Merkel: We Wschodniej Ghucie trwa masakra cywilów

Niemiecka kanclerz Angela Merkel potępiła w czwartek naloty syryjskich sił rządowych na Wschodnią Ghutę, określając je jako masakrę cywilów. Zaznaczyła, iż Berlin będzie kontaktował się z Moskwą w celu położenia kresu przemocy w tym regionie Syrii.

"Obecnie widzimy straszne wydarzenia w Syrii - reżim walczący nie przeciwko terrorystom, ale przeciwko własnym obywatelom. Zabijane są dzieci, niszczone szpitale - wszystko to jest masakrą, którą należy potępić" - powiedziała Merkel.

Reklama

Podkreśliła, że strona niemiecka zamierza prowadzić rozmowy w sprawie Wschodniej Ghuty z Rosjanami, sojusznikami prezydenta Syrii Baszara el-Asada. "Musimy zrobić wszystko, co jest w naszej mocy, by masakra się zakończyła" - dodała.

Z kolei specjalny przedstawiciel ONZ ds. Syrii Staffan de Mistura poinformował w czwartek Reutersa, iż ma nadzieję, że w Radzie Bezpieczeństwa ONZ dojdzie do porozumienia w sprawie rezolucji kończącej walki we Wschodniej Ghucie.

Pytany o to, co stanie się, gdy w RB ONZ nie będzie porozumienia, stwierdził: "Wtedy będziemy musieli naciskać, by stało się to najszybciej jak się da, ponieważ nie ma alternatywy dla zawieszenia broni (...)".

Szwecja i Kuwejt wezwały do przeprowadzenia w czwartek głosowania w Radzie Bezpieczeństwa w sprawie rezolucji, wprowadzającej 30-dniowy rozejm we Wschodniej Ghucie, by dostarczyć pomoc humanitarną do rebelianckiej enklawy. Stały przedstawiciel Rosji w RB ONZ Wasilij Niebienzja uznał jednak tę propozycję za nierealistyczną.

Co najmniej 13 cywilów zginęło w porannych czwartkowych nalotach sił rządowych na Wschodnią Ghutę - poinformowało Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka.

Według ONZ, od 4 lutego w walkach we Wschodniej Ghucie, głównie na skutek nalotów armii rządowej, zginęło co najmniej 346 cywilów, a 878 zostało rannych. Wysoki komisarz NZ ds. praw człowieka (UNHCHR) Zeid Ra'ad Al-Hussein potępił w środowym oświadczeniu "potężną kampanię anihilacji", wymierzoną w cywilów w tym regionie. 

Jak podało Obserwatorium, tylko we wtorek w rebelianckiej enklawie na przedmieściach Damaszku zginęło ponad 100 cywilów. Wśród zabitych są dzieci. Obserwatorium stwierdziło, że część samolotów nad Ghutą mogła być rosyjska.

W 2017 r. Wschodnia Guta włączona została do wyznaczonych przez Rosję, Iran i Turcję stref deeskalacji, ale nie zapewniło to bezpieczeństwa cywilom.

W nocy z poniedziałku na wtorek ONZ wezwała syryjską armię do natychmiastowego wstrzymania bombardowań oblężonego regionu, w którym w dramatycznych warunkach przebywa ponad 400 tys. osób.

Mająca strategiczne znaczenie dla rebeliantów Wschodnia Ghuta jest oblegana przez syryjskie wojska rządowe od 2013 r. Siły rządowe wraz z sojusznikami odcięły również drogi, którymi przemycano do oblężonego regionu żywność i leki. W ubiegłym tygodniu do enklawy dotarł pierwszy od końca listopada konwój pomocowy. Poprzedziły go prowadzone od miesięcy starania ONZ.

Naloty na Wschodnią Ghutę spotykają się z potępieniem światowych przywódców, organizacji międzynarodowych oraz mediów. We wtorek Simon Tisdall w "The Guardian" ocenił, iż przypominają one ludobójstwo w Srebrenicy w 1995 r. Zaznaczył, że światowe mocarstwa po raz kolejny "odwracają wzrok". Z kolei w czwartkowym artykule redakcyjnym "New York Times" stwierdzono, że ofensywa rządu w Damaszku na rebeliancką enklawę jest barbarzyńska i stanowi "jeden z najkrwawszych epizodów trwającej od siedmiu lat wojny w Syrii".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje