Wybory samorządowe 2014

"Polityczna mafia sfałszowała wybory. Na cały kraj rozlała się gangrena"

Polityczna mafia sfałszowała wybory. Błędy miały miejsce na każdym poziomie. Same fałszerstwa były na dole, czyli w komisjach wyborczych - mówi Przemysław Wipler z Kongresu Nowej Prawicy w Kontrwywiadzie RMF FM. - Na cały kraj rozlała się gangrena. Zaczęła się 4 lata temu, w powiatach, które są zdominowane przez PSL - ocenia gość RMF FM.

Konrad Piasecki: To mafia sfałszowała nam wybory?

Reklama

Przemysław Wipler: Polityczna. Tak.

Kto należy do tej zorganizowanej grupy przestępczej, o której pan mówi?

- Czy ona była odgórnie organizowana, czy się oddolnie sama organizowała, to - moim zdaniem - byli to politycy, którzy działali w poczuciu bezkarności, którzy na poziomie gminnym wiedzieli, że reprezentują jeden silny komitet, który obsadził w gminie praktycznie wszystkie osoby w komisjach wyborczych.

Pan mówi, że to trzeba ustalić, czy oni są zorganizowani, ale to pan przed siedzibą PKW krzyczał o "zorganizowanej grupie wyborczych fałszerzy".

- Tak. Uważam, że na cały kraj rozlała się gangrena, która rozpoczęła się w województwie mazowieckim cztery lata temu. W tych powiatach, które są zdominowane przez Polskie Stronnictwo Ludowe, liczba głosów nieważnych była radykalnie wyższa niż w reszcie kraju. To się rozlało na cały kraj.

Ale mówiąc wprost - tę gangrenę rozlewali politycy PSL-u czy ta gangrena miała różne oblicza polityczne?

- Moim zdaniem to jest ścisła korelacja między zdominowaniem danego terenu, danej gminy, danego powiatu przez Polskie Stronnictwo Ludowe a liczbą głosów nieważnych.

Ale skoro są zorganizowani to znaczy, że to Piechociński, Kosiniak-Kamysz, Sawicki mówili: fałszujcie!

- Nie, to było działanie w poczuciu bezkarności. Gdy cztery lata temu Janusz Korwin-Mikke zgłaszał do prokuratury powiadomienie o popełnieniu przestępstwa fałszowania wyborów samorządowych na Mazowszu, było to bezkarne. I ci ludzie w całym kraju zobaczyli, że prokuratura - przy braku twardych dowodów - nawet nie wszczyna postępowania i nie bada, jak to się stało, że radykalnie wyższa jest liczba głosów nieważnych na danym terenie.

No, ale to dosyć łatwo wytłumaczyć. Cztery lata temu na Mazowszu po raz pierwszy była książeczka w wyborach samorządowych do sejmików. Być może to był ten sam błąd czy to samo zjawisko, które występuje w tych wyborach.

- To nie tłumaczy tego, dlaczego książeczka nie powoduje radykalnego wzrostu liczby głosów nieważnych w Poznaniu, Krakowie, Warszawie. Na przykład w Warszawie były 24 komitety w wyborach do Rady Warszawy, a w małych miejscowościach, w których do jednomandatowych okręgów wyborczych zgłasza się tylko jeden kandydat, a drugi nie, bo wie, że tylko miałby problemy, a nie ma szansy podjąć walki, tam radykalnie rośnie liczba głosów nieważnych.

Skoro pan mówi o zorganizowanej akcji to wie pan też, jak ona była zorganizowana? Gdzie fałszowano? Na dole? Na górze? W komisjach? Czy w systemach komputerowych?

- Błędy miały miejsce na każdym poziomie.

Błędy tak.

- Moim zdaniem, same fałszerstwa były na dole.

Czyli w tych pojedynczych komisjach wyborczych, wspólna akcja...

- ...dokładnie tak. To, że znikają głosy, to, że mamy olbrzymią liczbę przykładów, że pomimo tego, że zakazała tego PKW, co było kuriozalne, że nie można było kręcić filmów, ani robić zdjęć. Że nie można było zrobić zdjęcia własnej karty wyboru. Mamy ludzi, którzy zrobili takie zdjęcia, głosowali na naszego kandydata i on dostał zero głosów, albo jeden głos. To jest moim zdaniem niezbity dowód, że ginęły głosy i że głosy po prostu znikały. Tak samo jak mamy dowody na to, że wyniki przy sumowaniu, tracono po prostu głosy pozyskane na poziomie komisji obwodowych.

Tylko gdzie są te dowody? Powinniście mieć tysiące mężów zaufania...

- ... ale pan redaktor sobie żartuje.

PiS też powinien mieć tysiące tych ludzi. Czekam na twarde dowody.

- Twarde dowody są zgłaszane razem z protestami wyborczymi. W chwili obecnej w skali całego kraju są zgłaszane tego rodzaju protesty. Termin mija w sobotę...

- ...tylko, że ich jest parę.

- Nie, nie, nie.

Na Mazowszu zdaje się wczoraj było siedem, czy trzynaście.

- Ich jest kilkaset. W chwili obecnej jest kilkaset. A moim zdaniem wykładniczo będzie rosła liczba protestów. Ostatni dzień składania protestów to jest sobota. Jestem przekonany, że sądy okręgowe zostaną zablokowane liczbą i skalą tych protestów.

Na razie przypatrując się temu, mam niezbite wrażenie, że mało jest świadków, którzy mówią o konkretnych przypadkach fałszowania. Mało jest mowy o dowodach z komisji, dużo jest natomiast polityków, którzy stawiają bardzo twarde tezy, tylko niewiele mają na ich poparcie.

- Panie redaktorze. My zbieramy dokumentację na poziomie poszczególnych komisji obwodowych, na poziomie poszczególnych okręgów, wspieramy naszych członków, naszych kandydatów w składaniu tych protestów. I dzisiaj dopiero będziemy rozsyłali instrukcje w jaki sposób skutecznie już zgromadzone dowody wykorzystać i spiąć w protest wyborczy. Ludzie, którzy składają te protesty to nie są zawodowi prawnicy, radcowie prawni, adwokaci. To są ludzie, którzy wymagają wsparcia i zrobienia tego profesjonalnie. Ludzie czekali na wsparcie w tym zakresie.  Uzyskają je i ja dzisiaj będę publikował wideobloga, na którym będę szczegółowo instruował, jak składać protesty.  

Dużo pan, również pan, ale też wszyscy inni politycy mówią o tym, że dowodem na fałszowanie jest to, jak bardzo wzrosły głosy które zostały oddane na PSL.

- Liczba głosów nieważnych przede wszystkim, to jest moim zdaniem...

A wzrost poparcia dla PSL również jest dowodem?

- Również ma poziom absurdalny, czterokrotny wzrost w niektórych miejscach w trakcie pół roku poparcia w Gdyni. Nie uwierzę, że 1100 procent wzrosła liczba głosów...

Wie pan, przyjrzałem się statystykom, może pan powiedzieć, ile Nowa Prawica miała w 2011 roku głosów?

- W 2011 roku Nowa Prawica nie wystawiała w skali kraju list wyborczych.

Ale ileś głosów dostała?

- Praktycznie nie braliśmy wtedy udziału w wyborach samorządowych.

Ale w 2011 były wybory parlamentarne.

- Na poziomie wyborów parlamentarnych jest to również absolutnie nieporównywalne, ponieważ między innymi przez działanie Państwowej Komisji Wyborczej, bezprawne, jak orzekł później Sąd Najwyższy, Nowa Prawica nie mogła zarejestrować list w całym kraju.

Ale w poszczególnych miejscach miała swoje listy.

- Tak, ale ludzie bardzo często nie głosowali wtedy na Nową Prawicę ponieważ nie miała listy ogólnopolskiej i to było jasne, że ma prawie żadne szanse przekroczenia jakiegokolwiek progu.

A ile dostawała zazwyczaj Nowa Prawica Korwina Mikke?

- Około 1,5 procenta.

A ile dostała w wyborach europejskich? Siedem procent. To też można powiedzieć, że mieliście wzrost 600 procent w stosunku do przeciętnych wyborów.

- Mówimy w tym momencie o 3 latach a nie pół roku....

Wiem, że pan jeszcze nie był wtedy w Nowej Prawicy.

- Mówimy o 3 latach, nie o pół roku. Po drugie porównujemy nieporównywalne, chyba, że chce mi pan powiedzieć, że równą wiarygodność...

Ale wy też dzisiaj porównujecie nieporównywalne. Porównujecie wybory europejskie i wynik PSL w wyborach europejskich i Kupcewicza w wyborach europejskich, czy PSL-u w wyborach europejskich i wybory samorządowe.

- Polecam stronę pana Marcina Palade, palade.pl, na której on analizuje i porównuje wybory samorządowe te z wyborami samorządowymi cztery lata temu i pokazuje dwie prawidłowości. Po pierwsze dwa województwa,  w których najmniejszy jest wzrost poparcia dla PSL to jest województwo mazowieckie,  w którym ten numer został zrobiony cztery lata temu i województwo podkarpackie,  w którym zdecydowanie przegrywa akurat PSL z PiS. Czy w tych województwach akurat nie ma tak dużych cudów na urną jak w reszcie kraju.

Panie pośle i to ci fałszerze odebrali panu zwycięstwo w Warszawie?

- Nie, absolutnie nie. Są takie miasta...

Czyli dostał pan bezdyskusyjnie baty w Warszawie, bez fałszowania.

- Ja dostałem wynik lepszy niż kandydat Sojuszu Lewicy Demokratycznej.

Ale gorszy niż na przykład mało znany kandydat Kongresu Nowej Prawicy do europarlamentu.

- Nie, panie redaktorze...

W procentach.

- Jeżeli chodzi o liczby...

No,  ale frekwencja jest zupełnie inna.

Pan w tym momencie popełnia podstawowy błąd. Pan zapomniał, że jeżeli pan porównuje liczby bezwzględne, że w wyborach do Parlamentu Europejskiego to był okręg warszawski plus cały okręg podwarszawski, więc dwa razy większa liczba osób plus do tego zagranica...

Ale frekwencja dużo mniejsza.

- Więc jeżeli zgubi pan po drodze zagranicę i zgubi pan po drodze cały okręg podwarszawski...

Czyli jest pan moralnym zwycięzcom tych wyborów?

- Nie, panie redaktorze. Ja uważam, że mogliśmy mieć lepszy wynik, mogliśmy mieć zdecydowanie lepszy wynik...

Czyli pan też mógł mieć lepszy wynik?

- Oczywiście, mogłem mieć dużo lepszy wynik.

I dzisiaj pan myśli, że ta kampania oparta na użalaniu się o tym, jak się zostało pobitym przez policję, to był dobry pomysł?

- Panie redaktorze, to jest bezczelne, co pan teraz mówi.

Jakie jest?

- Pan jest bezczelny w tym momencie. To w pańskiej radiostacji w momencie, gdy ja byłem rok temu w szpitalu, tutaj w RMF FM o siódmej rano nadaliście paszkwil oparty o policyjne kłamstwa. Od tego, co radio RMF rozpoczęło, gorszy i bardziej kłamliwy był tylko świadek TVN-u. W tej sytuacji, przez to, co robi pan, pańscy koledzy, bardzo...

A ja mam wrażenie panie pośle, że pan od roku nie panuje w tej sprawie nad nerwami. I tak jak pan nie panował nad nerwami na Mazowieckiej...

- Ja mówię całkiem spokojnie.

...tak pan nie panuje nad nerwami w tej chwili.

- Ale ja mówię całkiem spokojnie. Pan i pańscy koledzy, może nie pan osobiście, w bardzo ostry sposób mnie traktowali w trakcie roku. I co? Wreszcie polska opinia publiczna mogła zobaczyć fakty, ja w trakcie kampanii wyborczej skupiłem się na 21 kandydatach dla Warszawy.

Doradzam panu więcej spokoju, panie pośle...

- I wzajemnie.

...mniej alkoholu, mniej awanturowania się na ulicach...

- A ja doradzam panu więcej uczciwości dziennikarskiej...

...mniej siedzenia na ulicy Mazowieckiej, mniej wdawania się w interwencje policyjne...

- ...więcej rzetelności dziennikarskiej i mniej pracy w oparciu o jednoźródłowe informacje policyjne...

...i wtedy będzie pan miał mniej problemów w polityce i mniej problemów w sądach.

Konrad Piasecki







Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy