Wybory parlamentarne 2015

Leszek Miller: Im więcej lewicy, tym mniej problemów

Przewodniczący SLD Leszek Miller powiedział, że lewica tworzy koalicyjny komitet, "żeby żaden głos się nie zmarnował i by w Polce było mniej bolesnych problemów".

Miller zakopał topór wojenny z Palikotem? Zobacz!

Reklama

Podczas konferencji prasowej Miller mówił o decyzji Rady Krajowej Sojuszu - zgodziła się ona w weekend na start SLD w koalicji w wyborach parlamentarnych wspólnie z innymi lewicowymi ugrupowaniami. "To oznacza, że będziemy pracować nad wspólną listą, która zgromadzi jak mniemam najważniejsze osoby, dziś symbolizujące lewicę, ale także młodszych, którzy dopiero zapiszą się w historii naszego kraju" - mówił polityk.

"Im więcej lewicy, tym mniej problemów"

"Ta lista skutecznie będzie konkurowała z propozycjami innych partii politycznych. Tworzymy koalicyjny komitet po to, by być bardziej skutecznymi. Żeby żaden głos się nie zmarnował, żeby ludzie o orientacji lewicowej nie mieli dylematu, którą z list uważanych za lewicową wybrać. By było w Polsce mniej problemów, bo im więcej będzie w Polsce lewicy, tym mniej będzie bolesnych problemów - a ich nie brakuje" - argumentował Miller.

Wymienił wśród nich sytuację na rynku pracy - m.in. umowy śmieciowe, niskie płace. "Stąd nasz postulat, by przyjąć żelazną zasadę, że najniższa płaca w Polsce wynosi połowę przeciętnego wynagrodzenia - powyżej 2 tys. zł" - powiedział.

Wśród propozycji programowych, które mają poprawić sytuację emerytów i rencistów, b. premier wskazał zasadę dziedziczenia tych świadczeń - w przypadku śmierci jednego ze współmałżonków, drugi mógłby przejąć część świadczenia.

Zaproponował też wstrzymanie komercjalizacji służby zdrowia - w opinii Millera coraz więcej szpitali przypomina "fabryki ukierunkowane na zysk", gdzie "zdrowie traktuje się jak towar".

"Program Zjednoczonej Lewicy (tak umownie nazywa się koalicję - PAP) to z jednej strony sprawiedliwość społeczna, państwo, w którym ludzie nie mają wrażenia, że są marginalizowani, odrzucani, że przybywa majętnych, ale jeszcze szybciej biednych żyjących na granicy nędzy czy niedostatku. Drugi obszar działania to państwo przyjazne obywatelom, gdzie wszyscy mogą rozwijać się na zasadzie równych szans i możliwości" - mówił Miller.

Trzecim obszarem programowego zainteresowania koalicji ma być dobrze zorganizowane państwo. "Dobrze rządzone, bez przerostów biurokratycznych i likwidujące tę mordęgę, z którą każdy obywatel ma do czynienia idąc do każdego urzędu" - postulował szef SLD.

Miller zaznaczył, że program będzie teraz uszczegóławiany. Jeszcze w wakacje powstanie jego wersja pisemna, a treść dokumentu będzie przedstawiona "w atrakcyjny i zrozumiały dla obywateli sposób", w różnych materiałach wyborczych.

Miller pierwszy na liście

Polityk zapewnił, że koalicjanci nie debatowali do tej pory o szczegółach układania list wyborczych i miejscach na nich kandydatów.

Sam ma wystartować z pierwszego miejsca w swoim okręgu wyborczym nr 26 na Pomorzu. Jak powiedział, dużą szansę na pierwsze miejsce w okręgu obejmującym woj. świętokrzyskie ma szef tutejszego SLD Andrzej Szejna. Miller nie chciał zdradzić, kto będzie jedynką koalicji w Warszawie.

Polityk zapewnił, że lewicowa koalicja nie jest zamknięta na kolejne ugrupowania, a wspólny start da szansę SLD na walkę o więcej niż wymaganych dla koalicji osiem punktów procentowych.

Pytany o ocenę zachowania premier Ewy Kopacz, która nie pojechała odwiedzić poszkodowanych wyniku ostatnich nawałnic, Miller powiedział: "W ogóle, ubolewam nad tym, że polska polityka się trywializuje. Czy państwo sobie wyobrażają, że kanclerz Angela Merkel biega po niemieckich pociągach, zagląda pasażerom do talerza, komentuje to, co tam jest? To jest niewyobrażalne, a w Polsce to się dzieje naprawdę". Nawiązał w ten sposób do ostatnich podróży Kopacz koleją w różne regiony Polski.

W sobotę SLD i Twój Ruch zapowiedziały start w wyborach parlamentarnych w lewicowej koalicji. Gotowa na start w koalicji jest też Partia Zieloni. W niedzielę zadeklarowała to także Unia Pracy. Start w koalicji oznacza konieczność przekroczenia 8 proc. progu wyborczego. Na razie nie wiadomo, pod jaką nazwą wystartuje lewica. Wybory odbędą się 25 października.

Ugrupowania lewicowe wstępnie porozumiały się na początku lipca co do wspólnego minimum programowego. W rozmowach o wspólnym starcie w wyborach brało udział ponad 30 organizacji - partii i stowarzyszeń. Poza SLD, Unią Pracy, Zielonymi i Twoim Ruchem były to m.in.: Partia Demokratyczna, Wolność i Równość, Ruch Sprawiedliwości Społecznej Piotra Ikonowicza i Polska Partia Pracy

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje