Wybory do Parlamentu Europejskiego 2014

Apel do wyborców. O "wręczenie czerwonej kartki" Korwin-Mikkemu

Kandydatki PO, Twojego Ruchu i SLD do europarlamentu zaapelowały o niegłosowanie w najbliższą niedzielę na lidera Nowej Prawicy Janusza Korwin-Mikkego w związku z jego ostatnimi wypowiedziami o kobietach. Z podobnym apelem zwrócili się do wyborców posłowie PO.

Korwin-Mikke startuje w niedzielnych wyborach do Parlamentu Europejskiego z pierwszego miejsca listy Nowej Prawicy na Śląsku. Na środowej konferencji w Sejmie wystąpiły wicemarszałek Sejmu Wanda Nowicka z Twojego Ruchu, europosłanka i kandydatka PO w wyborach do PE Danuta Huebner oraz b. wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Małgorzata Winiarczyk-Kossakowska, startująca z list SLD w Warszawie.

Reklama

Panie zaprotestowały m.in. przeciwko poniedziałkowej wypowiedzi Korwin-Mikkego. Polityk powiedział w TVN24 m.in., że kobiety nie powinny głosować. Z kolei na pytanie "Czy pan uważa, że kobiety chcą być gwałcone?", odpowiedział: "Kobiety zawsze udają, że pewien opór stawiają i to jest normalne. Trzeba wiedzieć, kiedy można, a kiedy nie".

"Nie możemy godzić się na to"

Nowicka oceniła, że Korwin-Mikke wypowiada się w sposób "poniżający kobiety". Nazwała go "wielkim szkodnikiem i "wielkim przeciwnikiem kobiet". Huebner ubolewała nad niskim poziomem kampanii wyborczej do PE, którą zdominowały "nieodpowiedzialne wypowiedzi polityków marginesu". Jak oceniła, Polacy nie doczekali się sensownej debaty.

Huebner zaznaczyła, że Korwin-Mikke jest jednym z polityków, którzy w sposób "nieodpowiedzialny, skandaliczny" wykorzystuje wspólną przestrzeń i przedstawia argumenty, które godzą w wartości zapisane w konstytucji. - Nie możemy godzić się na to, by tę wspólną przestrzeń wykorzystywać w sposób, który uwłacza kobietom i nam wszystkim. To szkodzi Polsce - powiedziała europosłanka PO.

Zaapelowała o stworzenie "czegoś na kształt banicji medialnej" dla tego typu polityków jak Korwin-Mikke. - Trzeba stworzyć "kordon sanitarny", by tego typu przesłania z Polski nie wychodziły - argumentowała Huebner. Wezwała też do tego, by nie oddawać swojego głosu na Korwin-Mikkego i jemu podobnych. - Pokażmy, że jako Polacy potrafimy być w ostatniej chwili rozsądni - wzywała. O "wręczenie czerwonej kartki" Korwin-Mikkemu apelowała też do wyborców Winiarczyk-Kossakowska.

Z protestem przeciwko wypowiedziom lidera Nowej Prawicy wystąpili też w środę trzej posłowie PO: Adam Szejnfeld ("dwójka" listy do PE w Wielkopolsce), Mariusz Witczak i Mariusz Grad. - My, mężczyźni Platformy Obywatelskiej, w imieniu wszystkich parlamentarzystów PO, ale - mam nadzieję - również w imieniu wszystkich mężczyzn należących (do PO) i będących sympatykami naszej partii, mówimy stanowczo "nie" takiej postawie, takim poglądom i głoszonym tezom, jakie prezentuje opinii publicznej Korwin-Mikke - podkreślił Szejnfeld na konferencji prasowej.

Jak dodał, traktować z przymrużeniem oka czy pomijać milczeniem można wypowiedzi Korwin-Mikkego na tematy gospodarcze czy społeczne. - Natomiast jeżeli godzi on w fundament szacunku człowieka do człowieka, mężczyzny do kobiety, kiedy raczy twierdzić, że mężczyźni - można by to tak odczytać - są gwałcicielami, a kobiety są gotowe i wyrażają ochotę na tego rodzaju zachowania męskie, to jest to skandaliczne, niedopuszczalne i karygodne prezentowanie jakichś abstrakcyjnych poglądów - ocenił polityk PO.

Szejnfeld zarzucił Korwin-Mikkemu, że twierdząc, iż kobiety nie powinny mieć prawa głosu, "uderza w polską tradycję, polskie prawo i polski ustrój konstytucyjny".

"Tego typu słowa są niedopuszczalne"

Według Grada, wyborcy powinni ocenić tego typu wypowiedzi Korwin-Mikkego w głosowaniu 25 maja. - Wydaje mi się, że do kobiet nie musimy już apelować. Kobiety doskonale to poznały i na pewno mają jednoznaczną ocenę. Dosyć takich tez, takiego skandalu, takie osoby nie powinny być reprezentowane w Parlamencie Europejskim. Apelujemy do wszystkich, a szczególnie do mężczyzn, aby w wyborach 25 maja powiedzieli "nie" Korwin-Mikkemu - powiedział Grad.

Witczak nawiązał z kolei do wypowiedzi prezesa Nowej Prawicy o tym, że nie ma dowodów na to, że Adolf Hitler wiedział o ludobójstwie czy Holokauście. Jak ocenił, tego typu słowa są niedopuszczalne. - Żaden Polak, który kocha swoją ojczyznę i zna historię Polski, nie może głosować na człowieka, który reprezentuje tego typu poglądy - uważa Witczak.

Na koniec środowej konferencji jedna z dziennikarek zapytała Szejnfelda o jego niedawny wpis na dwóch portalach społecznościowych, w którym zdjęcie modelki w kostiumie kąpielowym opatrzył komentarzem "Czy mógłbyś mnie jak najszybciej położyć na tej pani?". Poseł tłumaczył, że nie był autorem tego postu. Jak ocenił, ktoś prawdopodobnie włamał się na jego profil.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy