Wybory samorządowe 2014

"Rzeczpospolita": Kandydaci PiS depczą po piętach włodarzom

Kandydaci Prawa i Sprawiedliwości "postraszyli" włodarzy większości większych miast, którzy dotąd nie musieli liczyć się z nimi w rywalizacji o głosy wyborców. O wzroście poparcia dla polityków PiS lub popieranych przez partię pisze we wtorek "Rzeczpospolita".

Najbardziej zmianę preferencji wyborczych widać we Wrocławiu. Rafał Dutkiewicz przez lata był bezkonkurencyjny w wyborach prezydenckich w mieście. W 2006 roku bił rekordy popularności, zdobywając aż 84,5 proc. głosów. Cztery lata później znów nie miał sobie równych, głosowało na niego 71,6 proc. wrocławian.

Reklama

Tym razem do zwycięstwa w pierwszej turze prezydentowi sporo zabrakło. Dostał 42,4 proc. głosów i o utrzymanie stanowiska musiał stoczyć dogrywkę z radną PiS Mirosławą Stachowiak-Różecką. Dutkiewicz został prezydentem Wrocławia (54,7 proc.), ale jego kontrkandydatka zdobyła aż 45,3 proc. głosów. To sporo, ponieważ przed czterema laty na kandydata PiS we Wrocławiu - Dawida Jackiewicza - głosował zaledwie co dziesiąty mieszkaniec miasta.

Znacznie wzrosło poparcie dla kandydata PiS także w stolicy. Jacek Sasin w drugiej turze wyborów prezydenckich zdobył 41,4 proc. głosów, dla porównania przed czterema laty kandydat partii Czesław Bielecki zdobył 23,2 proc. głosów, a Hanna Gronkiewicz-Waltz zwyciężyła w pierwszej turze. Tym razem musiała liczyć na poparcie mieszkańców Warszawy w drugiej.

W Krakowie wciąż rządzi Jacek Majchrowski, ale kontrkandydat z PiS Marek Lasota (41,2 proc. w drugiej turze), był znacznie poważniejszym rywalem dla prezydenta, niż to miało miejsce cztery lata temu (22,4 proc. w pierwszej turze dla Andrzeja Dudy). Podobny trend "Rzeczpospolita" obserwuje także w innych większych miastach.

Czytaj także:

PKW podała oficjalne wyniki II tury wyborów

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy