"Niezawisimaja Gazieta": Los Syrii w rękach Rosji, Turcji i Iranu

Spotkanie w Soczi przywódców Rosji, Turcji i Iranu pokazało, w czyich rękach jest powojenna przyszłość Syrii - pisze czwartkowa "Niezawisimaja Gazieta". Jak ocenia dziennik "RBK" - postępy armii syryjskiej gwarantują, że prezydent Baszar el-Asad zachowa władzę.

W ten sposób media komentują środowe spotkanie prezydentów trzech krajów Władimira Putina, Recepa Tayyipa Erdogana i Hasana Rowhaniego w sprawie Syrii. Na łamach prasy pojawiają się porównania do konferencji jałtańskiej.  

Reklama

"Nikt z przywódców występujących w Soczi nie poruszał pytania o to, czy Baszar el-Asad pozostanie prezydentem Syrii" - zauważa "RBK". Jednak eksperci - dodaje gazeta - są przekonani, iż zdoła on zachować władzę dzięki sukcesom oddziałów rządowych wspieranych przez sojuszników. Asad "będzie mógł wziąć udział w wyborach i ma znaczące poparcie wewnątrz kraju" - zauważa "RBK".  

"Nieważne, z czyją pomocą Asad zwyciężył - z naszą, irańską, naruszając, czy nie naruszając prawo międzynarodowe - jednak zwyciężył. I teraz zmuszenie go do pójścia na ustępstwa będzie nadzwyczaj trudne" - powiedział "RBK" orientalista Leonid Isajew z moskiewskiej Wyższej Szkoły Gospodarki (WSzE). Ekspert ostrzegł przy tym, że przewaga, jaką uzyskał Asad i jego sojusznicy w Syrii, nie uwolni tego kraju od sprzeczności, które wcześniej doprowadziły do wojny domowej.

"Niezawisimaja Gazieta" podkreśla, że choć spotkanie w Soczi poprzedziła rozmowa telefoniczna prezydentów Rosji i USA, Władimira Putina i Donalda Trumpa, to - jak przyznają zachodni analitycy - Ameryka ustąpiła miejsca Rosji w rozwiązaniu kryzysu syryjskiego.  

"Jednak osłabienie zainteresowania ze strony Waszyngtonu wcale nie oznacza, że wszystkie trudności wokół Syrii są rozwiązane" - wskazuje gazeta. Jak dodaje, jest sprawą kluczową, by w sprawie przyszłego uregulowania politycznego "nie pozostawić za burtą tych regionalnych graczy, którzy nie wchodzą do sojuszu rosyjsko-turecko-irańskiego, a którzy mogą ostro zareagować na ignorowanie ich interesów".  

"NG" ostrzega także, że zapowiedziany przez prezydentów Rosji, Turcji i Iranu kongres dialogu narodowego, który ma zgromadzić różne siły syryjskie, "jest szeroko interpretowany jako próba graczy stojących po stronie władz w Damaszku, by proces polityczny skierować na korzystny dla nich nurt". Tak więc inicjatywa w sprawie kongresu "wywołuje podejrzliwość zarówno wśród wpływowych grup opozycyjnych (w Syrii), jak i wśród krajów zachodnich, wciąż jeszcze zainteresowanych rozwiązaniem problemu syryjskiego".  

Erdogan i Rowhani, po rozmowach z Putinem w Soczi, poparli propozycję przeprowadzenia kongresu dialogu narodowego Syrii. Na kongresie przedyskutowana ma być nowa syryjska konstytucja. Forum to odbędzie się w Soczi i ma zgromadzić wysłanników różnych syryjskich partii politycznych, opozycji w kraju i za granicą, grup etnicznych i wyznaniowych. Dokładna data i lista uczestników nie jest jeszcze znana.  

Z Moskwy Anna Wróbel (PAP)

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje