Kreml może wpłynąć na wybory we Francji?

Włamywanie się do komputerów, propaganda, dezinformacja, finansowanie kampanii - "wysiłki" Putina, które mają na celu wpłynięcie na wynik francuskich wyborów, to ogromny i długotrwały projekt - czytamy na łamach "The New York Times".

Wybory prezydenckie we Francji jeszcze nigdy nie były tak niepewne. Nigdy nie było też tak wiele obaw, że rosyjscy przywódcy spróbują ingerować w wyniki.

Reklama

W ubiegłym miesiącu prezydent Francois Hollande potępił wysiłki Rosji, która - jak stwierdził - próbuje "wpłynąć na opinię publiczną" poprzez "działania ideologiczne" i "wykorzystywanie metod technologicznych". Po jego wypowiedzi pojawiły się kolejne oskarżenia pod adresem Kremla. Richard Ferrand, sekretarz generalny En Marche!, stwierdził, że Rosja jest odpowiedzialna za serię cyberataków na stronę internetową partii i stara się podważyć w ten sposób kandydaturę Emmanuela Macrona za to, że jest on proeuropejski. Kreml zaprzeczył wszystkim oskarżeniom.

Francuski rząd obawia się cyberataków podczas najbliższych wyborów - zarówno prezydenckich, których pierwsza tura przeprowadzana jest dzisiaj, a druga została wyznaczona na 7 maja, jak i wyborów parlamentarnych - wyznaczonych na czerwiec. W wyniku właśnie tych obaw, podczas wyborów do parlamentu francuscy obywatele mieszkający za granicą nie będą mogli głosować elektronicznie.

Włamywanie się do komputerów, propaganda, dezinformacja, a nawet finansowanie kampanii - to naprawdę liczne powody do zmartwień francuskiego rządu. Tym bardziej, że ofensywa Kremla we Francji to ogromny i długotrwały projekt.

Francuskie organizacje w rosyjskiej strefie wpływów

Rosyjskie władze utworzyły we Francji co najmniej trzy wpływowe organizacje. Stowarzyszenie Dialog Francusko-Rosyjski (Dialogue Franco-Russe) zostało utworzone w 2004 roku pod auspicjami byłego prezydenta Francji Jacques'a Chiraca oraz prezydenta Rosji Władimira Putina. Zrzesza przedsiębiorstwa zajmujące się handlem między tymi krajami i - jak twierdzi - jego celem jest rozwijanie "współpracy gospodarczej i relacji biznesowych". Co więcej, dąży do zniesienia sankcji wobec Rosji i promowania geopolitycznych poglądów Kremla. (...) Według francuskich tajnych służb, Dialog Francusko-Rosyjski jest "zarażony" agentami rosyjskiego wywiadu zagranicznego.

W 2008 roku w Paryżu powstał Instytut Demokracji i Współpracy (L'Institut de la démocratie et de la coopération). Jego zadaniem jest stworzenie "mostu solidnej przyjaźni między dwoma wielkimi europejskimi narodami - Francją i Rosją". W wielu wywiadach dyrektor instytutu, Natalia Narochnitskaya, wyrażała swoje bardzo wrogie poglądy, zgodnie z którymi Zachód chce podbić Rosję, narzucić jej swoje zasady, a nawet "dokonać rozbioru". Jej zdaniem, Rosja oferuje "alternatywę wobec Zachodu".

Trzecią organizacją we Francji, będącą pod wpływem Kremla, jest nieco mniej formalne Forum Współpracowników (Forum des compatriotes). Po raz pierwszy zwołano je w 2011 roku. Skupia ono rosyjskojęzycznych emigrantów i ich potomków, którzy spotykają się w ambasadzie Rosji w Paryżu. U podstaw forum - podobnie jak w innych krajach - leży słynna koncepcja Putina znana pod nazwą "rosyjski świat" (ros. russkij mir). Ma za zadanie mobilizować rosyjską diasporę do różnych językowych, kulturalnych i ekonomicznych projektów, a także budować poparcie dla Kremla w kwestiach geopolitycznych, jak np. wojna między Rosją a Ukrainą.

Liderzy powyższych trzech organizacji regularnie pojawiają się w wiadomościach i mediach, uwtorzonych lub całkowicie finansowanych przez Kreml. Najważniejsze z nich to Sputnik i RT (Russia Today), bardzo aktywne w social mediach. W tym roku mają rozpocząć nadawanie w języku francuskim. Zdążyły już opublikować wiele artykułów o rzekomych problemach spowodowanych napływem imigrantów, co tylko wzmocniło we Francji strach wywołany niedawnymi atakami terrorystycznymi. To media, które nie wahają się przed zniekształcaniem faktów, ani wymyślaniem informacji. Technika ta nauczana była nauczana w niektórych dziennikarskich szkołach w ZSRRR i ma na celu wywołanie emocjonalnego szoku i stłumienie wszelkiej zdolności do samodzielnej analizy informacji.

Jeśli chodzi o wybory prezydenckie, Sputnik i RT wspierają kandydaturę Marine Le Pen i Francois Fillona, a jednocześnie atakują Emmanuela Macrona, (...) oskarżając go o bycie "agentem wielkiego amerykańskiego systemu bankowego" i otrzymywanie wsparcia "bardzo bogatego gejowskiego lobby".

Pieniądze z Moskwy na finansowanie francuskiej partii?

Wsparcie ze strony Rosji we francuskiej kampanii przedwyborczej może mieć przede wszystkim wymiar finansowy. (...) W 2014 roku Marine Le Pen, liderka Frontu Narodowego, otrzymała od First Czech Russian Bank pożyczkę w wysokości 9 milionów euro. (...) Oprócz tego, jedna z cypryjskich firm przekazała 2 miliony euro mikropartii Cotelec, założonej przez Jeana-Marie Le Pen (ojca Marine Le Pen i jednocześnie byłego lidera Frontu Narodowego). Rosyjska edycja magazynu Forbes donosiła, że cypryjska firma należy do obywatela Rosji, który zawdzięcza swoją karierę związkom z tajną służbą.

Nie wiadomo, czy pieniądze te były pożyczką, czy przedmiotem wymiany "coś za coś". Front Narodowy w ostatnim czasie aktywnie wspierał Kreml i podkreślał, że jest przeciwny sankcjom wobec Rosji. Putin z zadowoleniem przyjął niedawno w Moskwie Marine Le Pen, mówiąc, że jest "bardzo szczęśliwy" móc ją zobaczyć. Le Pen nazwała go "człowiekiem przywiązanym do wartości", w szczególności do "chrześcijańskiego dziedzictwa europejskiej cywilizacji".

Francuzi pozostają jednak sceptyczni. W ankiecie z 2015 roku (najbardziej aktualnej w tej kwestii), 85 procent respondentów zadeklarowało, że nie ufa Władimirowi Putinowi ani jego działaniom z zakresu polityki zagranicznej. W latach 2003-2005 poziom zaufania francuskich respondentów do Putina spadł z 48 do 15 procent.

Żaden z podobnych sondaży nie ma jednak znaczenia dla Moskwy. Niemiecki "Die Zeit" wskazywał niedawno, że głównym celem rosyjskich mediów jest wzbudzanie strachu, pogłębianie nieufności i osłabianie wiary mieszkańców Zachodu w bezpieczeństwo ich krajów, integralność instytucji i stabilność codziennego życia.

Parlament Europejski w rezolucji z listopada ubiegłego roku ostrzegł przed "rosyjską kampanią dezinformacji i propagandy", nazywając ją "integralną częścią współczesnej wojny hybrydowej".

(...)

Ta wojna naprawdę trwa. Jej celem jest "ustanowienie post-zachodniego porządku świata", do czego w lutym wezwał rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow podczas przemówienia w Monachium. Każdy, kto zdaje sobie sprawę z wewnętrznej sytuacji Rosji - korupcji, nieefektywnej gospodarki, szerzącego się ubóstwa i wyraźnego pogorszenia wolności politycznych i obywatelskich - drży na myśl, że Putin może wywierać wpływ na wybory prezydenckie we Francji.

Cécile Vaissié/© 2017 The New York Times

Tłum. JM

Cécile Vaissié jest sowietolożką na Uniwersytecie w Rennes 2 Górna Bretania i autorką książki "Kremlowskie sieci we Francji" (“Les Réseaux du Kremlin en France"). Tłumaczenie tekstu z języka francuskiego dokonał dla "The New York Times" John Cullen.

Śródtytuły pochodzą od redakcji Interia Fakty.

The New York Times

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje