Syryjskie dziewczynki otrzymają protezy

Trzyletnia Maysa Alhaj z Syrii, której historię nagłośniła jesienią Polska Misja Medyczna, jest już w klinice ortopedycznej w Turcji, gdzie czeka na protezę. Razem z nią do Turcji wjechały trzy inne dziewczynki, które tak, jak Maysa, straciły nogi. Dla jednej z nich pieniądze nadal są potrzebne - apeluje PMM.

- Przewiezienie dziewczynek do Turcji wymagało specjalnych starań, bo granica cały czas jest zamknięta - mówi Małgorzata Olasińska-Chart, koordynatorka pomocy dla Syrii w Polskiej Misji Medycznej. 

Reklama

- Szpital znajdujący się w tzw. strefie zero ma od tureckich władz zgodę na przyjmowanie i przekazywanie do innych ośrodków wyłącznie tych osób, które wymagają ratowania życia. Dr Mansour Alatrash z naszej organizacji partnerskiej Balsam Medical Organisation i lekarze z centrum ortopedycznego w tureckim Mersin, zwrócili się wspólnie do władz o zgodę na wpuszczenie dziewczynek potrzebujących protez. Władze tureckie wydały pozytywną opinię - tłumaczy.

Trzyletnia Maysa, podczas bombardowań w jej rodzinnej wiosce Hama w Syrii, najpierw straciła ojca, a dwa miesiące później matkę. Kiedy bomba uszkodziła nogę dziewczynki, lekarze nie mieli wątpliwości, że konieczna jest amputacja. Polska Misja Medyczna od jesieni prowadziła zbiórkę na protezę dla Maysy oraz dla dwóch innych dziewczynek - Isry i Elaf.

Do trzech dziewczynek dołączyła 13-letnia Tawaseef, której mina urwała obie nogi podczas wypasania owiec. Na profesjonalne protezy, dzięki którym Tawaseef będzie mogła znowu chodzić, potrzeba ponad 70 tys. zł. 

13-letniej Tawaseef można pomóc na dwa sposoby: kupując wybrany pakiet pomocowy na stronie PMM lub wpłacając pieniądze na konto Polskiej Misji Medycznej: 08 1240 4650 1111 0010 4607 7315.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje