Wybory parlamentarne 2015

Ewa ​Kopacz: Wieś jest polskim dobrem narodowym

Wieś jest polskim dobrem narodowym - mówiła premier Ewa Kopacz na spotkaniu z kobietami w Kielcach. Przekonywała, że koalicja PO-PSL zrobiła wiele dobrego dla kobiet. Premier zachęcała też Jarosława Kaczyńskiego, by wybrał się na wieś i sam przekonał, jak się ona rozwija.

Przed południem Kopacz spotkała się z kobietami w Warszawie.

Reklama

"Polskie kobiety są wyjątkowe; są i twarde i konsekwentne, potrafią dzielić te 24 godziny między rodzinę, pracę i działalność społeczną" - powiedziała premier na spotkaniu z Kołem Gospodyń Wiejskich w Kielcach. Podziękowała kobietom za to, że pokazują swoim dzieciom, "jak można kawałek swojego życia poświęcić innym".

Pogratulowała paniom determinacji i siły, by robić rzeczy, które dużo trudniej robić na wsiach i w małych miasteczkach niż w dużych miastach. "Tu macie swoje domu kultury, malutkie świetlice, tam są wielkie instytucje kultury, ale w tychże małych świetlicach tętni życiem region" - mówiła Kopacz. Zachęcała gospodynie wiejskie do tego, by opowiedziały o swoich oczekiwaniach wobec rządu i parlamentu na kolejną czteroletnią kadencję.

Kopacz odpowiedziała na słowa Kaczyńskiego

Szefowa rządu nawiązała też do słów prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. "Dzisiaj jadąc tu, słyszałam w radiu wystąpienie pana Jarosława Kaczyńskiego, który powiedział, że polska wieś, polska powiatowa się zwija. Autentycznie się z tym nie zgadzam. Uważam, że polska powiatowa się rozwija. Polska wieś dzisiaj jest naszym dobrem narodowym, które eksportuje zdecydowanie więcej niż osiem lat temu" - podkreśliła.

Jak dodała, "nikt, kto nie pracował na wsi, nie wie, jak wygląda praca na wsi i w związku z tym może, lekko sącząc słowa, powiedzieć: na polskiej wsi dzieje się gorzej, niż się spodziewałem". "Można powiedzieć: chłopie to przyjedź na tę polską wieś, zobacz, jak tam się naprawdę dzieje, jak wygląda życie na polskiej wsi, w polskich powiatach. 12 tys. kilometrów dróg lokalnych, one się nie zrobiły same. Oczywiście trzeba było na to pieniędzy, ale trzeba było też dobrego samorządu" - podkreśliła.

Zaznaczyła, że w ciągu ostatnich ośmiu lat zaszło wiele pozytywnych zmian dotyczących sytuacji kobiet. "Wszystkie kobiety, które urodzą dziecko, niezależnie - czy są na wsi, czy w mieście, czy mają umowę pracę, czy są na umowie zlecenie, czy są bezrobotne, każda z nich dostanie tysiąc złotych każdego miesiąca przez cały rok. 12 tys. zł tzw. świadczenia rodzicielskiego" - mówiła.

Ponadto kobieta na urlopie wychowawczym, mówiła premier, będzie miała opłacone stawki ubezpieczeniowe, "nawet wtedy, gdy są rolnikami, dostaną takie, jak panie, które dzisiaj pracują na umowach o pracę w dużych miastach". 

Premier dodała, że rząd przygotował i realizuje program budowy domów dziennego pobytu dla osób starszych. Jak mówiła, do końca roku powstanie ponad sto takich domów.

Podczas wcześniejszego spotkania w Warszawie szefowa rządu mówiła: "Panie naładowały mnie dobrą energią. Wczoraj kobiety na Śląsku, dzisiaj kobiety w Warszawie, które mówią: chcemy mieć prawo wyboru i decydowania o sobie" - dodała.

Premier skrytykowała postawę reprezentantek PiS i ZP w sprawach kobiet. "Przypomnę wywiad Beaty Kempy, która pytana o in vitro powiedziała, że ją to nie interesuje, bo ona ma już dzieci, a na pytanie o konwencję antyprzemocową odpowiedziała, że też ją to nie interesuje, bo ona nie ma przemocy w domu. Ale to nie chodzi o jej dom i jej dzieci, ale o dom i dzieci Polek i Polaków, którzy nie mają okazji wystąpić przed kamerami" - zaznaczyła szefowa rządu. 

Według niej "wszystko to, co się wydarzyło w ciągu tych ostatnich miesięcy - łącznie z głosowaniami pani Beaty Szydło chociażby, która głosowała za całkowitym zakazem aborcji, przeciwko konwencji antyprzemocowej, przeciwko ustawie o in vitro" - pokazuje, jak bardzo nie identyfikuje się ze środowiskiem kobiet".

"Wolą premiera lekarza niż etnografa"

"Panie powiedziały otwartym tekstem, że wolą premiera lekarza niż etnografa (z wykształcenia etnografem jest kandydatka PiS na premiera Beta Szydło - PAP)" - dodała szefowa rządu.

Kopacz podkreśliła, że kobiety cenią sobie ponad wszystko możliwość wyboru i "dzisiaj nie starają się konkurować z mężczyznami i nie muszą niczego udowadniać". "Cieszymy się, że w polityce jest coraz więcej kobiet, jest ich coraz więcej w przedsiębiorstwach na stanowiskach kierowniczych. Chcemy mieć możliwość wybierać konkretne stanowiska, tylko dlatego, że jesteśmy równie dobrze wykształcone. Jesteśmy obciążone nieco większą pracą, bo musimy przejąć obowiązki domowe i zawodowe" - mówiła premier.

Marszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska, która także uczestniczyła w spotkaniu, jest zdania, że kobiety "przebiły szklany sufit" i są "w polityce, w życiu społecznym, publicznym, co już nikogo nie zaskakuje". "Wykonują wszystkie zawody, które chcą wykonywać i są w tym bardzo dobre. Jesteśmy dumne z tego, że jesteśmy kobietami, ale chcemy być rozliczane tak jak mężczyźni" - dodała Kidawa-Błońska.

W spotkaniu w jednej z warszawskich kawiarni uczestniczyło kilkanaście kobiet, m.in.: rzeczniczka rządu Tadeusza Mazowieckiego Małgorzata Niezabitowska, aktorka Małgorzata Potocka, aktorka i stołeczna radna PO Anna Nehrebecka. 

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje