Wybory samorządowe 2014

Atak na oponenta Gronkiewicz-Waltz. "Ma to w nosie"

Stołeczni politycy PO zarzucili w czwartek kandydatowi PiS na prezydenta Warszawy Jackowi Sasinowi, że ma "w nosie" stolicę, ponieważ w ubiegłym roku wstrzymał się od głosu podczas głosowania w Sejmie nad ustawą, która dawała Warszawie kilkaset mln zł wsparcia.

Szef sztabu Hanny Gronkiewicz-Waltz Marcin Kierwiński podkreślił, że jednym z głównych problemów Warszawy, podnoszonych również podczas kampanii wyborczej w stolicy, jest kwestia tzw. dekretu Bieruta. "Jacek Sasin, kiedy miał okazję pomóc Warszawie w rozwiązywaniu tego problemu, niestety zawiódł zaufanie Polaków - nie pomógł Warszawie, pokazał, że ma w nosie problemy Warszawy" - ocenił poseł PO.

Reklama

Przypomniał, że w zeszłym roku Sejm uchwalił nowelizację ustawy o komercjalizacji i prywatyzacji, która zakłada wsparcie budżetu Warszawy w latach 2014-2016 kwotą do 200 mln zł rocznie (łącznie nawet do 600 mln zł). Środki te mają pochodzić z funduszu reprywatyzacyjnego. "Jacek Sasin wtedy wstrzymał się od głosu, nie chciał głosować za dodatkowymi pieniędzmi dla Miasta Stołecznego Warszawy" - zaznaczył Kierwiński.

Przewodnicząca Rady Warszawy Ewa Malinowska-Grupińska (PO) przekonywała, że środki, które stolicy przyznała nowela ustawy o komercjalizacji i prywatyzacji, są miastu "niesłychanie potrzebne". "To jest ta kropla, która pozwala uratować nasz warszawski budżet" - dodała. Zwróciła uwagę, że miasto ma w najbliższym czasie w planach budowę kolejnych stacji II linii metra, obwodnicy Warszawy, a ponadto mieszkań komunalnych, szkół i przedszkoli. "Każda złotówka, a zwłaszcza te 600 mln jest potrzebne bardzo" - zaznaczyła Malinowska-Grupińska.

Sejm uchwalił nowelę ustawy o komercjalizacji i prywatyzacji w listopadzie zeszłego roku. W głosowaniu na nią klub PiS podzielił się: 25 posłów było "za"; a 109, w tym m.in. Sasin, wstrzymało się od głosu.

Nowelizacja zakłada wsparcie budżetu Warszawy w latach 2014-2016. Środki mają być przeznaczone na wypłatę zasądzanych nowymi wyrokami sądów odszkodowań za nieruchomości, które na podstawie tzw. dekretu Bieruta z 1945 r. przeszły na własność miasta, a później stały się własnością państwa.

Dekret z 26 października 1945 r. "O własności i użytkowaniu gruntów na obszarze m.st. Warszawy", podpisany został przez ówczesnego przewodniczącego Krajowej Rady Narodowej Bolesława Bieruta. Skutkiem jego wejścia w życie (w listopadzie 1945 r.), było przejęcie wszystkich gruntów w granicach miasta przez gminę m.st. Warszawy, a w 1950 r. przez Skarb Państwa - w związku ze zniesieniem samorządu terytorialnego.

Na początku grudnia 2007 r. Sąd Najwyższy stwierdził, że to Skarb Państwa ma pokryć koszty wszystkich decyzji wydanych m.in. przez rady narodowe, urzędy gmin, województw przed 27 maja 1990 roku - przed reformą administracji. Dotyczy to m.in. decyzji wywłaszczeniowych, które powoływały się na ustawę nacjonalizacyjną, na dekret o reformie rolnej, a także na "dekret Bieruta".

Obecnie toczy się ok. 8 tys. postępowań dotyczących nieruchomości odebranych na mocy dekretu. W ostatnich latach wypłacane przez Warszawę odszkodowania przekraczają 200 mln zł rocznie.

Sztaby Sasina i Gronkiewicz-Waltz po raz kolejny spotkały się w czwartek, by ustalić szczegóły debaty między kandydatami PiS i PO. Znów nie ustalono jednak, kiedy ma do niej dojść.

Szef sztabu Sasina poseł PiS Adam Kwiatkowski powiedział dziennikarzom, że wszystko wskazuje, że debata odbędzie się w najbliższych dniach, ale nie w piątek, jak proponowała Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Jak dodał, rozmowa będzie dotyczyć "wszystkich istotnych spraw dla warszawiaków", przyszłości miasta i funduszy unijnych, co postulowała Hanna Gronkiewicz-Waltz, ale także kwestii społecznych, transportu miejskiego i reprywatyzacji.

Według Kwiatkowskiego po piątkowych rozmowach sztabów może być znane miejsce i czas debaty.

30 listopada Sasin i Gronkiewicz-Waltz spotkają się w II turze wyborów na prezydenta Warszawy.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje