Ponowne liczenie głosów? Odpowiedź ludzi Trumpa

Zwolennicy i prawnicy prezydenta elekta Donalda Trumpa podjęli prawne działania, by powstrzymać ponowne przeliczanie głosów w stanach Wisconsin i Pensylwania. Natomiast w Michigan przeciwko przeliczaniu opowiedział się stanowy prokurator generalny.

Przeliczanie głosów w tych trzech stanach zainicjowała kandydatka Partii Zielonych w wyborach prezydenckich Jill Stein, argumentując, że konieczne jest sprawdzenie czy doszło do ataku hakerów na system głosowania. 

Reklama

Prokurator generalny stanu Michigan, republikanin Bill Schuette powiedział w piątek, że przeliczanie jest nieuzasadnione i może narazić stan "na milionowe" koszty, a co gorsza na utratę głosów w Kolegium Elektorskim, bo przeliczanie może się nie zakończyć do wyznaczonego na 12 grudnia ostatecznego terminu.

15 grudnia zbiera się bowiem Kolegium Elektorskie i musi być wiadomo, którzy elektorzy będą reprezentować dany stan. Zgodnie z konstytucją USA, Amerykanie głosowali bowiem nie na kandydatów startujących w wyborach, ale na wyłanianych przez partie elektorów.

Trump nieznacznie przed Clinton

We wszystkich trzech stanach wygrał kandydat Partii Republikańskiej (GOP) Donald Trump, pokonując kandydatkę Demokratów Hillary Clinton bardzo nieznacznie (w Wisconsin o ok. 27 tys., w Michigan o ok. 11 tys., a w Pensylwanii o 67 tys. głosów). Gdyby okazało się po przeliczeniu, że we wszystkich tych trzech stanach wygrała jednak Clinton, to ona wygrałaby też całe wybory. Niemniej większość komentatorów, w tym nawet ludzie ze sztabu Clinton wyrażali przekonanie, że przeliczanie nie podważy zwycięstwa Trumpa.

Prokurator generalny Michigan wypowiadał się po tym, jak do Komisji Wyborczej tego stanu wpłynęła w czwartek skarga zespołu Trumpa, argumentująca, że przeliczanie będzie "długie i kosztowne".

W piątek prawnicy Trumpa złożyli też podobną skargę w Pensylwanii. Natomiast w czwartek zwolennicy Trumpa złożyli pozew przeciwko Komisji Wyborczej w Wisconsin, domagając się natychmiastowego przerwania rozpoczętego już przeliczania, bo "w sposób nieuzasadniony wzbudza wątpliwości" co do zwycięstwa Trumpa. Oni także argumentowali, że istnieje prawdopodobieństwo, że przeliczanie nie zakończy się na czas. Paradoksalnie jednak skargi i pozwy przeciwko przeliczaniu mogą jeszcze wydłużyć cały proces, a nie go powstrzymać.

Stein, która w wyborach 8 listopada zdobyła zaledwie 1 proc. głosów zdecydowała się złożyć wniosek o ręczne przeliczenie głosów w trzech tzw. stanach wahadłowych, gdyż rekomendowała to grupa prawników oraz ekspertów ds. zbierania danych. Argumentowali oni, że w Wisconsin, Michigan i Pensylwanii mogło dojść do cyberataków na maszyny do liczenia głosów w celu zmanipulowania wyniku.

Przeliczanie głosów jest bardzo kosztowne. Prawo nakazuje, by koszty pokrył kandydat wnioskujący przeliczenie. Stein udało się w tym celu zebrać kilka milionów dolarów. Trump oskarżył ją, że zainicjowała całą akcję przeliczania, by się wzbogacić.

Z Waszyngtonu Inga Czerny

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy