Zamach w Manchesterze

Brytyjczycy krytykują Amerykanów. Ujawnili informacje ws. zamachu

Brytyjska policja wstrzymała dzielenie się z władzami USA informacjami na temat śledztwa w sprawie zamachu w Manchesterze po przeciekach, które rozgniewały rząd w Londynie - poinformowało w czwartek BBC. Nie podano źródła tych doniesień.

Brytyjski rząd i policja krytykowały pojawiające się w amerykańskich mediach przecieki o ustaleniach śledztwa, gdyż ich zdaniem mogą utrudnić dochodzenie w sprawie poniedziałkowego ataku po koncercie w Manchesterze, w którym zginęły 22 osoby, a 119 zostało rannych.

Reklama

W środę rano w wywiadzie dla BBC minister spraw wewnętrznych Amber Rudd skrytykowała amerykańskie służby wywiadowcze, które od pierwszych godzin po ataku przekazywały mediom ustalenia śledztwa, ujawniając m.in. tożsamość zamachowca i szczegółowy przebieg ataku zanim brytyjska policja podała te informacje opinii publicznej.

"Brytyjska policja mówiła bardzo jasno, że chce kontrolować przepływ informacji, aby chronić prowadzone postępowania (...) i irytujące jest to, że są one udostępnianie przez inne źródła" - oświadczyła, dodając, że powiedziała "naszym przyjaciołom (amerykańskim służbom - PAP) jednoznacznie, że ta sytuacja nie powinna się powtórzyć".

W środę wieczorem amerykańskie media opublikowały jednak szereg dalszych informacji na temat poniedziałkowego zamachu. Serwis internetowy dziennika "New York Times" zamieścił zdjęcia operacyjne z miejsca zdarzenia, pokazujące i identyfikujące m.in. części bomby, którą wniósł zamachowiec, a także schemat rozłożenia ciał ofiar w pobliżu wejścia do hali widowiskowo-sportowej Manchester Arena.

Z kolei telewizja NBS opublikowała na swojej stronie szczegółową ocenę materiału wybuchowego, a także procesu identyfikacji ciała sprawcy i jego podróży przed śmiercią.

Brytyjski dziennik "Financial Times" poinformował, że ujawnione w środę wieczorem dokumenty pochodzą z zastrzeżonego rejestru, który Wielka Brytania dzieli z zamkniętą grupą osób wśród wybranych partnerów wywiadowczych.

W wydanym późnym wieczorem oświadczeniu Brytyjska Narodowa Rada Szefów Policji zaznaczyła, że "ogromnie ceni sobie wagę relacji, którą mamy z naszymi partnerami z dziedziny wywiadu, sił porządkowych i służb bezpieczeństwa na całym świecie", które "pozwalają na współpracę i dzielenie się tajnymi i wrażliwymi informacjami, (...) chroniąc ludzi w kraju i poza jego granicami".

Jak jednak dodano, "kiedy to zaufanie zostało złamane, podkopuje to te relacje i śledztwa, a także zaufanie, wiarę poszkodowanych, świadków i rodzin (w śledztwo)". "Szkody są nawet większe, kiedy dotyczą nieautoryzowanego ujawnienia potencjalnego materiału dowodowego w środku istotnego śledztwa antyterrorystycznego" - podkreślono.

W poniedziałek wieczorem w Manchesterze doszło do ataku terrorystycznego, w którym zginęły co najmniej 22 osoby, a 119 zostało rannych. Zamachowiec samobójca Salman Abedi zdetonował bombę po koncercie amerykańskiej piosenkarki Ariany Grande w mieszczącej 21 tys. osób hali widowiskowo-sportowej Manchester Arena. Do ataku przyznało się Państwo Islamskie (IS), które jest wypierane z terenów w Syrii i Iraku przez siły wspomagane przez Zachód.

W aresztach w Wielkiej Brytanii przetrzymywanych jest obecnie osiem osób, które według śledczych mogły mieć związek z zamachem. Dwie osoby zostały zatrzymane w Libii.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje