Wybory do Parlamentu Europejskiego 2014

Wielkopolskie: Po dwa mandaty w PE mają nadzieję dostać PO i PiS

Na dwa mandaty w Wielkopolsce w nadchodzących wyborach do Parlamentu Europejskiego liczą i PO, i PiS. Partia rządząca jako "jedynkę" wystawiła minister ds. równości Agnieszkę Kozłowską-Rajewicz, PiS - doświadczonego europosła, b. polityka Samoobrony Ryszarda Czarneckiego.

Liderami pozostałych list są: europosłowie Andrzej Grzyb (PSL) i Marek Siwiec (Europa Plus Twój Ruch), posłowie Krystyna Łybacka (SLD-UP) i Andrzej Dera (Solidarna Polska), prezes Unii Polityki Realnej Bartosz Józwiak (Ruch Narodowy) i b. poseł PO Dariusz Lipiński (Polska Razem).

Reklama

W wyborach w 2009 roku w Wielkopolsce wygrała Platforma Obywatelska, która zdobyła 45,79 proc. głosów. PiS dostał 19,17 proc., a SLD-UP 14,9 proc. Na PSL zagłosowało 8,34 proc. Wielkopolan. W efekcie PO wprowadziła w Wielkopolsce dwóch posłów do PE, zaś PiS, SLD-UP i PSL po jednym. Z pięciorga dotychczasowych eurodeputowanych z tego regionu, w tych wyborach startuje dwóch - Siwiec i Grzyb.

Po ogłoszeniu, że "jedynką" listy PO w regionie będzie Kozłowska-Rajewicz ze startu zrezygnował europoseł Filip Kaczmarek. W wyborach w 2009 roku był on rekordzistą, jeśli chodzi o liczbę zdobytych głosów. Zagłosowało na niego blisko 128 tys. osób. Wcześniej rezygnację z udziału w wyborach ogłosiła europarlamentarzystka PO Sidonia Jędrzejewska.

W marcu o swojej rezygnacji poinformował także eurodeputowany PiS Konrad Szymański.

Zdaniem socjologa z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu prof. Rafała Drozdowskiego, nieobecność na liście PO Filipa Kaczmarka, choć jest zaskoczeniem, nie wpłynie na poparcie udzielone PO. - Nie przeceniałbym stopnia rozeznania opinii publicznej w tych zawiłościach: kto z kim, kto przeciw komu - ocenił.

Dotychczasowy europoseł Marek Siwiec stara się o reelekcję, ale już w innych barwach - pięć lat temu trafił do Brukseli z listy SLD-UP. Zdobył wówczas blisko 65 tys. głosów.

Z kolei również starający się o trzecią kadencję w PE Ryszard Czarnecki w pierwszych wyborach do PE w 2004 roku startował z listy Samoobrony z okręgu obejmującego Dolny Śląsk i Opolskie, pięć lat temu, jako kandydat PiS - z okręgu kujawsko-pomorskiego zdobył 27 tys. głosów.

Lider listy PSL Andrzej Grzyb w poprzednich wyborach uzyskał 28,5 tys. głosów. PSL liczy, że również teraz zdobędzie mandat. Lider ludowców, wicepremier Janusz Piechociński na spotkaniu w Poznaniu wyrażał nadzieję, że Stronnictwo zdobędzie 6 mandatów w skali kraju (w kończącej się kadencji PE ma 3 mandaty), a jeden z nich przypadnie właśnie Wielkopolsce.

- Andrzej Grzyb jest jednym z tych kandydatów, którzy powinni uzyskać premię za doświadczenie. Pytanie, czy ta premia zostanie wypłacona - mam co do tego wątpliwości - ocenił prof. Drozdowski.

Politycy PO krytykują "jedynkę" swojego głównego konkurenta - PiS, podkreślając, że wielkopolscy wyborcy wezmą pod uwagę zarówno przeszłość polityczną, jak i brak związków z Wielkopolską lidera listy PiS. - Biorąc pod uwagę sposób wypowiadania, język polityczny i styl bycia, Ryszard Czarnecki w zasadzie powinien nadal reprezentować Samoobronę. To jest kolejny region, z którego będzie on startował do kolejnej rywalizacji wyborczej. Nie wiadomo, kogo będzie on w Wielkopolsce reprezentować, bo na pewno nie Wielkopolan - powiedział na jednej z konferencji lider wielkopolskich struktur PO Rafał Grupiński.

Ryszard Czarnecki pytany, czy nie obawia się, że wyborcy w regionie nie zaakceptują go jako "spadochroniarza", podkreślił, że wybory europejskie to nie są wybory samorządowe - w tych wyborach wybiera się reprezentację dla kraju.

- Ryszard Czarnecki ma w dużej mierze rację. W wyborach do PE zarzut, że ktoś nie jest związany z regionem, nie brzmi tak mocno - powiedział prof. Drozdowski.

W jego opinii interesujący się poznańskim PiS odczytają układ listy z liderem regionalnych struktur partii Tadeuszem Dziubą na miejscu drugim jako ostrzeżenie dla Dziuby. - W ostatnich latach PiS się w Poznaniu nie szczęściło. Jednym z odpowiedzialnych za taki stan rzeczy był, z punktu widzenia Jarosława Kaczyńskiego, właśnie lider - stwierdził Drozdowski.

W opinii prof. Drozdowskiego, bardzo prawdopodobny jest sukces liderki listy PO Agnieszki Kozłowskiej-Rajewicz. Jak dodał, stereotyp Poznania jako miasta centrowo-prawicowego, drobnomieszczańskiego jest nieprawdziwy. - Wcale nie jest tak, że kandydat równościowy, centrolewicowy nie ma w Poznaniu szans. Powiedziałbym, że jest wprost przeciwnie: kandydatura Kozłowskiej-Rajewicz to jest przejaw przemyślanej i dość trafnej kalkulacji politycznej - powiedział.

Tymczasem wybór Kozłowskiej-Rajewicz krytykuje jej konkurent z PiS Ryszard Czarnecki. - Jej bardzo mocne, lewicowe zaangażowanie spowoduje utratę poparcia wielu poznaniaków i Wielkopolan. Po jej mocnych wypowiedziach na temat gender i innych rzeczy, część dotychczasowych wyborców głosujących dotąd na konserwatywnego kandydata jakim był Filip Kaczmarek nie poprze obecnej jedynki PO - ocenił.

Agnieszka Kozłowska-Rajewicz podkreśla, że jej dotychczasowa praca nie może być sprowadzana wyłącznie do sprawy gender. Jej zdaniem, ma wiele do zaproponowania, również bardziej tradycyjnym wyborcom. - Pracując w Kancelarii Premiera zajmowałam się grupami wykluczonymi, grupami, które są pokrzywdzone, narażone na dyskryminację, pogardę i nienawiść. To ja zainicjowałam Forum dla Rodziny, jeżdżę na różne kongresy seniorów, zajmuję się sprawami kobiet w wieku 50+ - powiedziała.

Dodała, że w PE będzie chciała zająć się m.in. kwestiami dostępu do pracy - również dla kobiet, osób w wieku dojrzałym i niepełnosprawnych.

Komentując kandydatury europosła Marka Siwca i poseł Krystyny Łybackiej prof. Rafał Drozdowski stwierdził, że należy się spodziewać starcia dwóch wizji lewicy. -Z jednej strony będzie to ta starsza lewica, bardziej okrzepła, ale i bardziej oświecona, w osobie Krystyny Łybackiej. Jej rywalem będzie Marek Siwiec. Stawiam na Łybacką, bo to poznanianka. W dodatku, w przeciwieństwie do przypadku Agnieszki Kozłowskiej-Rajewicz, dojdzie do głosu swoista zachowawczość Poznania. Tym razem będzie to konserwatywna lewicowość- - ocenił. 

B. minister edukacji nie miała planów związanych ze startem w eurowyborach. Pierwotnie liderem listy SLD w Wielkopolsce miał być Józef Oleksy. B. premier zrezygnował ze startu ze względów zdrowotnych.

Zdaniem Drozdowskiego, nie można wykluczyć, że drużyna europosłów z Poznania składać się będzie, poza jednym wyjątkiem, z samych europejskich debiutantów. W jego opinii należy się spodziewać dwóch lub trzech mandatów dla PO - dla drugiego na liście posła Adama Szejnfelda i trzeciego - marszałka województwa Marka Woźniaka, dwóch mandatów dla "jedynki" i "dwójki" PiS. Prawdopodobny jest też mandat dla Krystyny Łybackiej.

Dowiedz się więcej na temat: wybory do PE | Parlament Europejski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje