PiS kontra PO: Kończą się przygotowania do najważniejszej bitwy

Najważniejszym celem dla PiS w najbliższych wyborach samorządowych jest odbicie sejmików z rąk PO. Partia rządząca ma ambicje przejąć władzę przynajmniej w połowie z 16 województw. Teraz rządzi tylko w jednym - podkarpackim.

Gra toczy się o dużą stawkę, bo samorządy wojewódzkie dysponują ogromnymi pieniędzmi, rozdzielają miliardy z Brukseli, należą do nich szpitale, spółki, instytucje kulturalne, a marszałkowie województw mają znacznie więcej władzy niż wojewodowie.

Reklama

Poprzednie wojewódzkie wybory samorządowe PiS wygrał, ale nie na tyle, aby rządzić samodzielnie. W większości sejmików PO zawiązała koalicje z PSL i razem te kluby zdobyły większość.

Teraz PiS zapowiada, że będzie inaczej. Chce przejąć władzę przynajmniej w połowie województw, m.in. w Małopolsce, gdzie rządzi PO z PSL. - Biorąc pod uwagę nastroje społeczne, sondaże i to, że zrealizowaliśmy już wiele wyborczych obietnic, wierzę w to, że uda nam się wygrać wybory do sejmiku małopolskiego i uzyskać bezwzględną większość, która pozwoli Zjednoczonej Prawicy wybrać marszałka i zarząd województwa - mówi poseł Jarosław Szlachetka z PiS, odpowiedzialny za wybory samorządowe w Małopolsce.

Zjednoczona Prawica ma startować w całej Polsce bez Kukiz'15, który wystawi własne listy. Wspólnych kandydatów będą miały natomiast: PiS, Solidarna Polska i Porozumienie Jarosława Gowina. Nie jest wykluczone, że dołączy do nich partia Wolni Solidarni Kornela Morawieckiego.

PiS pracuje nad przejęciem samorządów już od dłuższego czasu. - Spotykamy się cały czas z mieszkańcami, przygotowujemy program dla Małopolski, który zostanie przedstawiony jeszcze przed wakacjami. Naszym atutem będą konkretni kandydaci na radnych - zapowiada poseł Szlachetka.

Do walki o sejmiki kończy przygotowania także PO. - W czerwcu przedstawimy nasz program - mówi Aleksander Miszalski z zarządu krajowego PO.

"Pokazują to sondaże, które zleciliśmy"

Platforma jest przekonana, że uda się się jej obronić swoje pozycje w samorządach. - Pokazują to sondaże, które zleciliśmy. Wystartujemy do wyborów w szerokiej koalicji z Nowoczesną i ruchami aktywistów - dodaje Miszalski.

Sama PO będzie miała za mało, aby rządzić: sondaże dają jej ok. 35 proc. głosów. Dodatkowe 10 proc. może jednak zdobyć PSL, a kolejne SLD, z którym PO także nie wyklucza koalicji w sejmikach. W sumie więc razem z koalicjantami PO ma szanse utrzymać władze przynajmniej w ośmiu województwach. - W co najmniej ośmiu sejmikach chcielibyśmy mieć zdolności koalicyjne - powiedział dziś Grzegorz Schetyna, szef PO w RMF.

Sondaże potwierdzają te przewidywania. Zgodnie z nimi, choć w większości województw wygra Zjednoczona Pawica, to PO wraz z koalicjantami może mieć jednak większość mandatów.

Według majowego sondażu instytutu IBRiS Zjednoczona Prawica wygrałaby wybory w 11 województwach: zachodniopomorskim, wielkopolskim, kujawsko-pomorskim, łódzkim, mazowieckim, podlaskim, lubelskim, świętokrzyskim, śląskim, małopolskim i podkarpackim. Najlepszy wynik rządzące ugrupowanie uzyskałoby na Podkarpaciu (43,8 proc.), w województwie świętokrzyskim (42,1 proc.) i na Lubelszczyźnie (39,1 proc.). Koalicja Obywatelska Platformy i Nowoczesnej wygrałaby natomiast w województwach: pomorskim, lubuskim, dolnośląskim i opolskim. Najlepszy wynik wspólna lista uzyskałaby na Pomorzu (35,6 proc.).

W sondażu na trzecim miejscu uplasował się Sojusz Lewicy Demokratycznej, który może cieszyć się poparciem od 18 do 4 proc. PSL zdobyłby od 22 do 5 proc.

Agnieszka Maj

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje