Wybory prezydenckie 2015

Brudziński: Skrzydła rozpostarte, płyniemy. Czekam aż zaatakują tchórzofretkę

- Wstydzę się, że dożyliśmy takich czasów, że premier ściąga ludzi po to, żeby przez 10 minut słuchać o złej, radykalizującej się opozycji - mówi w Kontrwywiadzie radia RMF FM o podsumowaniu półrocza rządu Ewy Kopacz, poseł PiS Joachim Brudziński. - PO ma w sobie tyle bezczelności, żeby stanąć przed opinią publiczną i po podniesieniu wieku emerytalnego, usilnych próbach wprowadzenia euro, po wydojeniu kieszeni ponad 0,5 mln Polaków, dzisiaj nagle dowiadujemy się, że za wszystko odpowiada opozycja - podkreśla.

Konrad Piasecki: To pan, panie pośle, spędza sen z powiek i psuje pani premier półrocze rządu.

Joachim Brudziński: Ba, żeby tylko ja!

Reklama

Cała opozycja.

- Cała zła, radykalizująca się opozycja. Jak pan redaktor wie, bo niejednokrotnie o tym w tym studiu rozmawialiśmy, synogarlica pokoju... No, nie poczuwam się tutaj specjalnie do winy.

Ale troszeczkę wstydu w panu jest.

- No tak, wstydzę się, ma pan rację, wstydzę się, że dożyliśmy czasów, że premier polskiego rządu ściąga ludzi z całej Polski - taki pan Broda na przykład, który siedział za plecami pani premier, z Polic jechał, około 1700 kilometrów, po to...

Prawie jak pan.

- ...żeby przez 10 minut posłuchać o tym, jak złą, radykalizującą się i niedobrą opozycją jest dzisiaj...

"Jak radykalizm naszych oponentów narasta" - to było główne przesłanie na półrocze rządu Ewy Kopacz. A pan ma poczucie, że język miłości PiS-u natrafia na brutalną propagandę rządu.

- I dlatego dzień wcześniej czołowy polityk Platformy Obywatelskiej, znany ze swojego pokojowego serca i miłości panującej w tymże sercu, niejaki pan Stefan Niesiołowski apelował publicznie do anihilacji, czyli likwidacji, i ostatecznej rozprawy z tą wrażą, radykalizującą się opozycją, jaką jest Prawo i Sprawiedliwość.

A pan ma poczucie i przekonanie, że przez te pół roku traktowaliście Ewę Kopacz z nadzwyczajną łagodnością?

- Ja mam poczucie, panie redaktorze, że przez te pół roku Polska zmarnowała te szanse... Zresztą jakie pół roku!

Wy liczycie, że to siedem i pół roku.

- Jak: my liczymy? A pan redaktor tak nie liczy?

Ewa Kopacz - od pół roku, rządy Platformy - od siedmiu i pół.

- Pani premier Ewa Kopacz z panem Brodą tym kajakiem przez Atlantyk płynęła, nie było jej tu w Polsce? Pomagała mu wiosłować? Czy też od ośmiu lat pełni jedne z najważniejszych funkcji w naszym państwie? Była ministrem konstytucyjnym...

...marszałkiem Sejmu, premierem, podpowiem panu.

- ...odpowiadającym za służbę zdrowia, marszałkiem Sejmu - i jako marszałek Sejmu, pełna miłości i pokoju, zwracała się pod adresem opozycji takimi słowy jak "szubrawcy", "hieny cmentarne". I to jest język miłości partii, która raz, że w nazwie ma, że jest obywatelska, a dwa: ma w sobie tyle bezczelności, żeby stanąć przed opinią publiczną i po podniesieniu wieku emerytalnego do 67. roku życia, po usilnych próbach wprowadzenia euro, po wydojeniu kieszeni ponad pół miliona Polaków, bo akceptowano kredyty frankowe, i chodzeniu na pasku komercyjnych banków - dzisiaj nagle dowiadujemy się, że za wszystko odpowiada opozycja i w ogóle wszystkie nieszczęścia, jakie w naszym państwie miały miejsce, to wina Prawa i Sprawiedliwości.

Obserwowałem wczoraj i panią premier, i opozycję, i miałem poczucie, że jakoś tak łagodnie ją traktujecie. Żadnych żądań, żeby się podała do dymisji, żadnych żądań, żeby odwołała ministrów. Jakby wam skrzydła opadły.

- Proszę nie żartować. Skrzydła dzięki naszemu kandydatowi Andrzejowi Dudzie nam i naszym wyborcom rosną. Płyniemy, fruniemy. Czuć moc. Natomiast panie redaktorze. Za pół roku Polacy zdecydują. Po co dzisiaj urządzać tego typu szopki z żądaniem dymisji, jeżeli wierzę w to głęboko, że Polacy sami dadzą w tej sprawie świadectwo przy urnach wyborczych. Mam nadzieję, że nie będzie takiej kompromitacji, o jakiej chociażby wczoraj mówiła NIK. I że już nikt nie będzie mówił o tkwiących w odmętach szaleństwa, tych którzy kwestionują wynik wyborów w sposób oczywisty. Zafałszowany.

Panie pośle. Wyrok na Mariusza Kamińskiego. Mówicie, że polityczny, że hańba i skandal. Ale były takie wyroki na Mariusza Kamińskiego, które go uniewinniały. To jak to jest? Rządzący tylko niektórymi wyrokami sterują w tym kraju?

- Znaczy, wie pan. To jest pytanie do polskiego wymiaru sprawiedliwości. Przyzna pan redaktor, że to jest wymiar...

... no tak, ale czy to jest wymiar, który działa niezawiśle, czy to jest wymiar - który pańskim zdaniem - działa na polecenie rządu.

- To jest wymiar - panie redaktorze - z którym każdy odpowiedzialny polityk prędzej, czy później będzie musiał się zmierzyć. Bo nawet rządowa sondażownia, jaką jest CBOS, podaje, że ponad połowa Polaków, ponad 50 procent Polaków, bardzo krytycznie ocenia polskie sądownictwo. Ja bardzo dużo jeżdżąc po Polsce, czy też towarzysząc Jarosławowi Kaczyńskiemu, czy na własnych spotkaniach, czy również jako poseł w swoim biurze poselskim, najwięcej problemów z jakimi przychodzą ludzie...

... oczywiście ociężałość wymiaru sprawiedliwości.

- To są kwestie związane z wymiarem sprawiedliwości. Panie redaktorze, jeżeli pedofil, który zgwałcił 5-letniego dzieciaka, otrzymuje wymiar kary dwóch lat bezwzględnego pozbawienia wolności, jeżeli na wolności chodzą uczestnicy takich afer jak hazardowa, stoczniowa, informatyczna, a na trzy lata bezwzględnego więzienia skazuje się  również pańskich kolegów, działaczy Niezależnego Zrzeszenia Studentów, to przyzna pan, panie redaktorze, że jest takie poczucie...

... przyznam, że jest to bardzo surowy wyrok.

- Bardzo surowy wyrok to po pierwsze...

... bez wątpienia, tylko zastanawiam się, czy ma pan przekonanie, że sądy w Polsce działają na telefon.

- Mam przekonanie panie redaktorze...

... czy to jest tak, że jest jeden sędzia, który orzeka w jednej sprawie tak, a w innej sprawie orzeka inaczej.

- To, że są sędziowie - gotowi, niestety, reagować na telefon władzy - przekonaliśmy się przy okazji pana sędziego Milewskiego.

Ale ma pan przekonanie, że w przypadku tego wyroku jest tak samo? Że zadzwonił minister sprawiedliwości i powiedział: "Panie sędzio, ma być taki wyrok. 3 lata dla Kamińskiego"?

- Wie pan, ja jestem zbudowany tym, jak na ten wyrok zareagowało dwóch byłych ministrów sprawiedliwości w rządzie Donalda Tuska - pan profesor Ćwiąkalski i pan minister Jarosław Gowin. Jeden - pan minister Ćwiąkalski - mówi o zupełnie aberracyjnej wręcz skali tego wyroku w stosunku do Mariusza Kamińskiego, a Jarosław Gowin mówi wręcz o dniu hańby wymiaru sprawiedliwości w naszym kraju...

...ale Jarosław Gowin dzisiaj jest blisko Prawa i Sprawiedliwości, więc to nic dziwnego..

- Panie redaktorze, ja mówię o stanowisku byłego ministra sprawiedliwości. Odnosząc się do tego wyroku, można powiedzieć tak - jeżeli dzisiaj sędzią w Polsce może zostać relatywnie bardzo młody człowiek, 20-paroletni, tuż po aplikacji, to musimy się zastanowić, czy to jest dobry model, czy nie należy wrócić do tego, co obowiązuje w każdej ukształtowanej, mocnej demokracji, gdzie sędzią zostaje się na zwieńczenie swojej kariery prawniczej.

A czy aby na pewno nie jest to też powód do zastanowienia się, czy Mariusz Kamiński nie popełniał w swojej pracy błędów?

- Dwa sądy, te same sądy rejonowe, w tej sprawie... A nawet trzy wyroki sądowe w tej sprawie były, bo pierwszy, umarzający postępowanie i dwa wyroki sądowe skazujące pana Rybę i pana Różyńskiego na 2,5 roku więzienia... To jest też bardzo charakterystyczne. To jest mniejszy wyrok, niż ten, który otrzymał Maciej Wąsik, czy Mariusz Kamiński. Sądy orzekały, że w tej sprawie funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego działali zgodnie z prawem.

Ale ten sędzia powiedział: "Nie było prawa, które pozwalało mu robić to, co robił. Rozporządzenie premiera pojawiło się później".

- Ten sędzia, uzasadniając ten wyrok - ja nie twierdzę, że to było jego intencją, ale na pewno tak to zostaje dzisiaj odczytane, jestem o tym przekonany, przez funkcjonariuszy czy to CBA, czy ABW, czy CBŚ, którzy prowadzą chociażby postępowania związane z tymi informacjami, które wypłynęły przy okazji tzw. afery taśmowej, gdzie urzędujący ministrowie byli wzywani jak chłopcy na posyłki przez najważniejszych biznesmenów w naszym kraju po jakichś knajpach i pokojach, gdzie,  jak wynika z tych taśm negocjowano sprzedaż ostatnich polskich, rodowych sreber i to jest sygnał do tych funkcjonariuszy, którzy dzisiaj się tym zajmują: "Wara wam od tego. Wara wam od białych kołnierzyków. Wara wam od ludzi z listy 100 najbogatszych Polaków czy ministrów, bo skończycie tak, jak Kamiński, czy wasi koledzy z CBA".

No nie, wara to nie, bo przed chwilą to CBA wsadziło człowieka z piaseczyńskiej Platformy Obywatelskiej, który dwa dni wcześniej spotykał się z prezydentem...

- Panie redaktorze być może...

Wobec czego nie taka wara. Tam, gdzie jest coś do zrobienia, to robią.

- No jak robią?

No robią tak, że ten z Piaseczna siedzi.

- Panie redaktorze, no ten z Piaseczna to jest - jak mówił kiedyś jeden z uczestników afery hazardowej - mały pikuś w stosunku do tych, którzy defraudowali miliardy złotych. Jeżeli dzisiaj osoby, chociażby zaangażowane w aferę hazardową, biegają po studiach radiowo-telewizyjnych i w roli takich moralizatorów i Katonów wypowiadają się na temat wrażej opozycji, czy Mariusza Kamińskiego, to jest najlepszy dowód, że z naszą demokracją i z naszym systemem sprawiedliwości w Polsce dzieje się nie najlepiej.

Premier Kopacz obwinia opozycję - słusznie? Dyskutuj!

To a propos jeszcze naszej demokracji - mama Andrzeja Dudy zbiera na uczelni podpisy pod jego kandydaturą. Opisuje to "Fakt". "Mój syn mnie o to prosił" - mówi.

- Ależ panie redaktorze...

... to jest złamanie prawa...

- ... Andrzej Duda zebrał ponad milion sześćset podpisów i twierdzenie, że Andrzej Duda musiał prosić swoją mamę.... Mama to mama... Panie redaktorze, wie pan co, to jest też bardzo charakterystyczne....

Ja wiem, ja zgodzę się z panem. Tak, mama to mama.

- ... atakowano już teścia Andrzeja Dudy, atakowano jego córkę, że ośmieliła się wystąpić - z resztą znakomicie - w jakimś kabarecie szkolnym, była już afera śmieciowa rzekomo, które to żona wystawia...

Nie, opisuje się Andrzeja Dudę i jego przypadki rodzinne...

- Dzisiaj atakuje się jego mamusię. Wie pan co, została jeszcze tchórzofretka. Andrzej Duda ma tchórzofretkę, więc czekam, kiedy zostanie również zaatakowana...

Pan też zbiera podpisy na uczelni jakiejś?

- ... to jest też bardzo charakterystyczne, że w zestawieniu z tym, że dzisiaj w całej Polsce, również w Warszawie, wiszą billboardy Bronisława Komorowskiego wywieszone nie wiadomo przez kogo, nikt się tym specjalnie nie zajmuje i jestem dumny, że mojego kandydata na prezydenta, Andrzeja Dudę, atakuje się za takie nic, bo cóż to za afera.

Konrad Piasecki







Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje