Polski proboszcz z Włoch: Wtórne wstrząsy budzą niepokój

Ksiądz Tomasz Grodzki, proboszcz parafii w miejscowości Sant’Anatolia di Narco, powiedział, że po niedawnym trzęsieniu ziemi mieszkańcy okolicy pozostają w gotowości do ucieczki. Niektórzy śpią w samochodach.

Ksiądz Grodzki powiedział Polskiemu Radiu, że mieszkańcy okolicy pozostają w gotowości do ucieczki. Niektórzy śpią w samochodach lub w bezpiecznej sali gimnastycznej. Inni w domach, ale w ubraniach i z najpotrzebniejszymi rzeczami w pobliżu.

Reklama

"Nie ma jakiejś większej paniki, ale jeszcze życie nie wróciło całkiem do normy" - dodał.

Podczas trzęsienia ziemi kościół w Sant’Anatolia di Narco ocalał, choć został uszkodzony. Część obrazów spadła ze ścian, obniżyły się też lampy - poinformował proboszcz. Msze można odprawiać. Ksiądz dodał jednak, że kościoły oddalone o 20 kilometrów są tak zniszczone, że nie nadają się do użytku.

Budynki w Sant’Anatolia di Narco wydają się być lepiej przygotowane na wstrząsy w porównaniu z poprzednimi latami, kiedy kataklizm niszczył tę miejscowość w 1979 i 1997 roku.

W środkowych Włoszech, które przedwczoraj nawiedziło trzęsienie ziemi, odczuwane są wstrząsy wtórne.

Od środowego poranka odnotowano ich ponad 900. Wstrząsy utrudniają akcję poszukiwawczo-ratunkową i wywołują niepokój wśród Włochów z miejscowości oddalonych od epicentrum nawet o kilkanaście, czy kilkadziesiąt kilometrów. 

Padają pytania o stan budynków w Amatrice, gdzie kilkuletnia szkoła zawaliła się, choć miała być odporna na wstrząsy. W tej sprawie ma być śledztwo prokuratury.

Aktualny bilans środowego trzęsienia ziemi to 268 ofiar śmiertelnych.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy