Wybory prezydenckie 2015

Duda: Każdy z kandydatów miał swój plan dla Polski

Andrzej Duda chce aktywnej, otwartej prezydentury, odpowiadającej na potrzeby społeczne. Kandydat PiS na prezydenta poprosił wszystkich, którzy chcą zmian w kraju, o zaufanie mu.

"Jeżeli ktoś chce w naszym kraju zmian, jeżeli ktoś chce, żeby w naszym kraju działo się lepiej, jeżeli ktoś chce prezydentury aktywnej, to proszę, żeby mi zaufał. Bo ja mam właśnie taki cel" - powiedział Duda podczas poniedziałkowej wizyty w Sochaczewie (woj. mazowieckie). Dodał, że chce aktywnej, otwartej prezydentury, odpowiadającej na potrzeby społeczne, prezydentury, która "słucha, która nie boi się ludzi".

Reklama

Duda przyjechał do Sochaczewa po południu. Na centralnym placu Kościuszki oczekiwali go zwolennicy, którzy gratulowali mu zwycięstwa w pierwszej turze wyborów, bili brawo i śpiewali sto lat.

Kandydat PiS mówił, że gdy słyszy pytania, o czyje głosy będzie teraz, przed II turą zabiegał, i czy będą to głosy wyborców Pawła Kukiza (sondaże dają mu trzecie miejsce z ponad 20 proc. poparciem), to odpowiada, że "do wyborców wszystkich, którzy wzięli udział w tych wyborach".

"Każdy z moich kontrkandydatów, z którymi debatowałem, miał swój plan dla Polski, miał swoje propozycje, w jego przekonaniu, dobrych zmian. Jestem stuprocentowo pewien, że każdy z nich w głębi serca wychodził z tymi propozycjami, uczciwie chcąc poprawić jakość życia ludzi w Polsce" - powiedział Duda.

Kandydat PiS zapewniał, że jest gotów rozmawiać z osobami o odmiennych poglądach. "Mamy prawo mieć różne poglądy, bo jest demokracja (...) Jedni są wierzący, inni niewierzący; jedni głosują na to ugrupowanie, drudzy na inne (...) Ale chciałbym, by wrócił wzajemny szacunek, by nikt nie czuł się wykluczony. Żeby o nikim nie mówiono z pogardą" - mówił.

Duda podkreślił, że wygrana w pierwszej turze, to jeszcze nie wygrana w wyborach. "Niech nikt nie mówi, że wygraliśmy, bo nie wygraliśmy. To była tylko uwertura. Za dwa tygodnie będzie prawdziwe rozstrzygnięcie. Jeżeli chcemy wygrać, to musimy w to włożyć, jeszcze dużo pracy, zwłaszcza ja. Obiecuję to państwu" - powiedział. Tłum odpowiedział, skandując "Andrzej Duda to się uda".

Kandydat PiS zapewnił, że jeśli wygra wybory i zostanie prezydentem będzie bronił tradycyjnych wartości. "Będę walczył o rozwój polskiej gospodarki, wszelkimi siłami. Będę bronił tego, co nam jeszcze zostało, tych resztek polskiego przemysłu, polskich lasów, ziemi" - podkreślił.

Przypomniał, że jest za tym, by społeczeństwo mogło się wypowiadać w referendum obywatelskim. "Powinien być zapis w konstytucji, że jeśli jest milion podpisów zebranych pod wnioskiem, to musi się ono odbyć i władza nie może narodowi powiedzieć nie" - mówił. Jak dodał, jeśli duża część społeczeństwa chciałaby dyskutować o JOW-wach, to jest gotowy o tym rozmawiać, wysłuchać argumentów ekspertów, a potem przeprowadzić ewentualnie referendum. Zaznaczył jednak, że społeczeństwo powinno mieć na ten temat pełną informację.

Wprowadzenie jednomandatowych okręgów wyborczych, w których wybory są większościowe, jako sposobu na odpartyjnienie życia publicznego jest postulatem Pawła Kukiza. Ubiegający się o reelekcję prezydent Bronisław Komorowski zapowiedział w poniedziałek, że chce zarządzić za zgodą Senatu ogólnokrajowe referendum, które dotyczyłoby m.in. wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych. O tym, że jest otwarty na dyskusję o JOW-ach Duda mówił już podczas niedzielnego wieczoru wyborczego gratulując Kukizowi wyniku wyborczego.

Duda podkreślał również, że władza powinna społeczeństwo szanować i odbudować wzajemne zaufanie. "Dość nas dzielono. Mam dość podziałów. Jest jedna polska flaga i jedno polskie państwo" - mówił.

Według sondażowych wyników niedzielnych wyborów prezydenckich, Duda uzyskał 34,5 proc. głosów, Bronisław Komorowski - 33,1 proc., co oznacza, że zmierzą się w II turze 24 maja. (

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje