Baszar el-Asad: Amerykańskie siły w Syrii to najeźdźcy

Prezydent Syrii Baszar el-Asad powiedział, że musi "zobaczyć konkrety" w związku z obietnicą pokonania Państwa Islamskiego przez prezydenta USA Donalda Trumpa. Rozmieszczone w Syrii siły USA nazwał "najeźdźczymi", gdyż nie mają pozwolenia syryjskich władz.

W wywiadzie dla chińskiej telewizji Phoenix syryjski prezydent powiedział, że "teoretycznie wciąż widzi" możliwości współpracy z Trumpem, aczkolwiek w praktyce nic takiego w tym względzie się nie wydarzyło.

Asad oświadczył, że obietnica Trumpa z kampanii wyborczej, aby za priorytet postawić pokonanie IS, "była obiecująca". Ale "nie zobaczyliśmy jeszcze nic konkretnego, jeśli chodzi o tę retorykę" - zastrzegł.

Reklama

Prezydent Syrii skrytykował wspieraną przez USA kampanię przeciw IS w Syrii, mówiąc, że przeprowadzono lokalnie "jedynie kilka ataków"; nie ujawnił jednak, w jakim dokładnie czasie. "Mieliśmy nadzieję, że ta administracja (...) wdroży w życie to, co słyszeliśmy" - dodał.

Asad pytany, o rozmieszczenie amerykańskich sił niedaleko miasta Manbidż na północy Syrii, odpowiedział: "Jakiekolwiek obce wojska wjeżdżające do Syrii bez zaproszenia (...) są najeźdźcami". "Nie sądzimy, że to pomoże" - dodał.

Prezydent Trump występując w zeszłym tygodniu po raz pierwszy na połączonej sesji obu izb amerykańskiego Kongresu zapowiedział walkę z "radykalnym islamskim terroryzmem", m.in. plan - jak to ujął - "zdruzgotania i zniszczenia" Państwa Islamskiego, "zmiecenia tego okrutnego wroga z powierzchni naszej planety".

Koalicja pod wodzą USA potwierdziła w tym tygodniu rozmieszczenie dodatkowych sił USA w Syrii, by doprowadzić do porażki dżihadystów w Ar-Rakce - nazywanej stolicą samozwańczego kalifatu Państwo Islamskie, który utworzono w 2014 r. na części obszaru Syrii i Iraku. Chodzi o dodatkowych około 400 żołnierzy piechoty morskiej i elitarnej formacji Rangers.

Siły walczące w trwającym od 2011 r. konflikcie syryjskim są popierane przez różne kraje: USA, Rosję i Turcję. Do marszu na Rakkę szykują się - każdy osobno - tureckie wojska i sprzymierzone z nimi siły syryjskie, Kurdowie popierani przez USA oraz wspierane przez Rosję rządowe wojska syryjskie.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje