Erdogan: Powstrzymaliśmy z Putinem wejście syryjskich sił do Afrinu

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan oświadczył we wtorek, że dzięki rozmowom z prezydentem Rosji Władimirem Putinem udało się powstrzymać wkroczenie syryjskich sił rządowych do kontrolowanego przez Kurdów okręgu Afrin przy granicy syryjsko-tureckiej.

W poniedziałek syryjskie media państwowe podały, że siły rządowe "w najbliższych godzinach" wejdą do Afrinu, gdzie armia turecka prowadzi działania zbrojne przeciw kurdyjskiej milicji pod nazwą Ludowe Jednostki Samoobrony (YPG). Celem operacji sił syryjskich miało być odparcie tureckiej ofensywy w tej enklawie na północnym zachodzie kraju.

Reklama

Szef dyplomacji Turcji Mevlut Cavusoglu ostrzegał, że jeśli syryjskie siły wejdą do Afrinu, by chronić Kurdów z YPG, tureckie wojsko stawi im czoło.

Siły Asada powstrzymane

Wejście sił prezydenta Syrii Baszara el-Asada "zostało wczoraj powstrzymane" - powiedział Erdogan dziennikarzom po wygłoszeniu przemówienia w parlamencie. Gdy zapytano go, czy doszło do tego po rozmowach z Putinem, Erdogan odparł: "Tak, powstrzymano je po tych rozmowach".

W poniedziałek Erdogan rozmawiał o Syrii z Putinem oraz z prezydentem Iranu Hasanem Rowhanim. Szefowie państw uzgodnili m.in., że 14 marca spotkają się w Moskwie.

Jednocześnie przemawiając we wtorek do tureckich deputowanych, Erdogan zapowiedział, że oblężenie Afrinu "rozpocznie się w nadchodzących dniach". "W ten sposób odetnie się pomoc dla regionu i miasta, a organizacja terrorystyczna nie będzie miała możliwości do negocjowania z kimkolwiek" - ocenił.

Leżący w prowincji Aleppo okręg Afrin kontrolowany jest przez YPG. Ankara uważa tę milicję za organizację terrorystyczną, a USA wspierają ją w ramach walk z dżihadystami z Państwa Islamskiego (IS).

Kryptonim "Gałązka oliwna"

Zbrojna ofensywa turecka przeciwko YPG w Afrinie rozpoczęła się 20 stycznia. Ankara obawia się, że Kurdowie skonsolidują tereny odbite tam z rąk bojowników IS. Władze Turcji argumentują, że operacja, której nadano kryptonim "Gałązka oliwna", ma na celu ochronę granic Turcji, "zneutralizowanie" kurdyjskich bojowników w Afrinie i uwolnienie tamtejszej ludności od "ucisku i opresji". YPG odpierają zarzuty o terroryzm i oskarżają Turcję o ataki na cywilów.

Przed rozpoczęciem tureckiej operacji w Afrinie wiceminister spraw zagranicznych Syrii Fajsal Mekdad ostrzegał, że zostanie ona uznana za "akt agresji" i "pogwałcenie prawa międzynarodowego".

W 2012 roku, po wycofaniu się sił rządowych z tych terenów, Afrin stał się pierwszym kurdyjskim regionem w Syrii, który wyrwał się spod kontroli reżimu prezydenta Asada i władze utworzyły tam autonomiczną administrację.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje