Wybory parlamentarne 2011

Prezydent: Wybory 30 października nie wchodzą w grę

Prezydent Bronisław Komorowski poinformował w piątek, że według Państwowej Komisji Wyborczej "nie wchodzi w grę" ostatni możliwy termin wyborów parlamentarnych, czyli 30 października. Komorowski dodał, że rozważa zarządzenie dwudniowych wyborów.

Prezydent w czwartek konsultował się z członkami PKW w sprawie terminu wyborów do Parlamentu, których zarządzenie leży w jego gestii.

Reklama

- Komisja się wypowiedziała, że absolutnie nie wchodzi w grę sugestia zgłaszana przez jednego z polityków, aby był to ostatni termin, bo w tym dniu, to jest Wszystkich Świętych po prostu nie da się skompletować zespołów koniecznych do pracy w lokalach wyborczych - powiedział prezydent w "Salonie politycznym Trójki".

Za tym, by wybory odbyły się w ostatnim możliwym terminie opowiedział się prezes PiS Jarosław Kaczyński. Za wyborami 30 października opowiada się także SLD. Przedstawiciele prezydenckiej Kancelarii tłumaczą, że termin 30 października jest niezręczny ze względu na przypadające na 1 listopada święto Wszystkich Świętych i wyjazdy Polaków na groby bliskich.

Prezydent zapowiedział w piątek, że w sprawie terminu wyborów będzie konsultował się także ze wszystkim środowiskami politycznymi, rządem oraz organizacjami pozarządowymi. Po zakończeniu tych konsultacji - jak dodał - poinformuje o swojej decyzji.

Komorowski przyznał, że zastanawia się nad tym, czy wybory mają trwać jeden czy dwa dni. - Ta kwestia też będzie przedmiotem konsultacji - zapowiedział. Jak ocenił, dwudniowe wybory są droższe od jednodniowych o jedną trzecią.

Możliwość dwudniowych wyborów wprowadza nowy Kodeks wyborczy. Według Kodeksu o tym, czy wybory będą trwały jeden czy dwa dni, zdecyduje osoba je zarządzająca, czyli w przypadku wyborów parlamentarnych - prezydent.

Komorowski - jak mówił - chce, by frekwencja w wyborach parlamentarnych była jak najwyższa. Dodał, że jak dotąd dwudniowe głosowanie odbyło się tylko jeden raz, w przypadku referendum akcesyjnego do UE (7-8 czerwca 2003 r.). Prezydent przypomniał, że wtedy dwudniowe głosowanie "pomogło", jeśli chodzi o frekwencję.

- Jest to poważny argument profrekwencyjności, przemawiający za dwoma dniami, aczkolwiek to się wiąże także i z pieniędzmi - powiedział Komorowski.

Jak ocenił, dwudniowe głosowanie byłoby wygodne dla wielu osób i dawałoby się łączyć na przykład z weekendowymi wyjazdami.

Prezydent nie podziela obaw polityków PiS, że dwudniowe głosowanie niesie większe zagrożenie zakłócania ciszy wyborczej. - To są głosy raczej osób zainteresowanych tym, aby zapewnić, że do wyborów pójdzie tylko i wyłącznie twardy elektorat jakiejś partii, ja uważam, że trzeba dbać o wszystkich obywateli, także tych, którzy nie mają takich twardych, jednoznacznych (...) poglądów - powiedział.

Komorowski dodał, że z punktu widzenia demokracji najważniejsze jest zapewnienie jak największego komfortu wyboru miejsca i czasu głosowania. - Ja się opowiadam za maksymalnym ułatwieniem, a nie utrudnieniem wyborów i zaproponowaniem rozwiązań, które by zaowocowały tym, że także ludzie z mniej twardymi poglądami pójdą do urn wyborczych - zadeklarował prezydent.

Dopytywany, czy data 23 października jest mu najbliższa, odpowiedział: "niekoniecznie, data będzie wynikiem zarówno konsultacji z PKW, rządem, partiami politycznymi, ale to jest moja decyzja, ja mam czas do początku sierpnia". Komorowski dodał, że im szybciej opinia publiczna dowie się o terminie wyborów, tym lepiej.

O możliwym terminie wyborów parlamentarnych rozmawiały już władze Platformy Obywatelskiej. Wstępny termin wyborów zaaprobowany przez zarząd krajowy PO to 23 października.

Dowiedz się więcej na temat: Bronisław Komorowski | Nie | prezydent

Reklama

Reklama

Reklama