Interia z Budapesztu. Kaczyński odpiera zarzuty: To żaden kaprys

- Chciałbym, żeby wygrał Orban, oczywiście – nie ukrywa Jarosław Kaczyński, który w Budapeszcie w znaczący sposób wsparł przed wyborami węgierskiego premiera. Dodał, że budowa pomników ofiar katastrofy smoleńskiej, "to nie jest jego kaprys".

Prezes PiS Jarosław Kaczyński wziął udział w odsłonięciu pomnika Memento Smoleńsk, który stanął w południowej części Budy, przy ul. Kajo utca. Po oficjalnej części, w której przemawiali też m.in. premier Mateusz Morawiecki i Viktor Orban, Kaczyński zaskoczył.

Reklama

Mimo że grafik był napięty, a do służbowych samochodów udawała się polska delegacja, m.in. z Markiem Suskim, Joanną Kopcińską i Jackiem Sasinem, to Kaczyński przystanął chwilę przy Polonii. "Pytaliśmy prezesa jak zdrowie. Dobrze wygląda" - relacjonowali później Polacy mieszkający na Węgrzech.

Prezes PiS po oficjalnej części znalazł chwilę na pytania dziennikarzy.

Zapytaliśmy go, jakiego wyniku spodziewa się w niedzielnych wyborach parlamentarnych na Węgrzech.

- Tak naprawdę o takich sprawach mówić nie mogę, bo po prostu za słabo znam wewnętrzną sytuację na Węgrzech - odpowiedział Interii Kaczyński.

Dodał, że spodziewa się wygranej Viktora Orbana. - Chciałbym, żeby wygrał, oczywiście - nie ukrywał prezes PiS.

Kaczyński odniósł się też do budowanych pomników ofiar katastrofy smoleńskiej, m.in. na placu Piłsudskiego w Warszawie.

- To, że powstał tu pomnik ofiar, a także tablica dla mojego śp. brata, to pokazuje, że to nie jest jakiś kaprys lub jak niektórzy mówią - moja sprawa rodzinna. To sprawa pamięci narodowej. A co ważne, nie tylko pamięci jednego narodu, bo podobne pomniki będą też w Gruzji i, zdaje się, na Litwie. To jest ważne dla mnie, w wymiarze osobistym, ale też w wymiarze narodowym, a nawet państwowym - powiedział.

Z Budapesztu Łukasz Szpyrka

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje