Wybory do Parlamentu Europejskiego 2014

Solidarna Polska chce kusić młodych, ale eksperci wróżą porażkę

Gadżety i internetowe aplikacje dla młodych, akcje na portalach społecznościowych, spoty - tak Solidarna Polska chce docierać do wyborców w kampanii do Parlamentu Europejskiego. To za mało, by SP mogła przekroczyć 5 proc. próg wyborczy - uważają politolodzy.

Rzecznik partii Patryk Jaki zapowiedział, że Solidarna Polska będzie prowadziła kampanię zdywersyfikowaną: w sposób pośredni i bezpośredni.

Reklama

Kampanią bezpośrednią będą to setki spotkań liderów partii i kandydatów do europarlamentu z ludźmi w małych miejscowościach i dużych miastach dodał. - Mamy dla wyborców program dotyczący niskich podatków, z którym chcemy ich zapoznać - podkreślił Jaki.

W kampanii pośredniej SP oprócz tradycyjnych plakatów i ulotek "dużą siłę skieruje do Internetu z naciskiem na social media, czyli Facebook i Twitter" - mówi Jaki.

- Specjalny przekaz kampanii będziemy kierowali do młodych ludzi. Nasze badania pokazują, że zyskujemy w tej grupie. Wpływ na to ma fakt, że jesteśmy najmłodszą partią, mamy najmłodszy klub parlamentarny oraz najmłodszego lidera z pośród partii politycznych - przekonywał Jaki.  Dodał, że smartfon i tablet "to ma być brat Solidarnej Polski podczas kampanii wyborczej". Jak poinformował, SP szykuje dla osób młodych i aktywnych specjalne aplikacje i gadżety na te urządzenia.  

Zdaniem Jakiego atutem SP jest także "sztab młodych ambitnych ludzi, którzy pomagają stworzyć ciekawą ofertę dla swojego pokolenia". W tym kontekście SP proponuje m.in. łatwy dostęp do mieszkań i ułatwienia w rozpoczynaniu własnego biznesu.

Chcą zrobić w Polsce porządek

Lider SP Zbigniew Ziobro, "jedynka" na liście w Krakowie, powiedział, że główny przekaz Solidarnej Polski w kampanii wyborczej to "zrobienie w Polsce porządku". Jak tłumaczył, dotyczy to przede wszystkim walki z korupcją wśród urzędników publicznych oraz z marnotrawstwem unijnych pieniędzy.

Zdaniem Ziobry, media zbyt rzadko eksponują w Polsce problem tzw. infoafery m.in. w ministerstwie administracji i cyfryzacji. Kolejne sfery działalności państwa, gdzie "Polakom uciekają pieniądze" to - według szefa SP - budowa autostrad oraz służba zdrowia.

Dlatego - zaznaczył - Solidarna Polska zamierza wypuścić serię spotów, poruszających te problemy oraz prezentować dokonania europosłów: jego samego, Jacka Kurskiego, Jacka Włosowicza i Tadeusza Cymańskiego.

Ziobro zapewnił, że informacje medialne o słabnięciu i rozpadzie SP są nieprawdziwe. - To marzenia naszych przeciwników - podkreślił.

Alternatywa dla hate'u

Z kolei Kurski powiedział, że SP będzie chciała w kampanii pokazać, że stanowi alternatywę dla "hate'u - nienawistnego przekazu" - jaki formułują walczące ze sobą partie PO i PiS. W przestrzeni medialnej ma go zastąpić poważna rozmowa o uczciwości w polityce, polityce prorodzinnej i ochronie młodzieży i dzieci przed ideologią gender - dodał.

Zdaniem Kurskiego, SP wyróżnia też na tle innych polskich partii wizja Europy. - Inni mówią o federalizacji i zacieśnianiu więzów w UE, my opowiadamy się za Europą Ojczyzn - podkreślił europoseł. Jak dodał, w kolejnej kadencji PE - jeśli SP wprowadzi tam europosłów - zamierza współpracować z Nigelem Farage'em i jego Partią Niepodległości Zjednoczonego Królestwa w zakresie likwidacji barier celnych i handlowych.

Atutem SP ma być też najnowszy nabytek na listach - bokser Tomasz Adamek. - On pokazuje, że miejscem ludzi sukcesu jest w SP - przekonywał Kurski. Jego zdaniem, "proste i otwarte" wypowiedzi Adamka, m.in. dotyczące homoseksualistów nie zrażą wyborców.    

Ekspert: Polacy nie potrzebują "PiS bis"

Politolog UW dr Rafał Chwedoruk ocenił "szanse na utrzymanie się Solidarnej Polski na powierzchni, nie mówiąc już o sukcesie wyborczym jako bardzo marne". - W sumie żadne - dodał. - Solidarna Polska nie nauczyła się jak dotąd, że wyborcy nie potrzebują "PiS bis", kopii, która nigdy nie będzie tak wyrazista co oryginał - powiedział ekspert.

Do tego - zaznaczył - politycy SP nie rozumieją, że w przypadku konfliktów kulturowych polaryzujących scenę polityczną dla elektoratu prawicy ważne są emocje i "słowa pisane wielką literą". - W takiej taktyce i takich dramatycznych słowach nikt nie przebije Jarosława Kaczyńskiego, który dysponuje tu "orężem smoleńskim" i śmiertelnym wrogiem w postaci premiera Donalda Tuska i PO - podkreślił Chwedoruk.

Solidarnej Polsce - zdaniem politologa- nie pomoże też wsparcie ojca Tadeusza Rydzyka i Radia Maryja oraz obecność na listach SP popieranego przez nie Adamka. - Po pierwsze wielu z nich Zbigniew Ziobro kojarzy się z PiS - zauważył ekspert. Ponadto - uważa Chwedoruk - problem SP z pozyskaniem wyborców "ma trochę charakter demograficzny". Jak wskazuje politolog, słuchacze Radia Maryja to przeważnie ludzie starsi i 40-letni polityk, jakim jest Zbigniew Ziobro, nie może być traktowany przez nich poważnie.

Poza tym - zaznaczył Chwedoruk - partia nie ma wyraźnego przekazu a jej lider - charyzmy. Dlatego politolog przewiduje "druzgocąca klęskę" SP w wyborach i jej rozpad. - Potem Ziobrę czeka osamotnienie - bo nie może on liczyć na ponowne przyjęcie do PiS i dalsza radykalizacja haseł - ocenił Chwedoruk.     

Szans na sukces SP nie daje też ekspert ds. marketingu politycznego dr Ewa Pietrzyk-Zieniewicz. - Tu nawet bokser Tomasz Adamek nie pomoże, nie mówiąc o gadżetach - oceniła.

Dowiedz się więcej na temat: Solidarna Polska | wybory do PE

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje