy śledztwo trwa nadal.

Jak zauważa "WSJ", Flynn, trzygwiazdkowy generał w stanie spoczynku, to pierwszy przedstawiciel Białego Domu za administracji Trumpa objęty takim dochodzeniem; odgrywa on kluczową rolę w kształtowaniu polityki USA wobec Rosji.

Śledztwo miało zbadać "charakter kontaktów Flynna z przedstawicielami rosyjskich władz oraz (ustalić) czy w ich trakcie doszło do naruszenia prawa". Zasadniczym elementem dochodzenia jest szereg inicjowanych przez Flynna rozmów telefonicznych z ambasadorem Rosji w Waszyngtonie Siergiejem Kislakiem, 29 grudnia 2016 roku. Tego dnia administracja Baracka Obamy ogłosiła sankcje i inne działania wobec Rosji w odpowiedzi na cyberataki, które miały wpłynąć na ostatnie wybory prezydenckie w USA - przypomina "WSJ". Według gazety badano także wcześniejsze rozmowy Flynna z przedstawicielami władz Rosji.

W wydanym oświadczeniu przedstawicielka Białego Domu Sarah Sanders podkreśliła: "Absolutnie nic nie wiemy o podobnym dochodzeniu ani nawet o podstawach do jego prowadzenia". Wcześniej jednak rzecznik prasowy Białego Domu Sean Spicer zapewnił, że kontakty między Flynnem a Kislakiem dotyczyły technicznych kwestii związanych z planowaniem rozmowy między Trumpem a rosyjskim prezydentem Władimirem Putinem.

"Często zdarza się, że rozmowy między przedstawicielami władz USA i innych krajów pojawiają się w przechwyconych przez NSA rozmowach, bo USA prowadzą wielostronną inwigilację zagranicznych urzędników. Amerykańskie nazwiska mogą też pojawiać się w opisach rozmów, którymi dzielą się między sobą przedstawiciele zagranicznych rządów" - pisze "WSJ".

Własne śledztwo w sprawie potencjalnej zmowy między Rosją a osobami powiązanymi z Trumpem prowadzi także senacka komisja ds. wywiadu, w ramach większego dochodzenia tej komisji co do ingerowania Rosji w przebieg wyborów w USA.

Według wcześniejszych informacji amerykańskiej prasy, śledztwo prowadzone przez FBI, CIA, NSA i ministerstwo finansów dotyczy co najmniej trzech doradców Trumpa z kampanii wyborczej i ich możliwych powiązań z władzami Rosji: byłego szefa kampanii Paula Manaforta, biznesmena i byłego doradcy ds. polityki zagranicznej Cartera Page'a oraz republikańskiego lobbysty i konsultanta politycznego Rogera Stone'a.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy