Trzaskowski w "Rzeczpospolitej": Szanowałem Lecha Kaczyńskiego

W interesie Grzegorza Schetyny i całej PO jest zwycięstwo w stolicy - tak kandydat tej partii na prezydenta Warszawy Rafał Trzaskowski odpowiada na pytanie "Rzeczpospolitej", czy szef Platformy pozbywa się konkurencji.

"Oddanie Warszawy PiS nie byłoby tylko moją porażką, ale też porażką nas wszystkich. Bitwa warszawska będzie najważniejszą bitwą wyborów samorządowych. Być może najważniejszą bitwą w najbliższym czasie dla całej opozycji, dlatego dziś cała opozycja musi skoncentrować swe wysiłki w walce przeciwko upartyjnieniu Polski i niszczeniu niezależności samorządów" - stwierdził Trzaskowski w środowej "Rzeczpospolitej".

Reklama

Według niego Nowoczesna wystawiając swojego kandydata, Pawła Rabieja, nie czekała na rozmowy z PO. "Kandydatem zjednoczonej opozycji powinien być ktoś, kto ma największe szanse na wygraną" - stwierdził.

Trzaskowski odniósł się także do pytania z kim z PiS wolałby konkurować - Patrykiem Jakim czy Stanisławem Karczewskim. "Trzeba szanować wszystkich konkurentów, ale wydaje mi się, że żaden hunwejbin PiS nie powinien rządzić naszym miastem. Taktyka PiS jest jasna: marszałek Karczewski będzie statecznym kandydatem, który się nie unosi, a Patryk Jaki gryzącym szeryfem. Karczewski ma być dobrym, a Jaki złym gliniarzem w walce o Warszawę. Myślę, że warszawiacy nie dadzą się na to nabrać".

Poseł PO odniósł się również do budzących kontrowersje kwestii - według niego na plac Zbawiciela powinna wrócić tęcza. "Była fajnym, pozytywnym symbolem i urozmaicała stolicę" - powiedział. Pytany o miejsce pomnika smoleńskiego i pomnika Lecha Kaczyńskiego, odpowiedział, że powinni o tym zdecydować warszawiacy w referendum. "Osobiście uważam, że pomnik na Powązkach wystarczy. Nie chciałbym, żeby w całej stolicy były stawiane pomniki Lecha Kaczyńskiego. I nie chodzi o Lecha Kaczyńskiego, którego szanowałem. Chodzi o wizję tego miasta" - dodał. Zapytany o fakt, że prezydent stolicy uznała, że mieszkańcy już wypowiedzieli się w tej sprawie, stwierdził, że nie było to referendum, ale tylko sondaż.

Zapytany o zezwolenia dla ONR-u na marsze w stolicy, powiedział, że organizacja ta powinna zostać zdelegalizowana. Dodał, że już rok temu podpisał wniosek w tej sprawie, ponieważ prawo do manifestowania przysługuje tylko takim organizacjom, które nie szerzą nienawiści i nie używają symboli zakazanych przez państwo.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje