Wybory do Parlamentu Europejskiego 2014

Zarzuty PiS dot. wyborów. PKW: To jest jakieś kuriozum

Prawo i Sprawiedliwość utrzymuje, że członkowie jednej z komisji obwodowych w Warszawie nie wywiesili na drzwiach protokołu z głosowania i opuścili lokal. "To, co państwo mówią, to jest w ogóle jakieś kuriozum, trudno wytłumaczyć, czym się ta komisja kierowała, jeżeli tak było" - mówił sekretarz PKW Kazimierz Czaplicki podczas konferencji prasowej.

Politycy PiS podczas konferencji prasowej w Sejmie zaprezentowali film, na którym widać jak członkowie jednej z obwodowych komisji wyborczych na warszawskim Mokotowie opuszczają lokal wyborczy z workami zawierającymi karty do głosowania. Politycy PiS zwrócili uwagę, że członkowie komisji nie wywiesili wcześniej na drzwiach protokołu z wynikami głosowania. Jak podkreślali, taki obowiązek wynika z przepisów kodeksu wyborczego. Na filmie członkowie komisji wyjaśniają, że idą do okręgowej komisji, a dopiero później protokół zostanie wywieszony. Autorowi filmu pracownicy komisji tłumaczyli, że sporządzone protokoły przed wywieszeniem musi zatwierdzić informatyk.

Reklama

"Działanie takie, w którym nie wywiesza się protokołu przebiegu głosowania, a ustala się z systemem informatycznym i jego przedstawicielami szczegóły, a dopiero później wywiesza się protokół głosowania, pozwala na dowolność" - ocenił wiceprezes PiS Antoni Macierewicz.

Sekretarz PKW Kazimierz Czaplicki podczas konferencji prasowej powiedział, że opuszczenie przez komisję obwodową lokalu przed wywieszeniem kopii protokołu jest naruszeniem kodeksu wyborczego. "Kodeks wyborczy wyraźnie stanowi, że po przyjęciu protokołu przez komisję wyższego stopnia, komisja obwodowa jest obowiązana wywiesić protokół głosowania w lokalu wyborczym w miejscu dostępnym dla wyborców" - mówił, zastrzegając, że zna sprawę tylko z opisu dziennikarzy.

Przypomniał, że komisja mogła podać wyniki głosowania do wiadomości publicznej dopiero po godz. 23, kiedy zakończyło się głosowanie we wszystkich krajach UE. "Być może to był osobny przypadek, kiedy komisja nie chciała siedzieć do 23 i sobie poszła, ale niewątpliwie jest to naruszenie przepisów ustawy" - podkreślił. Być może - dodał - jeśli będzie jakieś doniesienie w tej sprawie, to organy ścigania podejmą czynności "może w kierunku niedopełnienia obowiązków".

"To, co państwo mówią, to jest w ogóle jakieś kuriozum, trudno wytłumaczyć, czym się ta komisja kierowała, jeżeli tak było" - powiedział Czaplicki. Szef Krajowego Biura Wyborczego nie wykluczył, że w sprawie warszawskiej komisji PKW zwróci się o wyjaśnienia do komisji rejonowej.

Czaplicki mówił też o procedurach. Poinformował, że jeśli komisja obwodowa nie miałaby obsługi informatycznej, to sporządza projekt protokołu ręcznie, a następnie osoba wyznaczona przez przewodniczącego komisji udaje się do urzędu gminy, gdzie pełnomocnik rejonowej komisji sprawdza pod względem arytmetycznym poprawność ustalonych wyników. Jeśli dane są poprawnie wpisane, osoba wraca z projektem do siedziby komisji obwodowej, gdzie komisja sporządza protokół, podpisuje go, opieczętowuje i wywiesza.

Czaplicki zastrzegł, że obwodowa komisja nie może opuścić obwodu i zakończyć pracy, dopóki protokołu nie zatwierdzi komisja rejonowa. Po tym komisja obwodowa wywiesza kopię protokołu i oddaje do urzędu gminy wszystkie dokumenty, w tym karty do głosowania.

Zdaniem polityków PiS wywieszenie kopii protokołu powinno nastąpić niezwłocznie po jego sporządzeniu. "Tymczasem mamy do czynienia z odwrotną sytuacją. Najpierw ustala się z informatykiem szczegóły i zmiany, a dopiero później wywiesza się protokół. To sytuacja, która naraża cały przebieg głosowania" - zaznaczył Macierewicz.

PiS domaga się, aby PKW przedstawiła informację, ile było komisji, które działały w podobny sposób. Zdaniem Macierewicza zespół monitorowania wyborów PiS ma wiedzę, że podobne wydarzenia mogły mieć miejsca "w tysiącach komisji", ale nie ma dokładnej liczby.

Zdaniem Macierewicza obecny system liczenia głosów "umożliwia dowolne manipulowanie głosami". "Uważamy za konieczne i niezbędne powtórne przeliczenie głosów, w sytuacjach, w których najpierw konsultowano wynik z informatykiem, a później wywieszano protokół" - powiedział poseł.

Pytany o tę sprawę szef PKW Stefan Jaworski powiedział na konferencji prasowej, że jeśli to wszystko jest prawdą, o czym mówi PiS, to ewentualną procedurę ponownego przeliczania głosów można uruchomić tylko w trybie protestu skierowanego do Sądu Najwyższego. "W jakikolwiek inny sposób nie będzie można przeprowadzić ponownego liczenia głosów w tej komisji" - dodał.

Politycy PiS przytoczyli uchwałę PKW z 24 lutego 2014 ws. "wytycznych dla obwodowych komisji wyborczych dotyczących zadań i trybu przygotowania oraz przeprowadzenia głosowania" wyborów do PE.

Według niej "komisja sporządza kopię protokołu głosowania, którą wywiesza w miejscu łatwo dostępnym dla zainteresowanych i widocznym po zamknięciu lokalu". Mówi też o tym, że "wywieszenie kopii protokołu głosowania winno nastąpić niezwłocznie po jego sporządzeniu, jednak nie wcześniej niż po zakończeniu głosowania w innych państwach członkowskich Unii Europejskiej".

Art. 77 kodeksu wyborczego mówi, że "obwodowa komisja wyborcza podaje niezwłocznie do publicznej wiadomości wyniki głosowania w obwodzie, poprzez wywieszenie w lokalu wyborczym, w miejscu łatwo dostępnym dla wyborców, kopii protokołu głosowania w obwodzie".

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje