Wypadek autokarów pod Dreznem

Wypadek autokaru w Niemczech. Nieprawidłowości w firmie przewozowej

Nieprawidłowości dotyczące czasu pracy kierowców wykryto w firmach należących do przewozowej Platformy Sindbad, której autokar uczestniczył w wypadku pod Dreznem.

Autokar Sindbada w nocy z piątku na sobotę uczestniczył w wypadku pod Dreznem, w którym zginęło 11 osób, a kilkadziesiąt zostało rannych. Od lipca 2013 do lutego 2014 r. przeprowadzono kontrole w trzech firmach działających w ramach Platformy Sindbad; dotyczyły one przestrzegania przepisów prawa pracy m.in. w zakresie czasu pracy kierowców - poinformował w poniedziałek na konferencji prasowej Okręgowy Inspektorat Pracy (OIP) w Opolu.

Reklama

Jak podał rzecznik opolskiego inspektoratu pracy Łukasz Śmierciak, podczas tych kontroli wykryto nieprawidłowości. Poinformowano o nich ZUS i Urząd Kontroli Skarbowej. Inspekcja pracy skierowała też w marcu tego roku zawiadomienie do prokuratury dotyczące uporczywego naruszania praw pracowniczych w firmach, polegające - jak wyjaśnił Śmierciak - na zaniżaniu wynagrodzenia za pracę, dodatków za pracę w godzinach nadliczbowych, w porze nocnej oraz za dyżur.

"Zawiadomienie do prokuratury dotyczyło również nieewidencjonowania faktycznej pracy w godzinach nadliczbowych oraz poświadczenia nieprawdy w dokumentach" - dodał.

OIP nałożyła również kary finansowe na wszystkie trzy sprawdzane firmy. Ich łączna wysokość to blisko 380 tys. zł, ale z uwagi na obowiązujące przepisy prawne firmy te zapłacą mniejsze stawki - maksymalnie 20 i 25 tys. zł.

Rzecznik opolskiej inspekcji pracy mówił w poniedziałek, że najbardziej rażące wykryte w firmach Platformy Sindbad naruszenia dotyczyły skrócenia tzw. tygodniowych odpoczynków. OIP stwierdziła również np. nieprawidłowości w postaci naruszania pięciodniowego tygodnia pracy, braku rekompensat z tytułu pracy w niedzielę i święta czy wykonywanie pracy przez cztery kolejne niedziele z rzędu.

Wyniki kontroli nie dotyczą ostatniego czasu, gdy doszło do tragicznego wypadku pod Dreznem - doprecyzował zastępca Okręgowego Inspektora Pracy w Opolu ds. nadzoru Tomasz Krzemienowski. Dodał jednak, że od kwietnia w spółce Sindbad prowadzona jest kolejna kontrola, również dotycząca czasu pracy oraz wypłacanych wynagrodzeń. Zaznaczył, że właśnie w ramach tej kontroli prawdopodobnie będą badane okoliczności wypadku pod Dreznem, m.in. w zakresie ewentualnego wypadku przy pracy.

Na konferencji prasowej firmy Sindbad, zwołanej po konferencji OIP, prezes Sindbada Ryszard Wójcik podkreślił, że decyzje pokontrolne wydane przez OIP są nieprawomocne. "Od decyzji tej odwołaliśmy się, decyzja jest rozpatrywana przez niezależny sąd" - zaznaczył Wójcik. Uznał, że poprzez poinformowanie o niej w momencie braku ostatecznego rozstrzygnięcia zostało naruszone "jeśli nie prawo, to przynajmniej uczciwość urzędnicza".

Jak mówił, wszystkie przedstawione po kontroli zarzuty odnoszą się do jednego, byłego już kierowcy firmy Sindbad; kierowcy temu nie przedłużono umowy o pracę m.in. za to, że prowadził pojazdy w sposób niebezpieczny, wulgarnie odnosił się do pasażerów i współpracowników.

Wójcik dodał, że kierowca skorzystał z usług prawnika, który jest jednocześnie radcą prawnym OIP, co w jego opinii jest nieetyczne i podaje w wątpliwość obiektywizm OIP.

Rzecznik OIP w Opolu potwierdził w rozmowie z PAP, że wspomniany na konferencji radca jest radcą w opolskim inspektoracie. Podkreślił jednak, że nie jest i nigdy nie był inspektorem pracy. Zaznaczył też, że prawnik ma zgodę Głównego Inspektoratu Pracy na prowadzoną ponad to przez siebie działalność radcowską. Zapewnił też, że zarzuty pokontrolne nie dotyczą tylko jednego kierowcy, ale też "mają zastosowanie wobec innych kierowców Sindbada". "Z pewnością nie można nam w tej sprawie zarzucić braku obiektywizmu i rzetelności. Nie można też zarzucić nam stronniczości. Bierzemy odpowiedzialność za słowa" - zapewnił Śmierciak.

Do wypadku doszło ok. godz. 2 w nocy z piątku na sobotę na autostradzie A4 w okolicy Drezna na terenie kraju związkowego Saksonia. W wypadku uczestniczyły autokary z Polski i Ukrainy oraz polski minibus.

Prezes Sindbada na poniedziałkowej konferencji szczegółowo opisał, jak wyglądał przejazd tego autokaru. Zapewnił, że 44-letni kierowca - który prowadził autokar, gdy doszło do wypadku - ma wszelkie konieczne uprawnienia i ważne badania lekarskie. Ważne badanie techniczne miał też biorący udział w wypadku autokar.

Przedstawiciele Sindbada zapewnili też, że w Dreźnie do dyspozycji pasażerów feralnego przejazdu oraz ich rodzin są pracownicy firmy, którzy są w stałym kontakcie z miejscowymi służbami i którzy m.in. pomagają wracać do kraju poszkodowanym lub organizują przyjazdy ich bliskich do Niemiec. "Jest nam niezwykle przykro, że do takiego wypadku doszło, łączymy się w bólu z rodzinami, które straciły bliskich w tej katastrofie i z wszystkimi poszkodowanymi. Robimy wszystko, by zminimalizować skutki tego zdarzenia" - mówił na poniedziałkowej konferencji Wójcik.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje