Kandydatura Ujazdowskiego elementem szerszego planu Schetyny

Grzegorz Schetyna ogłosił, że chce, by kandydatem PO na prezydenta Wrocławia był Kazimierz Michał Ujazdowski, do niedawna związany z PiS. Lider PO liczy na poparcie Nowoczesnej i środowiska urzędującego prezydenta Rafała Dutkiewicza, jednak na razie z ich strony płyną wyraźne głosy sprzeciwu. Schetyna mówi też otwarcie, że postawienie na Ujazdowskiego to element "szerszego planu".

"Nie ukrywam też, że dla Platformy Obywatelskiej i dla mnie osobiście jest to pomysł szerszy, niezamykający się w moim mieście, ale pokazujący pewną ofertę polityczną na zabudowanie politycznego centrum - od części konserwatywnej do liberalnej - takiego, jakim dzisiaj jest Platforma" - powiedział Schetyna w programie "Jeden na Jeden" na antenie TVN24. 

Reklama

- To posunięcie dość zaskakujące - ocenia dr hab. Jarosław Flis, socjolog polityki z Uniwersytetu Jagiellońskiego. 

W ruchu Schetyny ekspert dostrzega element odbudowywania konserwatywnego skrzydła Platformy. - Ono ucierpiało po odejściu z PO Jarosława Gowina. Przeszczepienie w to miejsce Romana Giertycha i Michała Kamińskiego nie przyjęło się w 2015 roku - mówi Flis.  

Jakie są szanse powodzenia operacji z Ujazdowskim? 

- Gdyby rzeczywiście Ujazdowski wygrał te wybory dla Platformy, to byłby to bardzo ważny sygnał i punkt w układance politycznej. Ale to też jest wyzwanie - uważa socjolog. 

Entuzjazmu nie widać

Zdaniem dr. hab. Jarosława Flisa, prawdopodobieństwo, że Ujazdowski mógłby przegrać z kandydatem PiS-u jest małe. Otwarta pozostaje na razie kwestia innych kandydatów po stronie opozycyjnej. 

Do kandydatury Ujazdowskiego krytycznie odniosły się niemal wszystkie siły, które ustawiają się w wyborczym wyścigu o Wrocław. 

Nowoczesna podtrzymuje swoje wcześniejsze zapowiedzi. Kandydatem partii ma być Michał Jaros. Rafał Dutkiewicz zapowiada, że jego środowisko wystawi własnego kandydata. Wymienia się tutaj Jacka Sutryka, dyrektora Departamentu Spraw Społecznych w urzędzie miasta.  

O kandydaturze Ujazdowskiego nie chcą słyszeć przedstawiciele lokalnej lewicy. 

Ostro zareagował również Władysław Frasyniuk, zaangażowany w sprawy miasta i namawiany przez środowiska opozycyjne do startu. Sam jednak nie pali się do kandydowania. 

Komentarzy w sprawie wysunięcia kandydatury Ujazdowskiego unika prof. Alicja Chybicka, wcześniej popierana przez PO jako kandydatka na prezydenta Wrocławia. Zawiedzenia decyzją Schetyny nie ukrywa za to Tomasz Owczarek z Wrocławskiego Ruchu Obywatelskiego, jeden z bliskich współpracowników Chybickiej i współtwórca jej programu.

- Kandydat powinien być z Wrocławia i znać miasto, a nie być przywieziony z Warszawy - mówi w rozmowie z lokalną "Gazetą Wyborczą".

Wewnętrzny sondaż

Za kandydaturą Ujazdowskiego mają przemawiać badania preferencji wrocławian. Według wewnętrznego sondażu PO, do którego dotarła "Gazeta Wrocławska", Ujazdowski ma największe szanse na zwycięstwo. Chęć zagłosowania na niego w pierwszej turze deklaruje 26, 3 wrocławian. Na drugiej pozycji uplasowała się kandydatka PiS Mirosława Stachowiak-Różecka z poparciem 23,1 proc.

Jacek Sutryk może uzyskać 10,7 proc. poparcia. Według sondażu IBRiS czwarte miejsca - z wynikiem 7,9 proc. - zająłby Paweł Wróblewski, reprezentant Bezpartyjnych Samorządowców. Kandydat Nowoczesnej Michał Jaros mógłby liczyć na 5,4 proc. Na dalszych miejscach uplasowali się: Wincenty Elsner (SLD) - 5,4 proc., Małgorzata Tracz (Partia Razem i Zieloni) - 3,3 proc., Jerzy Michalak (Dolnośląski Ruch Samorządowy) - 2,5 proc. i Waldemar Bednarz (Kukiz’15) - 2,1 proc. 13,1 proc. respondentów nie wie na tym etapie na kogo oddałoby swój głos.

Natomiast w drugiej turze, Ujazdowski zdecydowanie deklasuje Stachowiak-Różecką. Kandydat PO może liczyć na 56,4 proc. głosów, a na kandydatkę z PiS zagłosowałoby 28,1 proc.

Wiele znaków zapytania

Jeśli poszczególne środowiska postawiłyby na własnych kandydatów, to kluczowe będzie to, kto przebije się do drugiej tury wyborów. 

- Zakładając, że kandydatów jest kilku, to tak naprawdę jest to coraz bardziej przypadkowe. Każdy kolejny kandydat poważnej siły politycznej, który się pojawia, czyni wynik rywalizacji mniej przewidywalnym, to znaczy zależnym od mniejszej liczby głosów. To jest nieuchronna arytmetyka. Przy takim układzie wiele będzie zależeć od kampanii  - wyjaśnia dr hab. Jarosław Flis.  

Socjolog zwraca uwagę, że Kazimierz Michał Ujazdowski to kandydat już "przećwiczony" w wyborach we Wrocławiu. Z okręgu wrocławskiego kilkukrotnie z powodzeniem ubiegał się o miejsce w Sejmie, a w okręgu obejmującym województwa dolnośląskie i opolskie wywalczył mandat europosła. 

- Pojawia się jednak pytanie, na ile będzie w stanie zbudować kapitał polityczny w tak specyficznych wyborach jak wybory samorządowe, zwłaszcza w sytuacji, gdy nie startuje urzędujący prezydent - mówi ekspert. 

Socjolog nie wyklucza jednak też scenariusza, w którym Nowoczesna czy środowisko prezydenta Dutkiewicza ostatecznie nie wystawią własnych kandydatów, a obecne zapowiedzi to podbijanie stawki w negocjacjach z Platformą. W grę może wchodzić licytowanie funkcji wiceprezydenta przy Ujazdowskim na wzór duetu Trzaskowski i Rabiej w Warszawie.  

PO walczy o głosy PiS i Kukiz'15

- Wysunięcie kandydatury Ujazdowskiego to jest taki gambit, który więcej mówi o polskiej polityce, niż o polityce wrocławskiej - uważa dr hab. Jarosław Flis. 

Zdaniem eksperta, takie posunięcie może wzmocnić Platformę, ale przede wszystkim osłabiać Prawo i Sprawiedliwość i ruch Kukiz’15. 

- Kukiz’15 dociera do tego wyborcy, który porzucił Platformę. Ruchowi Pawła Kukiza może być ciężko w tych wyborach, i może się okazać, że podzieli los Ruchu Palikota. Wtedy odbędzie się licytacja masy upadłościowej w postaci wyborców, którzy niegdyś głosowali na Kukiza. Do jakiejś części Platforma, metodą zaproponowaną przez Schetynę, aspiruje - uważa socjolog.  

Ostatni start Ujazdowskiego

Sam Ujazdowski zapowiedział pożegnanie z polityką krajową. Polityk zamierza całkowicie skoncentrować się na Wrocławiu. 

- Jeśli nie wygram, to oznacza zakończenie kariery publicznej, nie planuję już startu w jakichkolwiek innych wyborach - oświadczył w "Faktach po Faktach" TVN24. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje