UE reaguje na wstrząsające doniesienia o kolejnym ataku chemicznym w Syrii

Dowody wskazują na kolejny atak chemiczny, przeprowadzony przez reżim prezydenta Baszara el-Asada w Syrii - oznajmiła w wydanym w niedzielę oświadczeniu Unia Europejska, apelując o reakcję społeczności międzynarodowej na wydarzenia we Wschodniej Gucie. Brytyjska misja przy ONZ poinformowała w niedzielę, że W. Brytania, Polska, Francja, USA, Holandia, Szwecja, Kuwejt, Peru i Wybrzeże Kości Słoniowej zwołały pilne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa ONZ w celu omówienia doniesień o użyciu broni chemicznej w Syrii.

Używanie broni chemicznej, w szczególności wobec ludności cywilnej budzi "głębokie zaniepokojenie" - wskazano w oświadczeniu. "UE zdecydowanie potępia użycie broni chemicznej i wzywa do natychmiastowej reakcji społeczności międzynarodowej" - podkreślono.

Reklama

Bruksela wezwała też Rosję i Iran jako "stronników reżimu", by wpłynęły na Damaszek i zapobiegły kolejnym atakom.

Polska wśród krajów domagających się pilnego posiedzenie RB ONZ

Jak wynika z informacji zamieszczonej na Twitterze brytyjskiego przedstawicielstwa, do spotkania członków RB dojdzie w poniedziałek.

Wcześniej szef brytyjskiego MSZ Boris Johnson wyraził zaniepokojenie w związku z doniesieniami o ataku chemicznym we Wschodniej Gucie. "Jeśli to się potwierdzi (...), to będzie to kolejny bulwersujący dowód na brutalność reżimu (prezydenta Syrii Baszara) el-Asada" - napisał.

W stanowczym oświadczeniu przekazanym w niedzielę mediom, w tym PAP, zaznaczono, że "przerażająca jest myśl, że, według doniesień, wśród ofiar były rodziny szukające schronienia od nalotów w podziemnych schronach".

Johnson podkreślił, że Wielka Brytania "potępia użycie broni chemicznej przez kogokolwiek" i "pozostaje w bliskim kontakcie z sojusznikami".

Iran: "Pretekst" do zbrojnej operacji

Doniesienia o ataku chemicznym w Syrii nie są oparte na faktach i stanowią "pretekst" dla USA oraz krajów Zachodu do podjęcia zbrojnych działań wymierzonych w Damaszek - oświadczyło w niedzielę MSZ Iranu, cytowane przez agencję IRNA.

"Takie twierdzenia i zarzuty, wysuwane przez Amerykanów oraz niektóre zachodnie kraje, wskazują na nowy spisek przeciwko syryjskiemu rządowi i narodowi, a także stanowią pretekst do podjęcia operacji zbrojnej" - oznajmił rzecznik MSZ Bahram Kasemi.

Oskarżenia o atak chemiczny

W niedzielę Organizacja Syrian American Medical Society (SAMS) oskarżyła syryjskie władze o atak chemiczny w sobotę wieczorem na szpital w Dumie we Wschodniej Gucie, w którym miało zginąć co najmniej 41 osób. Władze w Damaszku odrzucają te oskarżenia.

Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka podało, że nie jest w stanie potwierdzić informacji o użyciu broni chemicznej w Dumie. Dyrektor Obserwatorium Rami Abdel Rahman powiedział, że w Dumie zginęło 11 osób w wyniku uduszenia spowodowanego dymem z broni konwencjonalnej, użytej przez siły rządowe. Dodał, że 70 osób miało kłopoty z oddychaniem. Grupy syryjskich rebeliantów utrzymują jednak, że w ataku chemicznym zginęło ponad 100 cywilów.

Prezydent USA Donald Trump oświadczył w niedzielę, że Asad słono zapłaci za atak chemiczny, jakoby przeprowadzony przez jego wojska w mieście Duma. Nazwał również syryjskiego przywódcę "zwierzęciem" oraz oskarżył Rosję i Iran o wspieranie go.

Rosja zaprzeczyła doniesieniom, jakoby syryjska armia przeprowadziła atak chemiczny - podał w niedzielę Interfax, powołując się na rosyjski resort obrony. Atak w Dumie potępiła Turcja; oświadczenie w tej sprawie wydało ministerstwo spraw zagranicznych w Ankarze.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy