Wybory prezydenckie 2015

Kaczyński broni Dudy: W tej praktyce nie ma nic złego

Toczy się kampania zwrócona przeciwko uczciwemu człowiekowi - mówił prezes PiS Jarosław Kaczyński, który w sobotę odniósł się do oskarżeń dotyczących wpływu Andrzeja Dudy na proces legislacyjny ws. ustawy o SKOK-ach.

Piątkowa "Gazeta Wyborcza" opisała, jak powstawał wniosek do TK w sprawie ustawy o SKOK-ach, który w 2009 roku złożył prezydent Lech Kaczyński, a którego przygotowanie nadzorował jego ówczesny prawnik, a obecny kandydat PiS na prezydenta Andrzej Duda. Według "GW", chodziło o to, by Kasy nie podlegały realnej kontroli Komisji Nadzoru Finansowego, jak przewidywała uchwalona ustawa.

Jak zauważa "Gazeta", Duda nie zamówił niezależnych ekspertyz w sprawie SKOK-ów, ponieważ wystarczyły mu te sporządzone w interesie Krajowej Kasy SKOK, a które uznawały kontrolę KNF nad SKOK-ami za niekonstytucyjną. Według "GW", Duda przyniósł też pozbawioną autorstwa opinię prawną, której fragmenty wstawiono do prezydenckiego wniosku do Trybunału. W czasie prac nad wnioskiem prezydencki minister - jak informuje dziennik - przyjął w pałacu prezesa Kasy Krajowej Grzegorza Biereckiego i szefa rady nadzorczej SKOK Adama Jedlińskiego.

Reklama

Politycy PO oświadczyli w piątek, że Andrzej Duda mógł brać udział w nielegalnym wpływaniu na proces legislacyjny ws. ustawy o SKOK. Zdaniem PO kwestią powinna zająć się prokuratura.

Kaczyński broni Dudy

Kaczyński w sobotę podczas wizyty w Szczecinie odniósł się do oskarżeń wobec Dudy. Podkreślił, że PiS i prezydent Lech Kaczyński uważali, że SKOK-i powinny być objęte nadzorem. Zaznaczył, że odpowiedni projekt ustawy został złożony przez prezydenta Kaczyńskiego w 2008 roku, jednak został odrzucony w pierwszym czytaniu m.in. głosami PO.

- To był projekt, który miał wprowadzić nadzór nad SKOK-ami i związane z tym gwarancje dla obywateli, ale nie był jednocześnie projektem skierowanym przeciwko SKOK-om. Kolejny projekt, który został skierowany przez rząd, wprowadzał nadzór, ale zawierał wiele elementów sprzecznych z konstytucją, a poza tym elementów, które miały służyć, żeby SKOK-i, polskie duże przedsięwzięcie kapitałowe, zostało w gruncie rzeczy zlikwidowane, przejęte przez banki. Stąd mieliśmy do czynienia ze sprzeciwem - tak Kaczyński tłumaczył, jak doszło do skierowania wniosku do TK ws. ustawy o SKOK.

Szef PiS mówił też o spotkaniach Biereckiego i Dudy.

- W trakcie procesu podejmowania decyzji o skierowaniu jej (ustawy - red.) do Trybunału Konstytucyjnego pan senator Bierecki interweniował także w Pałacu Prezydenckim i był przyjmowany także przez ministra Dudę (...) Czy to jest nadzwyczajna procedura? Nie. Pan senator Bierecki był przyjmowany w Pałacu Prezydenckim, gdy gospodarzem był już Bronisław Komorowski i rozmawiał z ministrami z Kancelarii Prezydenta. Mamy tutaj do czynienia dokładnie z taką samą praktyką, w której nie ma nic złego, która nie ma nic wspólnego z działalnością lobbystyczną - dodał.

A co z WSI?

- Można powiedzieć w oparciu o fakty, że to kolejna kampania zwrócona przeciwko uczciwemu człowiekowi, zmierzająca do tego, żeby wmówić ludziom, że białe jest czarne, a czarne jest białe. Minister Duda nic wspólnego z żadnymi niedobrymi z punktu widzenia interesu społecznego przedsięwzięciami nie miał przez całą swoją karierę polityczną - zadeklarował Kaczyński.

Szef PiS powiedział także, że prezydent Bronisław Komorowski "nie ukrywa swoich związków i ogromnej sympatii, nie wiadomo czym uzasadnionej, do Wojskowych Służb Informacyjnych". - Nie da się zaprzeczyć, że SKOK Wołomin, na który centrala SKOK-ów nie miała żadnego wpływu, został zorganizowany przez ludzi WSI. To jest dzisiaj problem pana Komorowskiego - podkreślił.

- Cała reszta to niesłychana bezczelność, hucpa tych, którzy mają poparcie mediów głównego nurtu i w związku z tym uważają, że wszystko im wolno -  dodał Kaczyński.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje