Niewinna ofiara krwawej wojny. Pomoc dla trzyletniej Maysy

Trwająca już od ponad sześciu lat wojna w Syrii pochłonęła wiele ofiar i okaleczyła ponad 260 tys. dzieci. Wśród nich jest trzyletnia Maysa. Bomby najpierw zabiły jej ojca, a dwa miesiące później również matkę. Dziewczynka straciła nie tylko najbliższych, ale także dom i własną nogę. Nie może biegać po podwórku, bawić się jak inne dzieci i normalnie żyć.

Maysa Alhaj urodziła się w Hamie w zachodniej Syrii. We wrześniu 2015 roku, gdy miała zaledwie dwa lata, podczas bombardowania wioski zginął jej ojciec. Dwa miesiące później kolejna bomba spadła dokładnie na dom dziewczynki. Pocisk zabił jej matkę i zranił siostrę. Maysa miała uszkodzoną nogę. Lekarze musieli ją amputować.

Reklama

- Wojna nie ma litości nawet dla takich małych dzieci - mówi doktor Mansour Alatrash z organizacji syryjskich lekarzy Balsam Medical Organization, z którą współpracuje Polska Misja Medyczna.

Dziś dziewczynką opiekuje się wujek i babcia. PMM prowadzi zbiórkę, by znów mogła chodzić.

Pilnie potrzebne 40 tys. złotych

Proteza dla trzyletniej Maysy to koszt około 80 tys. złotych. Polska Misja Medyczna zebrała już połowę tej kwoty, ale wciąż potrzeba 40 tys. zł.

- Maysa w tym momencie jest z wujkiem w Syrii, ale jak uzbiera się pełna kwota na protezę, natychmiast trafi do miejscowości Mersin w Turcji - mówi Małgorzata Olasińska-Chart z PMM. - Zostanie przewieziona przez "emergency gate", jako przypadek medyczny do leczenia. Dlatego tak ważny jest dla nas czas - podkreśla.

Polska Misja Medyczna pomaga syryjskim dzieciom dwutorowo.

- Tym, które są w Syrii i nie mogą wyjechać, finansujemy proste protezy, dostępne na miejscu. Ich koszt wynosi od czterech do sześciu tys. złotych - tłumaczy Małgorzata Olasińska-Chart.

- Natomiast te dzieci, którym udało się wjechać do Turcji, mogą otrzymać bardziej profesjonalną pomoc medyczną i lepsze protezy elektroniczne. Są one droższe, ale dzieci będą z nich korzystać przez następne dwanaście lat. To taka proteza, którą kupilibyśmy własnemu dziecku, gdyby przydarzyło mu się nieszczęście. Pozwala wrócić do pełnej sprawności - dodaje.

Niewinne ofiary wojny

Tocząca się od lat wojna w Syrii pochłonęła już zatrważającą liczbę ofiar, a tysiące osób zostało rannych i wciąż czeka na pomoc. Wśród nich jest ponad 260 tys. dzieci, które w atakach bombowych straciły kończyny.

Niewinne ofiary krwawej wojny chciałyby żyć normalnie: przytulać swoich bliskich, chodzić do szkoły, biegać i bawić się na placach zabaw. Jednak na miejscu praktycznie nie ma szpitali, by im pomóc, nieustannie brakuje również lekarzy. Polska Misja Medyczna wspiera najbardziej bezbronnych: kobiety i dzieci.

Bomby wpadające do pokoi dzieci

W ubiegłym miesiącu udało się pomóc 11-letniej Hebe - innej syryjskiej dziewczynce, która w wyniku lotniczego ataku na Aleppo straciła obie nogi.

Gdy Hebe miała osiem lat, do pokoju, w którym się bawiła, wpadła bomba. Urwała jej obie nogi i uwięziła ją na kilka lat w czterech ścianach. Dziewczynka nie mogła chodzić do szkoły ani wychodzić na podwórko. Rodzice wysłali ją do wujka - uchodźcy, który uciekł przez granicę syryjsko-turecką. Rodzina Hebe miała nadzieję, że w Turcji dziewczynka otrzyma medyczną pomoc i będzie mogła normalnie funkcjonować.

Niestety, protezy, które dla niej wykonano, były z gąbki, zbyt duże, niestabilne i bardzo ciężkie dla małej, drobnej dziewczynki. Hebe odczuwała ból, upadała i zniszczyła sobie kręgosłup. Nosi gorset ortopedyczny.

Dzięki zbiórce zorganizowanej przez Polską Misję Medyczną, dziewczynce udało się jednak pomóc. Otrzymała nowe, solidne protezy, które na nowo pozwolą jej chodzić i bawić się z innymi dziećmi.

"Nowa ręka" dla 29-letniej Syryjki

Kilka miesięcy temu Polska Misja Medyczna z sukcesem zakończyła jeszcze jedną zbiórkę - dla 29-letniej Nury Natah ze wschodniego Aleppo. Do niedawna kobieta mieszkała z mężem i czwórką swoich małych dzieci: Zahrą, Sagarem, Ahmadem i Sheimą. W sierpniu 2016 roku na ich dom spadła bomba. Nura i jej dzieci znaleźli się pod gruzami. Roczny Ahmed, którego kobieta trzymała w ramionach, zginął. Zmarła również siedmioletnia Zahra. Pozostali odnieśli poważne obrażenia. Prawa ręka Nury została zmiażdżona, konieczna była amputacja.

Dzięki zbiórce Polskiej Misji Medycznej i ofiarności ludzi Nura dostała jednak "nową rękę". Wkrótce znów będzie mogła przytulić swojego męża i dwójkę dzieci.

Dziś takiej samej pomocy potrzebuje trzyletnia Maysa.

- Maysa i jej rodzina są szczęśliwi. Dziękują za zbiórkę i danie im nadziei. Wiedzą, że Polska Misja Medyczna pomogła już Nurze i Hebe. Wierzą, że Maysa też odzyska dzieciństwo - mówi Małgorzata Olasińska-Chart z PMM.

Czytaj również:

Nieustanna walka o życie. Jak pomoc humanitarna odmienia świat

Chcesz porozmawiać o pomocy humanitarnej? Kliknij tutaj, aby wysłać wiadomość

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje