"Pan Trump chce poznać bliżej Putina"

Donald Trump "nie jest izolacjonistą", ale będzie dążył do rewizji zasad, na jakich działa NATO - powiedział doradca ds. polityki zagranicznej republikańskiego kandydata na prezydenta Joseph Schmitz w czasie konwencji Partii Republikańskiej (GOP) w Cleveland. Trump uważa, że stacjonowanie wojsk w Europie kosztuje USA za dużo.

"Donald Trump chce tylko ponownie przyjrzeć się zasadom, na jakich działa NATO. Sytuacja jest teraz inna niż w 1949 roku, gdy Sojusz powstawał. Nie tylko USA, również Niemcy widzą, że zagrożenia są dziś także z południa, nie tylko ze wschodu" - odpowiedział Schmitz podczas wtorkowego briefingu na pytanie PAP o to, dlaczego Trump mówi, że NATO jest organizacją "przestarzałą".

Reklama

Sugerował też, że dalsze losy NATO wydają się niepewne z powodu niestabilności politycznej w krajach członkowskich.

"Co będzie, jeśli na przykład Turcja wprowadzi prawo szariatu? Jeśli Recep Tayyip Erdogan zmieni Turcję na podobieństwo Trzeciej Rzeszy? NATO ma być przecież sojuszem państw demokratycznych?" - pytał.

Zapytany, co oznaczają słowa uznania Trumpa pod adresem rosyjskiego prezydenta Władimira Putina, z którym - jak powiedział - "dogada się", doradca kandydata GOP odparł, że chodziło mu o lepsze poznanie szefa Kremla.

"Pan Trump jest doświadczonym przywódcą i chce poznać bliżej Putina. Dlatego powiedział, że musi się z nim układać. Nie chwalił go. Putin będzie szanował pana Trumpa o wiele bardziej niż prezydenta Obamę czy Hillary Clinton" - oświadczył.

Na pytanie, czy Trump jako prezydent zmniejszy obecność militarną USA w Europie, Schmitz odpowiedział dyplomatycznie. "To zależy od tego, co będzie potrzebne i czy sprawy w Sojuszu będą wyglądały fair. To wymaga ostrożnej oceny" - wskazał.

Trump w wielu wypowiedziach podważał dalszy sens istnienia NATO i podkreślał, że jego europejscy członkowie muszą więcej wydawać z budżetu na obronę, dając do zrozumienia, że stacjonowanie wojsk w Europie kosztuje USA za dużo. Podobnie wypowiadał się o stacjonowaniu wojsk amerykańskich w Korei Południowej. Odstraszają one od agresji komunistyczną Koreę Północną.

"Donald Trump nie jest izolacjonistą, wprost przeciwnie" - oświadczył na briefingu jego doradca.

Z Cleveland Tomasz Zalewski

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje