Wypadek w Kamieniu Pomorskim

Tragedia w Kamieniu Pomorskim. Babcia rannej dziewczynki: To nie był wypadek

- To nie był wypadek, to było zabójstwo - mówi Irena Pożarska, babcia 10-letniej dziewczynki, która została ranna w wypadku w Kamieniu Pomorskim. W Nowy Rok kierowane przez 26-latka bmw wypadło z drogi i wjechało w grupę ludzi. Zginęło pięć dorosłych osób i jedno dziecko. 8-letni chłopiec i 10-latka zostali przewiezieni do szpitala w Szczecinie.

Dziewczynka przebywa na oddziale chirurgii dziecięcej w jednym ze szczecińskich szpitali. - 10-latka jest przytomna, w stanie stabilnym. Dziś dowiedziała się o wypadku i śmierci swoich rodziców. Jest pod stałym nadzorem psychologów, otoczona opieką krewnych - powiedziała Joanna Woźnicka, rzecznik prasowy szczecińskiego szpitala. Jej babcia zapowiedziała, że wraz z mężem będzie starała się o opiekę nad nią.

Reklama

8-letni chłopiec walczy o życie. W ciężkim stanie przebywa na oddziale anestezjologicznym intensywnej terapii. Jest w śpiączce farmakologicznej, w której będzie podtrzymywany przez najbliższe dni.

Wciąż nie wiadomo, jak długo dzieci będą przebywać w szpitalu i jak przebiegnie ich leczenie.

Jak poinformowała dziennikarzy rzeczniczka szczecińskiej prokuratury okręgowej Małgorzata Wojciechowicz, sprawca katastrofy - 26-letni Mateusz S. był pod wpływem alkoholu i środków odurzających. W związku z tym grozi mu kara do 15 lat więzienia.

Przyznał się do zarzuconego mu czynu i złożył obszerne wyjaśnienia. - Twierdzi, że 1 stycznia do trzeciej nad ranem pił alkohol, a 30 grudnia palił marihuanę. Wyraził skruchę i twierdzi, że był to nieszczęśliwy wypadek - podkreśliła Wojciechowicz. Zapowiedziała, że prokuratura wystąpi o trzymiesięczny areszt wobec mężczyzny.

Podkreśliła, że śledczy dysponują obszernym materiałem dowodowym w tej sprawie. - Przede wszystkim są to zeznania świadków, m.in. współpasażerki. Te dowody pozwoliły na przedstawienie sprawcy zarzutu spowodowania katastrofy - powiedziała rzeczniczka.

Zarządzono przeprowadzenie sekcji zwłok

Sprawca wypadku w przeszłości był karany za przestępstwo przeciwko mieniu; miał ukraść w 2012 r. niedużą sumę pieniędzy. Odnosząc się do informacji o jego uprzedniej karalności za przestępstwo związane z naruszeniem zasad w ruchu drogowym, Wojciechowicz tłumaczyła, że skazanie uległo zatarciu (S. odpowiadał za jazdę pod wpływem alkoholu w 2006 r.; odebrano mu wówczas prawo jazdy na rok).

Nie wykluczyła, że ze świadkami i podejrzanym będą prowadzone dalsze czynności. Prokurator zarządził przeprowadzenie sekcji zwłok wszystkich ofiar wypadku, które rozpoczną się od rana w piątek. Zostanie także przeprowadzone badanie techniczne samochodu; został już powołany biegły. Powołano też biegłego z zakresu ruchu drogowego.

Według wstępnych ustaleń podejrzany mógł jechać z prędkością około 70 km/h; auto należało do niego. 

Co zrobić, by w przyszłości zapobiec tego typu tragediom? Weź udział w dyskusji, kliknij!

PAP/TVN/xnews/INTERIA.PL

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje