Kto w administracji Donalda Trumpa? Padają pierwsze nazwiska

Prezydent elekt Donald Trump kompletuje swoją administrację. W weekend ma się spotkać z jednym ze swych największych krytyków, byłym gubernatorem stanu Massachusetts Mittem Romney'em. Według amerykańskich mediów, Trump rozważa kandydaturę Romney'a na stanowisko sekretarza stanu. Z kolei stanowisko doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego prezydent elekt zaproponował emerytowanemu generałowi Michaelowi T. Flynnowi, byłemu szefowi Agencji Wywiadu Wojskowego (DIA), znanemu z konserwatywnych i radykalnych poglądów.

Prezydent elekt Donald Trump ma w weekend spotkać się z jednym ze swych największych krytyków, byłym gubernatorem stanu Massachusetts Mittem Romney'em. Według amerykańskich mediów, Trump rozważa kandydaturę Romney'a na stanowisko sekretarza stanu.

Reklama

Jak podała telewizja CNN, Trump ma przyjąć Romney'a u siebie w najbliższy weekend. Według NBC News 69-letni Romney, były kandydat Partii Republikańskiej na prezydenta w 2012 roku, jest obecnie rozważany przez Trumpa do objęcia po Johnie Kerrym stanowiska sekretarza stanu USA.

Informację o spotkaniu potwierdził w czwartek senator z Alabamy Jeff Session wychodząc z siedziby Donalda Trumpa w Nowym Jorku. "Uważam, że to dobrze, że prezydent-elekt spotka się z Mittem Romney'em" - powiedział senator. "Jest tylu zdolnych ludzi, z którymi powinien utrzymywać dobre relacje. Myślę, że Mitt Romney mógłby robić wiele rzeczy. Jestem pewny, że jest brany pod uwagę, ale to Trump zdecyduje".

Wybór Romney'a zaskakuje

Do tej pory wśród kandydatów na sekretarza stanu w administracji Trumpa wymieniani byli przez media: burmistrz Nowego Jorku Rudolph Giuliani, były przewodniczący Izby Reprezentantów Newt Gingrich, były ambasador USA przy ONZ za prezydentury George'a W. Busha John Bolton a także gubernator Karoliny Południowej Nikky Haley.

Informacja, że to Romney mógłby zostać sekretarzem stanu w administracji Trumpa jest o tyle zaskakująca, że były gubernator Massachusetts należał do największych krytyków nowojorskiego biznesmena. Jeszcze podczas prawyborów nazwał Trumpa naciągaczem, krętaczem i oszustem i przekonywał Republikanów, ze należy zablokować jego nominację.

Wybór Romney'a na szefa dyplomacji mógłby zadowolić wielu bardziej umiarkowanych i związanych z establishmentem Partii Republikańskiej (GOP) polityków a także tych, którzy niepokoją się, że za prezydentury Trumpa może dojść do zbytniego zbliżenia z Rosją. Romney, w przeciwieństwie do Trumpa, nie szczędzi krytyki rosyjskiemu prezydentowi Władimirowi Putinowi.

Gen. Flynn na doradcę bezpieczeństwa narodowego

Z kolei stanowisko doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego prezydent elekt zaproponował emerytowanemu generałowi Michaelowi T. Flynnowi, byłemu szefowi Agencji Wywiadu Wojskowego (DIA), znanemu z konserwatywnych i radykalnych poglądów.

57-letni Flynn już podczas kampanii wyborczej był jednym z najbliższych doradców Donalda Trumpa ds. polityki zagranicznej i bezpieczeństwa. Zasłynął wówczas z ostrych wypowiedzi na temat islamu oraz islamskiego terroryzmu, który uważa za największe zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych.

Podczas kampanii dał się również poznać jako wielki krytyk prezydenta Baracka Obamy, którego obwinia o osłabienie pozycji Ameryki na świecie, a także rywalki Trumpa w wyborach prezydenckich, Demokratki Hillary Clinton, którą nazywał "wrogiem". Na lipcowej konwencji Republikanów Flynn zachęcał tłumy do okrzyków "Zamknąć ją w więzieniu !" W jego opinii Clinton naraziła kraj na niebezpieczeństwo korzystając z prywatnego serwera pocztowego, gdy była sekretarzem stanu USA.

Flynn do niedawna był członkiem Partii Demokratycznej. Jego drogi z tą partią rozeszły się, gdy prezydent Barack Obama zwolnił go z zajmowanego stanowiska szefa Agencji Wywiadu Wojskowego (Defence Intelligence Agency).

Oficjalnie Flynn odszedł wówczas na wcześniejszą emeryturę. Później jednak sam przyznał, że był zmuszony do odejścia, bo zajął zupełnie inne stanowisko w sprawie Państwa Islamskiego (IS) i Al Kaidy. Flynn utrzymuje, że za prezydentury Obamy zagrożenie ze strony islamskich fundamentalistów wzrosło i jest większe niż było po zamachach terrorystycznych z 11 września 2001 roku.

Flynn zraził do siebie bardzo wielu byłych kolegów

Dziennik "New York Times" podkreśla, że Flynn należał niegdyś do najbardziej szanowanych wojskowych swojego pokolenia. Ale wspierając w kampanii nowojorskiego biznesmena zraził do siebie bardzo wielu byłych kolegów.

W 2015 roku media doniosły, że Flynn wziął udział w Moskwie w gali z okazji jubileuszu telewizji Russia Today, uważanej przez krytyków za propagandową tubę Kremla. Wielokrotnie występował w tej telewizji jako ekspert.

Niedawno portal Politico doniósł, że firma konsultingowa Flynna doradza Turcji. Sam Flynn w artykule opublikowanym 8 listopada br. opowiedział się za ekstradycją z USA Fetullaha Gulena, tureckiego duchownego oskarżanego przez prezydenta Recepa Erdogana o zorganizowanie w lipcu br. nieudanego puczu.

Flynn był już wskazywany jako potencjalny kandydat na wiceprezydenta USA w administracji Trumpa, ale ostatecznie stanowisko to otrzymał gubernator Indiany Mike Pence.

Na razie brak informacji, czy Flynn przyjął propozycję Trumpa.  Jednak jedna z osób z kręgu najbliższych współpracowników Trumpa powiedziała agencji Reuters, że "kiedy prezydent (elekt) Stanów Zjednoczonych występuje z taką prośbą, to odpowiedź może być tylko jedna".

Komentatorzy zwracają uwagę, że wobec braku doświadczenia Trumpa w sprawach międzynarodowych, pozycja Flynna byłaby bardzo silna.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje