Media: Rosja postawiła swoje wojska w Syrii w stan gotowości bojowej

Rosyjskie portale informacyjne twierdzą, że Moskwa postawiła w stan gotowości bojowej wojska stacjonujące w Syrii. Internetowa gazeta "Wzgljad" napisała, że jest to "misja nadzorująca ruchy wojsk USA". Rosja wezwała też w niedzielę do zwołania w poniedziałek posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ, poświęconego "zagrożeniom dla światowego pokoju".

Amerykańska organizacja Syrian American Medical Society oskarżyła syryjski reżim o atak chemiczny na szpital we Wschodniej Gucie. Polska i dziewięć innych państw zwołały na poniedziałek posiedzenia RB ONZ w celu omówienia sytuacji we Wschodniej Gucie. Oburzony wydarzeniami we Wschodniej Gucie prezydent Donald Trump oświadczył, że -"Prezydent Putin, Rosja i Iran są odpowiedzialne za wspieranie tego zwierzęcia Asada - zapłacą za to wysoką cenę".

Reklama

O rosyjskim wniosku o zwołaniu posiedzenia powiadomił rzecznik prasowy przedstawicielstwa Rosji przy ONZ.

Posiedzenie Rady Bezpieczeństwa "zwołane z inicjatywy Rosji rozpocznie się o 15 czasu lokalnego (21 w Polsce), a od razu po nim odbędzie się drugie posiedzenie RB ONZ" - dodał.  

Rosja uaktywniła obronę powietrzną?

Ministerstwo Obrony Rosji zaprzeczyło doniesieniom o użyciu przez armię dyktatora Asada broni chemicznej. Rosyjskie media przypomniały, że niedawno prezydent Rosji Władimir Putin ostrzegł Stany Zjednoczone, iż Moskwa odpowie zbrojnie na każdy atak wymierzony w syryjskie wojska rządowe i stwarzający zagrożenie dla stacjonujących w Syrii rosyjskich żołnierzy.

Z doniesień gazety internetowej "Wzgljad" i portalu informacyjnego "Rambler" wynika, że Rosja uaktywniła w Syrii swoją obronę powietrzną. W stan gotowości bojowej zostało postawione lotnictwo oraz kompleksy rakietowe S-400. Rosyjskie portale powołując się na świadków twierdzą, że wybrzeża Syrii patrolują rosyjskie myśliwce Su-30SM i Su-24.

USA: Międzynarodowa społeczność będzie musiała pilnie zareagować

Amerykański Departament Stanu nazwał doniesienia z Syrii "przerażającymi". Administracja Stanów Zjednoczonych zapowiedziała, że jeśli informacje o ataku chemicznym się potwierdzą, to międzynarodowa społeczność będzie musiała pilnie na nie zareagować. Waszyngton wezwał Moskwę do przerwania wspierania Baszara al-Asada i współpracy z międzynarodową społecznością, aby zapobiec "barbarzyńskim atakom chemicznym".

Według działającego w Londynie Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka, w wyniku wcześniejszych zmasowanych ataków wojsk dyktatora Baszara al-Asada, wspieranych przez rosyjskie lotnictwo we Wschodniej Gucie zginęło ponad 1,6 tys. cywilów, a tysiące osób zostało rannych.

Wojna w Syrii trwa siedem lat i kosztowała życie co najmniej 350 tysięcy osób. W wyniku konfliktu 11 milionów ludzi uciekło z tego kraju. Część z nich schroniła się w sąsiednich krajach: Libanie, Turcji i Jordanii.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje