Wybory parlamentarne 2015

Będzie walka z PiS. "Rozpaczliwa próba PSL"

PSL chce poprawić słabe notowania w sondażach, stawiając na walkę z PiS o głosy rolników, co może być trudne, bo ludowcy - jako partia władzy - są mniej wiarygodni - oceniają politolodzy. Według nich ludowcom trudno będzie przekroczyć jesienią próg wyborczy.

Szef PSL Janusz Piechociński zapowiadał, że ludowcy powinni się skoncentrować na uchwaleniu kilku priorytetowych ustaw, w tym chroniącej ziemię przed wykupem przez cudzoziemców, a także ustawy dającej możliwość przejścia na emeryturę po 40 latach pracy, po tym, jak ze złożenia podobnego projektu wycofał się prezydent Bronisław Komorowski.

Reklama

Prof. Wawrzyniec Konarski z Uniwersytetu Warszawskiego i Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej ocenił w rozmowie z PAP, że inicjatywy dotyczące ochrony ziemi, czy wieku emerytalnego to konkretne inicjatywy, które mają pokazać, że PSL "poważnie myśli o swoim elektoracie, a nie traktuje go jak mięso wyborcze". "To trochę rozpaczliwa próba przywrócenia sobie jakiejkolwiek reputacji w gronie własnego elektoratu" - zaznaczył.

Zdaniem Konarskiego działania PSL mają też pokazać, że ta partia ma inicjatywę po nieudanym starcie kandydata Stronnictwa w wyborach prezydenckich Adama Jarubasa (1,6 proc. głosów).

Politolog zauważył, że złożenie projektu emerytalnego to próba dystansowania się od Platformy i odzyskania choć części wyborców, którzy wcześniej głosowali na PSL, dając tej partii dobry wynik w wyborach samorządowych.

Dr hab. Norbert Maliszewski, specjalista ds. marketingu politycznego z UW zwrócił uwagę, że PSL zgłaszając inicjatywy dotyczące rolników walczy też o elektorat z PiS-em, co stawia ludowców w niełatwej sytuacji, bo "machina kampanijna PiS jest naoliwiona".

"PiS ma duże poparcie w małych miasteczkach na wsiach w Polsce wschodnie, u osób starszych i wśród elektoratu socjalnego. Dla PSL sytuacja jest trudna, bo PSL jest postrzegane, jako partia władzy (...), która nie do końca rozumie potrzeb wyborców" - argumentował ekspert.

Podobne zdanie ma dr Wojciech Jabłoński, specjalista ds. marketingu politycznego z Uniwersytetu Warszawskiego, który powiedział PAP, że PSL w sondażach jest "silnie pod progiem wyborczym", a dobre notowania PiS oznaczają problemy i Platformy i ludowców, którzy w przeciwieństwie do PO prawdopodobnie nie przekroczą progu wyborczego.

Ekspert zwrócił też uwagę, że PiS nie przestaje zabiegać o głosy elektoratu w małych miastach, czego dowodzi - jak zauważył - ostatnia aktywność Beaty Szydło, kandydatki PiS na premiera, która jeździła w poniedziałek "szydłobusem" po Mazowszu.

Według Jabłońskiego forsowanie przez PSL ustawy o ochronie ziemi, nie pomoże ludowcom, bo uchwalenie takiej ustawy proponował już prezydent elekt Andrzej Duda. "W marketingu politycznym liczy się nowość. A do PSL jest pytanie: dlaczego tego nie zrobili, skoro przez 8 lat są w koalicji" - zauważył ekspert.

Na kogo zagłosują rolnicy? Wypowiedz się!

Również w opinii Maliszewskiego obietnice składane przez ludowców nie dają gwarancji poprawy ich notowań, bo ta partia po latach sprawowania władzy "może mieć problem z wiarygodnością".

Jabłoński ocenił, że istotnym błędem ludowców było pozostawienie Janusza Piechocińskiego na fotelu szefa PSL, choć mogli postawić na "nowe twarze" (podczas niedawnego posiedzenia władz PSL nie doszło ostatecznie do głosowania nad odwołaniem Piechocińskiego). "Piechociński jako czynnik wewnętrzny ciągnie PSL do politycznego piekła. Nie widzę warunków na poprawę, biorąc pod uwagę krótki dystans do wyborów" - mówił ekspert.

Również Maliszewski uważa, że zmiana na stanowisku lidera mogła pomóc ludowcom, którzy zyskaliby dzięki temu 1-2 proc. w wyborach, co mogłoby zadecydować o przekroczeniu progu. "Część wyborców PSL ma poczucie, że Janusz Piechociński się zużył" - ocenił.

Według Jabłońskiego tej partii mógłby pomóc jedynie start w wyborach parlamentarnych ze wspólnej listy z Platformą. "To jest dla nich jedyne wyjście, by kilku działaczy dostało się do parlamentu" - przekonywał.

Odmiennego zdania jest Maliszewski, który podkreślił, że szanse dla PSL na przekroczenie progu może dać też niska frekwencja w wyborach. "Jeśli frekwencja będzie wysoka, a (dominował będzie) nastrój zmiany i poszukiwania nowych twarzy to te szanse są ograniczone" - zaznaczył Maliszewski.

Jego zdaniem Stronnictwo licząc na wzrost poparcia będzie się w najbliższym czasie dystansowało od koalicyjnej Platformy, czego przykładem jest - jak zauważył - są płynące od ludowców sugestie o możliwości wystawienia kandydatury Józefa Zycha na marszałka Sejmu. Ekspert dodał, że wystawienie Zycha byłoby też elementem "gry negocjacyjnej" z Platformą, której celem jest uzyskanie poparcie dla projektów ważnych dla Stronnictwa. Zdaniem Jabłońskiego ta gra nie pomoże ludowcom, którzy przespali 8 lat rządów "koncentrując się na stanowiskach".

Na kogo zagłosują rolnicy? Wypowiedz się!

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje