Wybory samorządowe 2014

Świętokrzyskie: Komisja wyborcza błędnie policzyła głosy

Sąd Okręgowy w Kielcach zdecydował o unieważnieniu wyboru radnego w jednym z okręgów w gminie Masłów (Świętokrzyskie). Sąd stwierdził wygaśniecie mandatu radnego i nakazał ponowne przeliczenie głosów przez komisję.

Protest w  związku z wynikiem głosowania do rady gminy Masłów (pow. kielecki) w okręgu nr 3, wniósł jeden z kandydatów w listopadowych wyborach -  Stanisław Doleziński (komitet Razem dla Gminy Masłów).

Z protokołu komisji obwodowej nr 3 (okręg nr 3) sporządzonego po jesiennych wyborach samorządowych wynika, że uzyskał on 135 głosów, a drugi z kandydatów, wybrany radnym Jan Kamiński (PiS) - 136 głosów. Doleziński podnosił w proteście m.in. iż komisja błędnie policzyła głosy ważne i nieważne.

Reklama

Po oględzinach kart do głosowania sąd stwierdził, że dwie karty z nieważnie oddanymi głosami (zaznaczono na nich krzyżyki przy nazwiskach dwóch kandydatów), błędnie uznano za ważne, przypisując te głosy Kamińskiemu (jego nazwisko było umieszczone na kartach jako pierwsze).

Sąd orzekł o nieważności wyboru Kamińskiego i stwierdził wygaśnięcie jego mandatu. Nakazał też, by komisja obwodowa ponownie przeliczyła karty do głosowania i sporządziła nowy protokół z wynikami. Zdaniem sądu, po ponownym opracowaniu protokołu to Doleziński będzie miał o jeden głos więcej.

Orzeczenie nie jest prawomocne.

Kielecki sąd rozpatrzył dotąd kilkanaście ze 130 protestów w związku z wynikami listopadowych wyborów samorządowych. Ponad 30 z nich pozostawiono bez dalszego biegu ze względu na braki formalne. Ok. 60 identycznych w treści protestów dotyczących głosowania w Daleszycach, połączono w jedną sprawę, którą także pozostawiono z takim rozstrzygnięciem - protesty wpłynęły do sądu po terminie.

Spośród rozpatrzonych do tej protestów, jeden sąd uznał za zasadny - dotyczył głosowania do rady gminy Słupia (pow. jędrzejowski). Sąd stwierdził wygaśnięcie mandatu radnej wybranej w jednym z tutejszych okręgów - o mandacie decydowało losowanie, bo dwie osoby otrzymały taką samą liczbę głosów. Składający protest argumentowali m.in. że osoby z rodziny zwycięskiego kandydata przywoziły do lokalu wyborczego głosujących, wskazując im na kogo powinni oddać swój głos. Głosowanie w wyborach w tym okręgu ma być powtórzone.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje