Wybory prezydenckie 2015

​Duda ws. zmian w kancelarii: Układam to sobie w głowie

Na wtorkowym posiedzeniu sztabu nie zapadną decyzje personalne dotyczące składu przyszłej kancelarii prezydenta - poinformował we wtorek prezydent elekt Andrzej Duda. Powoli sobie to układam w głowie, proszę dać mi trochę czasu - powiedział dziennikarzom.

We wtorek po południu dojdzie do spotkania sztabu wyborczego zwycięskiego kandydata i wstępnego podsumowania kampanii; jednym z tematów mają być działania Dudy jako prezydenta elekta. Wiadomo, że do 6 sierpnia Duda będzie chciał kontynuować spotkania z wyborcami.

Reklama

Po spotkaniu sztabu, w którym ma wziąć udział prezes PiS Jarosław Kaczyński i sam Duda, odbędzie się posiedzenie klubu PiS.

"Nie zapadną dzisiaj żadne decyzje personalne. Powoli sobie to układam w głowie. Proszę dać mi trochę czasu" - powiedział Duda w Krakowie pod swoim domem, pytany przez dziennikarzy o posiedzenie sztabu.

Dziennikarze pytali również Dudę, czy czuje się już prezydentem. "Jeszcze się nie czuję. Do 6 sierpnia jeszcze sporo czasu. Na pewno powolutku, spokojnie z rozwagą te decyzje, także personalne, się poukładają" - powiedział.

Przedstawiciele mediów chcieli też wiedzieć, jak na jego zwycięstwo zareagowali sąsiedzi. "Bardzo miło. Zawiesili mi balony na poręczy schodów, koło naszych drzwi, z gratulacjami. Bardzo miły gest" - podkreślił Duda.

Pod blokiem spotkał mężczyznę, wg którego jego ojciec ogłosił upadłość kilka lat temu i jest w bardzo trudnej sytuacji materialnej; ma problemy m.in. z komornikiem, bo ten zaniżył wartość jego majątku. Duda wziął dane kontaktowe do mężczyzny i odesłał go do Biura Pomocy Prawnej, kierowanego przez Janusza Wojciechowskiego (PiS).

Prezes PiS Jarosław Kaczyński, z którym dziennikarze nie mieli jeszcze okazji rozmawiać po wyborach, był we wtorek w Sejmie, ale niezbyt chętnie odpowiadał na pytania. Pytany m.in. o to, czy jest zadowolony z wyniku wyborczego i przebiegu kampanii, odparł jedynie: "nie pod każdym względem, można powiedzieć".

Kaczyński zapytany, czy będzie premierem po jesiennych wyborach parlamentarnych, odpowiedział: "niczego nie potwierdzam, niczemu nie zaprzeczam, najpierw trzeba wygrać wybory".

Andrzej Duda, zdobywając w niedzielnej II turze wyborów 51,55 proc. głosów, pokonał konkurenta, urzędującego prezydenta Bronisława Komorowskiego, którego poparło 48,45 proc. wyborców. 

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje