Gdy surfer spotyka Baska

Mały naród bez własnego państwa przetrwał wszystko, co było do przetrwania - celtyzację, romanizację, generała Franco. Próbowano zniszczyć ich kulturę i język. Bez powodzenia. Dziś Baskowie mówią: nie chcemy niepodległości, dobrze jest, jak jest. We Francji żyje ok. 700 tysięcy Basków.

Położone nad Atlantykiem Biarritz to nie jest typowe baskijskie miasto. W żadnym wypadku.

Reklama

Niegdyś żyło się tu z polowań na wieloryby. Ale wieloryby się skończyły i Biarritz podupadło. Dopiero wizyta Napoleona III odwróciła passę, a ludność miasta w krótkim czasie wzrosła czterokrotnie.

Przybywali tu osadnicy, imigranci i turyści z różnych stron świata, z różnych rejonów Francji i Hiszpanii. Stąd eklektyczna, a ostatnimi czasy wręcz kuriozalna architektura - pojawiające się znienacka zamkowe wieżyczki na nie tak starych budynkach budzą raczej rozbawienie niż zachwyt.

Ścierały się tu wpływy nie tylko baskijskie, hiszpańskie i francuskie. Anglicy przywieźli golf i rugby, a Amerykanie surfing. Właściwie to jeden Amerykanin, Peter Viertel, który w 1957 roku kręcił tu film, zostawił deskę surfingową i tak narodził się dla Europy surfing.

- Mówi się nawet, że Biarritz to francuska Kalifornia. Tutaj w przerwie na lunch wychodzi się posurfować. Chociaż kanapki wciąż stanowią sporą konkurencję - śmieje się Martin, wysoki blondyn, trzymając pod pachą nie deskę surfingową, a kask motocyklowy.

-  Kiedyś śmiałem się z ludzi, którzy mówili, że znaleźli swoje miejsce na ziemi. Zawsze wtedy odpowiadałem: najważniejsi są ludzie - rodzina, przyjaciele, a nie twój adres. Studiowałem w Lyonie. Później wyjechałem na rok do Australii i wymarzyłem sobie, żeby kontynuować ten styl życia. Wtedy właśnie dowiedziałem się o Biarritz. I zmieniłem zdanie. To JEST moje miejsce na ziemi - przyznaje.

Pisząca o Kraju Basków blogerka i surferka Chloe wnosi o sprostowanie: Biarritz to MAŁA francuska Kalifornia. Trudno bowiem porównywać choćby najbardziej turystyczne, ale wciąż niewielkie miasto z jedną z największych gospodarek na świecie. Jednak styl życia surferów jest podobny.

- Chodzimy na bosaka, gramy na gitarze na plaży, pijemy piwo na masce vana, dużo imprezujemy... - wylicza Chloe.

Surfing, choć tak intensywnie uprawiany w Biarritz (niebawem odbędą się tu mistrzostwa świata), nie jest jednak kojarzony z Baskami.

Więcej baskijskich wpływów i baskijskiej architektury po francuskiej stronie dostrzec można choćby w Bajonie czy Saint-Jean-de-Luz.

- To prawda, że Biarritz nie jest aż tak baskijskie, ale przecież my nadal jesteśmy sobą, mieszkamy tutaj i żyjemy po swojemu - zaznacza Isabelle, co rusz wybuchająca serdecznym śmiechem, nawet gdy nie wymaga tego kontekst.

- Mam typowo baskijskie nazwisko. Czyli nie da się go zapamiętać. Eyherabide - zapisuje mi na karteczce.

Choć zostałem po wielokroć ostrzeżony, jak bardzo Biarritz jest niereprezentatywne dla Kraju Basków, co chwilę napotykałem tu na baskijską flagę, restauracje oferujące baskijskie specjały, takie jak axoa de veau czy inne potrawy z czerwoną, sparzoną papryką na wierzchu, wreszcie samych Basków. Z reguły niskich, silnych, o ciemnej karnacji.

Jest tu nawet szkoła, w której dzieci uczą się wyłącznie w języku baskijskim.

Isabelle ubolewa, że nie mówi dobrze po baskijsku.

- W moich czasach nie było to mile widziane - wspomina i nie chce ciągnąć tego tematu. Z dumą dodaje, że jej chrześniak mówi po baskijsku. Dzieci na podwórku zaczynają już ze sobą rozmawiać w euskarze, bo tak nazywa się ten język.

- To język jest nośnikiem kultury - Isabelle wygłasza zdanie jak ze szkolnego podręcznika, ale trudno go nie przytoczyć w tym kontekście. Baskowie są przekonani, że ocalając język, ocalają siebie.

Frapująca sprawa z tą euskarą. Język Basków nie przypomina ani hiszpańskiego, ani francuskiego. Niektóre słowa mają zbliżone odpowiedniki w węgierskim, fińskim i japońskim.

- Powiem więcej: Kraj Basków to w istocie siedem małych Krajów Basków. I każdy ma swój własny, baskijski dialekt! - komentuje Joanes, który pracuje w winnicy.

Do dziś nie udało się ustalić ani pochodzenia samych Basków, ani ich języka. Wiemy jedynie, że to starożytny naród i był tu już bardzo, bardzo dawno temu.

- Za to naukowcy odkryli baskijski gen - wprowadza nowy wątek Martin. - Może nie mówmy o odrębnej rasie, ale pewne cechy są zupełnie niespotykane u innych narodów.

Na przykład częstotliwość występowania grupy krwi 0. Najwyższa w Europie.

Trudno jednak zdobyć granty na takie badania. Panuje przekonanie, że wykazywanie genetycznej odrębności Basków wzmaga tendencje nacjonalistyczne.

- Ruch separatystyczny jest martwy - ucina temat Isabelle. - Nie ma żadnej potrzeby, by domagać się niepodległości.

- Poglądy separatystów to nie są nasze poglądy, nie utożsamiamy się z tym - potwierdza Joanes.

Pogłoski o śmierci ruchu separatystycznego rzeczywiście mogą nie być przesadzone. W kwietniu ETA przekazała policji swoje składy broni. Uczyniono to w atmosferze wielkiego święta. Była muzyka, uroczyste stroje. Bo Baskowie lubią poświętować.

- Jesteśmy dużo bardziej otwarci niż inni Francuzi. Spędzamy dużo czasu na powietrzu. Rozmawiamy z nieznajomymi. Tańczymy na ulicach. Śpiewamy - wymienia Isabelle.

Co dla ciebie znaczy być Baskijką? - rzucam wyzwanie Laurze, która pracuje razem Isabelle.

- Czyste szczęście. Trudno spotkać nieszczęśliwego Baska. Mamy ocean, mamy Pireneje. Mamy swoje święta, zwyczaje, kuchnię, język. Gramy w pelotę. Czego więcej potrzeba? Ja jestem Baskijką i Brazylijką. To skomplikowane. Ale większość mojej rodziny pochodzi stąd, z Kraju Basków. I nie zamieniłabym się z nikim - wysłuchuję peanu Laury.

A z czym Martinowi kojarzą się Baskowie?

- Są niezwykle przywiązani do swojej kultury i do swojej ziemi. Niejednokrotnie zdarza się, że w jednym domu mieszkało kilka pokoleń Basków. To bardzo dumny naród.

W podobne tony uderza Chloe:

- Przede wszystkim Baska trudno przepić. Bardzo trudno. Ale tak bardziej serio, to najważniejszą cechą Baska jest umiłowanie tradycji. Przychodzi mi na myśl bajońska szynka, czekolada, cydr, mistrzostwo w rybołówstwie, baskijskie festiwale, sporty, ubrania, symbole.

Martin przy okazji Kraju Basków bawi się tezą, że miejsce zamieszkania kształtuje człowieka.

- Byłem niedawno w Paryżu i po kilku dniach sam zacząłem się wszędzie spieszyć. Wróciłem tu z ulgą.

Mój rozmówca boi się jednak, że napływający do Biarritz coraz bogatsi rezydenci, Francuzi i obcokrajowcy, wypchną z miasta dotychczasowych mieszkańców, niezarabiających kroci. Takich jak on i takich jak Baskowie. Ceny najmu i ceny nieruchomości rosną tu w tempie geometrycznym.

Byłby to perfidny chichot historii, gdyby Basków z Kraju Basków zdołał wygonić nie szalony despota, a najzwyczajniejszy w świecie kapitalizm.

Michał Michalak, Biarritz

Interia nad Sekwaną. Czytaj nasze korespondencje z Francji

Zobacz wideoblog Michała Michalaka

Najnowsze doniesienia z Francji również na naszych profilach na Facebooku i Twitterze.

Obserwuj autora na Facebooku

Dowiedz się więcej na temat: kraj basków

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy