Wybory prezydenckie 2015

Pracowity jak Andrzej Duda. Jakim będzie prezydentem?

Andrzej Duda będzie pełnił najważniejszy urząd w państwie. W przedwyborczej gorączce polityczni oponenci wysuwali pod jego adresem liczne zarzuty, ale nawet krytycy chwalą go za aktywną i energiczną kampanię. Jako poseł, 43-letni prawnik z Krakowa wyróżniał się pracowitością i tym, że w Sejmie wypowiadał się rzeczowo i merytorycznie. Jakim będzie prezydentem?

Droga Andrzeja Dudy do fotela prezydenta RP nie była prosta. Startował z raczej przegranej pozycji. Na początku kampanii sondaże wskazywały, że może liczyć na poparcie w granicach 14-17 proc. "Pewniakiem" był Bronisław Komorowski - wygrywał we wszystkich badaniach zaufania społecznego, a sondaże prognozowały, że może zwyciężyć już w pierwszej turze wyborów, bo ponad 60 proc. Polaków deklarowało, że odda na niego głos.

Reklama

Panowało przeświadczenie, że urzędujący prezydent wywalczy reelekcję, a do historii przejdzie zdanie Adam Michnika, który stwierdził, że "Komorowski musiałby po pijanemu przejechać niepełnosprawną zakonnicę w ciąży, żeby nie wygrać". 

Straszą PiS-em

Prezydentem został jednak Andrzej Duda, a jego kampania przez wielu komentatorów oceniana jest jako "perfekcyjna". Mimo że sztab kandydata musiał zmierzyć się z zarzutami, że Duda jest sterowany przez prezesa PiS, że jest niesamodzielny, a jego wygrana będzie oznaczała powrót IV RP.

Do tych ataków podczas konwencji wyborczej odniosła się Agata Duda. Zapewniła, że "za Andrzejem stoi ona i jej córka". Miał to być wyraźny sygnał do wyborców, że kandydat PiS jest niezależny. Podczas kampanii w cień sceny politycznej usunął się Jarosław Kaczyński, a postacią numer jeden przez wiele miesięcy był Andrzej Duda, co także miało przekonać Polaków, że kierownictwo partii nie wywiera żadnych nacisków na kandydata.

Pracowity jak Duda

Sztab Andrzeja Dudy przedstawiał go jako kandydata niezwykle pracowitego i energicznego. Nawet jego polityczni przeciwnicy przyznają, że od listopada, czyli od czasu oficjalnego ogłoszenia, że to poseł z Krakowa będzie kandydatem PiS na prezydenta Polski, wykonał on tytaniczną pracę. Jeździł po całej Polsce, odwiedził co najmniej 240 miast.

Była to strategia obliczona na pokazanie, że Duda tym różni się od urzędującego prezydenta, że jemu "się chce", że jest dynamiczny i poświęca się kampanii bezgranicznie. Kandydat PiS zaskoczył wszystkich, gdy dzień po wygranej pierwszej turze wyborów już o 7 rano na ulicach Warszawy częstował wyborców kawą. Także po drugiej turze nie zmienił tej strategii. W powyborczy poniedziałek, o poranku, był wśród ludzi, fotografował się z nimi i rozdawał ciepłe napoje.

Za niemal heroiczny uznano wyczyn, jakiego Andrzej Duda dokonał na ostatniej prostej kampanii. Akcja "Polska 24 godziny na dobę" rozpoczęła się w czwartek wieczorem, po debacie telewizyjnej - kandydat PiS wsiadł do "Dudabusu" i aż do ogłoszenia ciszy wyborczej jeździł po kraju i spotykał się z wyborcami.

Szef sztabu kontrkandydata Andrzeja Dudy, Robert Tyszkiewicz, tłumacząc, dlaczego Bronisław Komorowski nie jest tak samo aktywny, mówił: "My nie będziemy metodą japońskich turystów zaliczać wszystkich powiatów". Najwyraźniej jednak właśnie strategia Andrzeja Dudy okazała się trafiona, bo to on wygrał wybory, co dla wielu jest zaskoczeniem.

Politolog, prof. Antoni Dudek stwierdził, że to zwycięstwo "to chyba najbardziej spektakularna kariera polityczna w dziejach III RP" i "początek nowej epoki w dziejach politycznych III Rzeczypospolitej". 

Andrzej Duda w polityce

Kiedy ta kariera i polityczna przygoda się zaczęła? Po wyborach parlamentarnych w 2005 roku Andrzej Duda został ekspertem PiS od legislacji. Z Arkadiuszem Mularczykiem przygotowywał tekst nowelizacji ustawy lustracyjnej. 1 sierpnia 2006 r. został wiceministrem sprawiedliwości. Opowiadał za legislację, współpracę międzynarodową oraz przebieg informatyzacji sądów i prokuratur. W 2007 r., reprezentując Polskę, podpisał europejską umowę o ochronie dzieci przed molestowaniem. 

Po wyborach w 2011 roku został posłem na Sejm RP, natomiast w maju 2013 roku wywalczył mandat europosła. Gdy w listopadzie 2014 roku szef PiS Jarosław Kaczyński ogłosił rekomendację dla Dudy jako kandydata na prezydenta, poseł z Krakowa stał się bardzo aktywny na polskiej scenie politycznej: proponował m.in. ministrowi zdrowia debatę o zmianach w systemie ochrony zdrowia, apelował do prezydenta o weto ustawy węglowej, dopominał się od rządu informacji ws. zakończenia budowy gazoportu w Świnoujściu, spotykał się z rolnikami. Podczas kampanii wyborczej podnosił m.in. kwestię wprowadzenia w Polsce waluty euro.

Jeden z najaktywniejszych posłów

Ale także wcześniej poseł Andrzej Duda odznaczał się niezwykłą pracowitością. W 2013 roku tygodnik "Polityka" przygotował ranking najaktywniejszych parlamentarzystów, w którym polityk z Krakowa znalazł się na 4. miejscu. Napisano wówczas, że: "jego wypowiedzi na sali obrad plenarnych dotyczą prawie wyłącznie ustaw i stanowionego prawa, nie są zaś oświadczeniami na każdy temat, bez ładu i składu. Wiceprzewodniczący Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej, rzeczowy i kulturalny, co w tej komisji jest szczególnie ważne. Otwarty na argumenty opozycji, pokazuje, jak można dyskutować, nikogo przy tym nie obrażając. Zamiast uszczypliwości i ataków personalnych - merytoryczne argumenty".

Andrzej Duda w Sejmie wypowiadał się m.in. w sprawie poprawki Senatu do budżetu dotyczącej Lasów Państwowych, która - jak przekonywał - jest niekonstytucyjna. "Skubiecie wszystkich. Oskubaliście nas VAT-em, oskubaliście emerytów z OFE" - grzmiał Andrzej Duda, punktując koalicję rządzącą. Przekonywał, że Platforma Obywatelska "dokonuje demontażu państwa". "Obrabia się z pieniędzy dobrze funkcjonującą instytucję, żeby nimi zasypywać dziurę budżetową" - mówił.

Ostro krytykował także rząd Donalda Tuska po wybuchu afery Amber Gold. "Jak to się stało, panie premierze, że to wszystko miało miejsce w Polsce rządzonej przez pana i pana partię?" - mówił Duda z mównicy sejmowej. I dodawał: "Trzeba sobie zadać pytanie, czy nie jest tak, że nazwisko Tusk otwiera wszystkie ważne drzwi i potrafi przymknąć wiele ważnych oczu. To trzeba wyjaśnić" - apelował.

Niejednokrotnie Andrzej Duda przedstawiał stanowisko Prawa i Sprawiedliwości na temat działań rządu po katastrofie smoleńskiej. "Sugerowanie odpowiedzialności, winy, między zdaniami, jest dla mnie, jako człowieka, który pracował w Kancelarii Prezydenta, niezwykle bolesne" - mówił.

Jako ówczesny poseł PiS zabierał też głos w kwestii aborcji. Z mównicy sejmowej krytykował projekt Ruchu Palikota dotyczący liberalizacji przepisów. "Chcą uczynić z aborcji środek antykoncepcyjny. W nowoczesnym państwie tak się nie czyni" - przekonywał.

Andrzej Duda opiniował również projekt przewidujący ściganie przestępstwa gwałtu jedynie na wniosek ofiary.

Przedstawiał raport UNICEF, według którego w Polsce ponad milion dzieci żyje w ubóstwie, prawie 1,3 mln nie ma dostępu do podstawowych dóbr, takich jak trzy posiłki dziennie czy dwie pary obuwia w roku.

Wypowiadał się w Sejmie na temat projektu o zmianie systemu oświaty dotyczącego wprowadzenie obowiązku szkolnego dla sześciolatków. Apelował, by "odsunąć tę reformę na długie lata". "Gminy muszą być silne finansowo, by zapewnić sześciolatkom komfort" - przekonywał.

Andrzej Duda zabierał głos także podczas dyskusji na temat zmian w ustawie regulującej wykonywanie niektórych zawodów.

Jakim będzie prezydentem?

Były poseł i obecny europarlamentarzysta 6 sierpnia przeprowadzi się do Pałacu Prezydenckiego. Andrzej Duda tuż po ogłoszeniu sondażowych wyników wyborów przedstawił wizję swojej prezydentury. Zapewnił, że podczas 5-letniej kadencji udowodni, że rozumie, co to polska racja stanu, obiecał, że będzie służył społeczeństwu. "Chciałbym, by Polacy niezależnie od tego, czy na mnie głosowali, czy nie, mogli za te pięć lat powiedzieć, że mają poczucie, że rzeczywiście starałem się być prezydentem wszystkich Polaków, że starałem się odpowiadać na ich potrzeby" - mówił.

Jego współpracownicy zapowiadają, że będzie on "zszywał Polskę", choć - biorąc pod uwagę nastroje społeczne i głęboki podział - można stwierdzić, że nie będzie to łatwe zadanie.

Andrzej Duda zapewnił także, że jego prezydentura będzie otwarta na dialog z różnymi grupami społecznymi, a jej ważnym elementem ma być działanie na rzecz wsparcia rodzin i wszystkich tych, którym żyje się najtrudniej.

Podczas kampanii tłumaczył, że ubiega się o urząd prezydenta dlatego, że jest głęboko przekonany, iż Polsce znów jest potrzebna prezydentura aktywna. Można więc przypuszczać, że Andrzej Duda będzie często spotykał się z Polakami i będzie starał się utrwalać wizerunek aktywnego polityka.

Z pewnością będzie także podkreślał swoją niezależność od Prawa i Sprawiedliwości. Już dzień po wyborach zapowiedział, że wystąpi z partii.

Pierwsza wizyta w Brukseli

Mimo że Andrzej Duda nazywany był przez niektórych komentatorów eurosceptykiem, to jednak pewne jest, że będzie ściśle współpracował z Unią Europejską, a także z NATO. Podczas kampanii często powtarzał, że Polska musi być bardziej aktywna na forach organizacji międzynarodowych i ściślej z nimi współpracować. Sygnałem na pozytywne nastawienie nowego prezydenta do Europy jest fakt, iż z pierwszą wizytą zagraniczną pojedzie do Brukseli. 

Jeśli chodzi o stosunki z Kremlem, to prawdopodobnie Duda będzie nadal bardzo krytycznie wypowiadał się na temat działań Rosji na Ukrainie. Nieoczekiwanie jednak to właśnie Władimir Putin jako pierwszy, jeszcze przed ogłoszeniem oficjalnych wyników wyborów, przesłał do prezydenta elekta telegram z gratulacjami.

Można prognozować, że prezydentura Andrzeja Dudy będzie charakteryzować się dużą aktywnością pierwszej damy - Agaty Dudy. Żona polityka tuż po ogłoszeniu wyborów powiedziała: "Będziemy starali się zrealizować obietnice, jakie złożył mąż". Używając liczby mnogiej dała jasny sygnał, że będzie obok prezydenta, na pierwszym planie.

Rodzina, tradycje

Andrzej Duda będzie kontynuował politykę, jaką prowadził Lech Kaczyński. Prawnik nie ukrywa, że praca w kancelarii Kaczyńskiego była dla niego zaszczytem; chwali osiągnięcia swojego politycznego mentora. Co więcej, dzień po wyborach pojechał na Wawel, gdzie złożył kwiaty na grobie tragicznie zmarłej pary prezydenckiej.

Duda zapewne będzie także udzielał się w kwestii katastrofy smoleńskiej i problemu zwrotu wraku. Niewykluczone, że wystąpi z jakąś inicjatywą dotyczącą międzynarodowego śledztwa w sprawie przyczyn tej tragedii - takie apele od kilku lat wysuwa Prawo i Sprawiedliwość. 

Nowy prezydent wyraźnie podkreśla swoje przywiązanie do rodziny - córka i żona towarzyszyły mu podczas całej kampanii. Wiadomo, że bliskie są mu także tradycyjne wartości - w poniedziałek prezydent elekt pojechał na Jasną Górę, gdzie dziękował za, jak mówił, "wsparcie, dzięki któremu wszystko się udało".

Andrzej Duda w niedzielnych wyborach prezydenckich uzyskał 51,55 proc. głosów; jego kontrkandydat, urzędujący prezydent Bronisław Komorowski - 48,45 proc.. Frekwencja w II turze wyniosła 55,34 proc.

Antonina Kotarba

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje