Ponowne bombardowania pozycji rebeliantów we Wschodniej Ghucie

27 osób, w tym pięcioro dzieci, zginęło w ponownych bombardowaniach miasta Duma, ostatniej kontrolowanej przez rebeliantów enklawy w sąsiadującym z Damaszkiem regionie Wschodniej Ghuty - podało w piątek opozycyjne Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka.

Według niego, bojowe odrzutowce, prawdopodobnie rosyjskie, dokonały co najmniej 42 nalotów na Dumę. Przez ubiegłe dziesięć dni natężenie walk we Wschodniej Ghucie utrzymywało się na niskim poziomie w rezultacie zawarcia przez rebeliantów porozumień z syryjskim rządem o opuszczaniu przez nich tego regionu.

Reklama

Syryjska państwowa agencja prasowa Sana oskarżyła w piątek rebelianckie ugrupowanie zbrojne Dżaisz al-islam (Armia Islamu) o ostrzelanie przedmieść Damaszku granatami. W ubiegłych dniach Dumę opuściły setki rebeliantów oraz członków ich rodzin, lecz w czwartek ewakuację zawieszono.

Na mocy dotychczasowych porozumień tysiące ludzi - rebeliantów, ich rodzin i innych cywilów - ewakuowano z innych części Wschodniej Ghuty w konwojach autobusowych, którym umożliwiono bezpieczny przejazd do sąsiadującej z Turcją prowincji Idlib na północnym zachodzie Syrii.

W oblężonej przez wojska rządowe Dumie przebywa nadal kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Jej upadek byłby najpoważniejszą od 2016 r. klęską sił opozycyjnych i miałby jednocześnie wymiar symboliczny. Od ulicznych protestów w tym mieście rozpoczęła się przed siedmiu laty rewolta przeciwko dyktatorskiej władzy prezydenta Baszara el-Asada.

Syryjska armia twierdzi, że w trakcie wspieranej przez Rosjan kilkutygodniowej ofensywy na Wschodnią Ghutę zabito setki rebeliantów. Natomiast według opozycji, w atakach lotniczych używa się napalmu, chloru i bomb zapalających, by demoralizować obrońców niszczeniem terenów, gdzie bytuje ludność cywilna. 

W następstwie bombardowań i zablokowania dostaw żywności do oblężonych enklaw rebelianci godzą się na umowy kapitulacyjne, zobowiązujące ich do przerwania działań zbrojnych lub przejścia na inne kontrolowane przez siły antyrządowe tereny. 

Strona rządowa utrzymuje, że odzyskując kontrolę nad okolicami Damaszku, zapobiegnie dalszym atakom rakietowym na stolicę. Zaprzecza jednocześnie, by bombardowania powodowały liczne ofiary wśród ludności cywilnej. Tymczasem według służb ratowniczych, w trakcie ofensywy na Wschodnią Ghutę zabito już ponad 1,6 tys. cywilów, a tysiące zostały ranne.

Jak podała Sana, co najmniej jedna osoba zginęła wskutek zdetonowania w piątek rano samochodu pułapki w pobliżu meczetu w dzielnicy Damaszku Barseh. Na razie nikt nie zadeklarował swej odpowiedzialności za ten zamach.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje