Jacek Majchrowski wystartuje w wyborach na prezydenta Krakowa

Rządzący w Krakowie od 16 lat prezydent Jacek Majchrowski powiedział dziś, że wystartuje w najbliższych wyborach samorządowych.

Prof. Majchrowski dodał, że swoją kampanię rozpocznie po ogłoszeniu terminu wyborów przez premiera.

Reklama

- Kampania zaczyna się po ogłoszeniu wyborów przez premiera. Wtedy też zgłoszę swoją kandydaturę - powiedział prezydent Krakowa. - 16 lat temu obejmowałem ten urząd i jeśli państwo sobie porównacie Kraków sprzed 16 lat i Kraków obecny - to jest zupełnie inne miasto. Miasto dbające o dziedzictwo kultury, ale też miasto nowoczesne - dodał prezydent Krakowa.

Polityk przyznał, że wykonał sondaże swojego poparcia. Podkreślił także, że cieszy się dobrym zdrowiem. Profesor ma 71 lat. 

Z decyzji Majchrowskiego cieszy się Władysław Kosiniak-Kamysz, lider PSL, który od kilku miesięcy namawiał prezydenta do reelekcji. - To będzie dla prezydenta Majchrowskiego droga do zwycięstwa, bo jestem przekonany, że wygra te wybory. My go poprzemy - powiedział Interii lider PSL.

76 lat

Gdyby prezydent Jacek Majchrowski wygrał wybory samorządowe, to pięcioletnią kadencję zakończyłby w wieku 76 lat. Właśnie ten zaawansowany wiek był przyczyną jego wahania, nie wiedział, czy podoła obowiązkom.

Jak powiedział jednak Interii Jerzy Meysztowicz z Nowoczesnej, który rozmawiał na ten temat z prezydentem, Jacek Majchrowski nie chciał zostawić swoich ludzi. - Prezydent znany jest jako osoba bardzo lojalna wobec swoich współpracowników - mówił Meysztowicz.

W ciągu ostatnich miesięcy pojawiały się nieoficjalne sygnały wskazujące na to, że prof. Jacek Majchrowski chce się wycofać z polityki. Przed taką decyzją powstrzymywali go jego urzędnicy, którzy obawiali się, że władza w mieście przejdzie w ręce PiS.

PO, która zadeklarowała poparcie dla prezydenta Jacka Majchrowskiego w wyborach samorządowych, czeka teraz na decyzję, czy profesor chce być także kandydatem tej partii. Według polityków z otoczenia Majchrowskiego prezydent zastanawia się, co jest dla niego bardziej korzystne: startowanie z niezależnego komitetu czy też z poparciem głównej partii opozycyjnej. - Prezydent ma obawy, że poparcie PO mogłoby mu bardziej zaszkodzić nić pomóc - powiedział nam jeden z krakowskich radnych.

Dominik Jaśkowiec, szef krakowskiej PO zapowiada, że jeśli prezydent będzie chciał startować bez PO, to ta partia wystawi innego kandydata. - W takiej sytuacji przygotujemy listy do Rady Miasta z Nowoczesną - powiedział Dominik Jaśkowiec.

Decyzja prezydenta nie jest na rękę jego potencjalnemu kontrkandydatowi Łukaszowi Gibale, byłemu posłowi PO. Gibała miał nadzieję, że prof. Majchrowski nie wystartuje -wtedy miałby szanse na wygraną w wyborach.

Z badania IPSOS, do którego dotarła "Rzeczpospolita" wynika, że gdyby prezydent nie startował, Małgorzata Wassermann z PiS zdobyłaby w pierwszej turze 31 proc. Z PO wzięto pod uwagę Bogusława Sonika, który miałby 20 proc. Kandydat niezależny Łukasz Gibała zdobyłby 19 proc. W drugiej turze Gibała (gdyby to on do niej przeszedł) wygrałby z posłanką PiS i zostałby prezydentem Krakowa. Kiedy jednak okazało się, że prof. Majchrowski będzie ubiegał się o reelekcję, Gibała ma małe szanse na wygraną.

Sondaże uwzględniające swoją kandydaturę robi zawsze przed wyborami prezydent Majchrowski. Teraz ze zleconych przez niego badań opinii publicznej wynika, że w pierwszej turze miałby poparcie 46 proc., największe ze wszystkich kandydatów. - Prezydent robi badania zawsze w tej samej firmie i wyniki się sprawdzają - zapewnił nas polityk z otoczenia prezydenta.

Jeden z ostatnich

Prezydent Jacek Majchrowski jako jeden z ostatnich kandydatów ogłosił swój zamiar startowania w wyborach. Wcześniej zrobiła już to Małgorzata Wassermann z PiS, Nowoczesną ma reprezentować Grzegorz Filipek.

Przez ostatnie miesiące w Krakowie spekulowano, czy do tego grona dołączy prezydent Majchrowski. W mediach do końca pojawiały się nieoficjalne informacje, że prezydent jednak zrezygnował z kandydowania. Dlatego dzisiejsze oświadczenie prezydenta było wielkim zaskoczeniem. - Dzięki nieustannym spekulacjom w mediach, że prezydent nie wystartuje, miał on darmową kampanię wyborczą przez dwa miesiące - uważa Dominik Jaśkowiec.

Tuż przed konferencją prasową z prof. Majchrowskim, politycy z jego klubu w Radzie Miasta straszyli, że jeśli prezydent nie zgodzi się kandydować Kraków czeka katastrofa. "Jeżeli nie będzie kandydował, to przez najbliższe 6 miesięcy czeka nas kompletny PARALIŻ całego miasta. Nie mówię tylko o urzędzie miasta, ale o każdej instytucji, samorządowej czy państwowej, a nawet o dużych firmach, które będą wstrzymywać się z inwestycjami do listopada, do czasu rozstrzygnięcia wyborów. Widać to już było po wczorajszej sesji- wszystkie ważniejsze decyzje przesunęliśmy za dwa tygodnie. Tylko Profesor Jacek Majchrowski może wygrać z Małgorzatą Wassermann i wszyscy to wiemy" pisał na Facebooku Łukasz Wantuch, radny z prezydenckiego klubu. 

Rozczarowani decyzją prezydenta są jednak ci krakowianie, którzy oczekiwali zmiany i krytykowali politykę prof. Jacka Majchrowskiego zarzucając mu m.in. betonowanie miasta i wypalenie na tym stanowisku, które zajmuje od 2002 roku.

Za czasów prezydenta Jacka Majchrowskiego wybudowane zostały m.in. hala Tauron Arena, Centrum Kongresowe i spalarnia śmieci. Kraków jako pierwsze miasto w Polsce zaczęło na poważnie walczyć ze smogiem.

Mieszkańcy jednak skarżą się na zabudowywanie Krakowa, zbyt mało parków, nie zawsze podoba im się także polityka kadrowa prezydenta. Jedną z jego najbardziej kontrowersyjnych decyzji było powołanie w 2015 roku na dyrektora Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu Jana Tajstera, który miał kilkanaście prokuratorskich zarzutów. Dopiero po protestach mieszkańców Jacek Majchrowski zmienił swoją decyzję.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy