Wybory prezydenckie 2015

Kopacz: Partia w pełni popierała Komorowskiego

Szefowa polskiego rządu Ewa Kopacz podziękowała we wtorek za udział w wyborach prezydenckich i oddanie głosu na Bronisława Komorowskiego. Podkreśliła, że Platforma Obywatelska w pełni popierała Komorowskiego.

Premier ponownie pogratulowała też prezydentowi elektowi Andrzejowi Dudzie.

Reklama

"Na wieczorze wyborczym składałam gratulacje prezydentowi elektowi, dzisiaj chcę również te gratulacje powtórzyć, ale przede wszystkim chciałam podziękować wszystkim tym Polakom, którzy poszli do wyborów, szczególnie w II turze. Chciałam podziękować wszystkim wyborcom, którzy zagłosowali na naszego, dobrego kandydata, na prezydenta Bronisława Komorowskiego" - powiedziała Kopacz na wtorkowej konferencji prasowej po posiedzeniu rządu.

W poniedziałek zarząd Krajowy PO omówił kampanię i wynik wyborów prezydenckich. Niektórzy politycy PO dystansowali się od kampanii wyborczej prezydenta Bronisława Komorowskiego.

Kopacz odcięła się od tych opinii. Oświadczyła, że Komorowskiemu zaufało w wyborach ponad 8 milionów ludzi. Jak podkreśliła, "prezydent Komorowski był w pełni popierany przez Platformę Obywatelską". "Te głosy (wyborców) są dla mnie szczególnie ważne, będę je bardzo mocno pielęgnować. Chcę powiedzieć wszystkim tym, którzy zdecydowali się zagłosować na Komorowskiego, że dopóki będę szefem partii i dopóki będę premierem polskiego rządu, to mogę wam zagwarantować, że wasze głosy nie poszły na marne" - powiedziała szefowa rządu.

Kopacz zadeklarowała, że Platformę i jej rząd czeka bardzo ciężka praca, która - jak tłumaczyła - "będzie polegała na tym, że każdego dnia będziemy systematycznie zabiegać o wszystkich tych, którzy nie zdecydowali się oddać głosu na naszego kandydata".

Kopacz oceniła też, że wyniki wyborów prezydenckich praktycznie "podzieliły Polskę na dwie części" i sytuacja taka wymaga "bardzo roztropnej polityki i współpracy między rządem a prezydentem po to, aby dzisiaj Polacy nie czuli się podzieleni". "Polacy muszą mieć pewność, że zarówno prezydent, jak i premier, dbają o każdego z mieszkańców naszego cudownego kraju, niezależnie od tego, jakie ma preferencje polityczne" - dodała.

Jak zapowiedziała, we wtorek o 16.30 dojdzie do spotkania koalicyjnego PO z PSL.

Premier poinformowała ponadto, że w połowie czerwca odbędzie się konwencja Platformy Obywatelskiej, na której przedstawiony zostanie program, z jakim PO pójdzie do wyborów parlamentarnych.

Jak zaznaczyła Kopacz, jeszcze przed kongresem i przed wyborami, politycy PO będą chcieli "być każdego dnia, o każdej porze, w każdej minucie, z obywatelami, którzy są skarbnicą wiedzy". "Czyli politycy od obywateli będą się uczyć, w jakim kierunku powinna pójść ich energia, ich działania w następnej kadencji" - dodała.

"Ja lubię rozmawiać z ludźmi, uwielbiam ludzi, taki jest mój pierwszy zawód, i nigdy od ludzi nie stroniłam, dlatego na tej konwencji będzie przedstawiony program, który wynika również z moich doświadczeń i rozmów z Polakami" - powiedziała Kopacz.

Premier pytana była także, czy będą wyciągnięte konsekwencje wobec Roberta Tyszkiewicza - szefa sztabu wyborczego prezydenta Komorowskiego. "Wczoraj na zarządzie, mówię to państwu szczerze, mówiłam o jednym - nie czas dzisiaj na rozliczenia. Nigdy nie unikniemy błędów w kampanii; kampania każdego dnia przynosi różne niespodzianki, trzeba umieć szybko reagować, trzeba umieć zarządzać sztabem ludzi, którzy tę kampanię przeprowadzają i koordynować przebieg tej kampanii" - podkreśliła.

"Osobiście, jeśli mogę powiedzieć jedno zdanie o szefie tej kampanii Robercie Tyszkiewiczu, a znam go również z kampanii samorządowej - naprawdę Robert Tyszkiewicz jako przedstawiciel PO starał się i pracował 24 godziny na dobę. Nie było wczoraj podczas naszej rozmowy na zarządzie krajowym jakichś szczególnych zarzutów, czy wskazywanie Roberta Tyszkiewicza jako winnego za ten wynik wyborów" - dodała.

Kopacz był także pytana o wypowiedź sekretarza generalnego PO Andrzeja Biernata, który po posiedzeniu zarządu, w odpowiedzi na pytanie, czy należałoby wyciągnąć konsekwencje wobec członków sztabu wyborczego, odparł, że "sztab był pana prezydenta Komorowskiego, nie PO". "To był nasz kandydat, ale sztab nie był nasz" - stwierdził.

"Dzisiaj gdy się witałam z nim na Radzie Ministrów, podawałam mu rękę, to już posypał głowę popiołem. Myślę, że to gafa, która oczywiście każdemu z nas się trafi" - mówiła premier.

Jak zaznaczyła, kampanię prezydenta można oceniać "w taki, czy inny sposób", miała ona "swoje momenty lepsze i gorsze". "Ale jednego jestem pewna, Bronisław Komorowski był naprawdę świetnym kandydatem na prezydenta; po jego pięciu latach prezydentury mówię to z pełną odpowiedzialnością. Platforma stała za nim murem i dlatego też nasze zaangażowanie w tę kampanię było pełne" - dodała.

Pytana o ewentualny pomysł wpisywania na listę PO polityków lewicy np. Ryszarda Kalisza, Kopacz powiedziała, że nie ma żadnych takich planów. "Nie rozmawiałam z osobami, które pan wymienił. Wiem, że nawiązuje pan do artykułu w +Gazecie Wyborczej+. Dla mnie to było również zaskakujące jak dla pana, skoro pan o to pyta. Nie, nie przeprowadzałam żadnych rozmów" - dodała.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy