​ Paul Krugman: Noc strasznych objawień

Paul Krugman, komentując na łamach "The New York Times" pierwsze wyniki podkreślił, że na tę chwilę pewne jest, że ludzie tacy jak on i pewnie jak większość czytelników "NYT", "naprawdę nie rozumieją kraju, w którym żyją".

"Mieliśmy nadzieję, że Amerykanie ostatecznie nie zagłosują na kandydata tak dalece niekompetentnego do sprawowania najwyższego stanowiska. Tak niestabilnego, jeśli chodzi o temperament, tak przerażającego i niedorzecznego" - pisze Krugman.

Jednocześnie - jak zaznacza - mogło się wydawać, że społeczeństwo staje się coraz bardziej otwarte i tolerancyjne wraz z upływem czasu.

I dodaje: myśleliśmy, że większość Amerykanów ceni normy demokracji i praworządności.

"Okazało się, że byliśmy w będzie. Okazało się, że jest znaczna liczba osób - białych, żyjących głównie na obszarach wiejskich - która nie podziela naszej wizji Ameryki. Dla nich Ameryka to krew i ziemia, tradycyjny patriarchat, hierarchia rasowa. Znalazło się wiele osób, które nie podzielają wartości antydemokratycznych, ale które mimo wszystko były gotowe zagłosować na osoby noszące etykietę 'republikanin'" - czytamy w tekście Krugmana.

Nie wiem, jak zrobimy krok do przodu z miejsca, w którym się znaleźliśmy. Czy Ameryka jest upadłym państwem i społeczeństwem? Wygląda, że to całkiem możliwe. Musimy się podnieść i spróbować znaleźć drogę naprzód, ale to była "noc strasznych objawień" - podsumował Krugman.

Reklama



Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje