Zamach w Paryżu

Atak na tygodnik "Charlie Hebdo". Trwa obława na sprawców

Minister spraw wewnętrznych Francji, Bernard Cazeneuve, poinformował, że zamachu na siedzibę satyrycznego tygodnika "Charlie Hebdo" w Paryżu, dokonało trzech sprawców. Trwa obława na nich. Francuskie media podają, że policja odnalazła samochód, który prawdopodobnie należał do terrorystów.

Minister Bernard Cazeneuve zapewnił, że służby robią wszystko, by jak najszybciej schwytać odpowiedzialnych za popełnienie tego "barbarzyńskiego aktu terroru".

Reklama

Trwa obława na sprawców. Francuskie media podają, że udało się już odnaleźć samochód, który prawdopodobnie należał do terrorystów. Tymczasem świadkowie, na których powołują się lokalni dziennikarze, donoszą, że zamachowcy przyznali, iż są powiązani z Al-Kaidą działającą w Jemenie.

Uzbrojeni napastnicy wdarli się dziś do siedziby redakcji "Charlie Hebdo" w centrum Paryża. Według dotychczasowego bilansu zginęło 12 ludzi, w tym dwóch policjantów. 10 osób jest rannych, 4 z nich są w stanie krytycznym. Prezydent Francois Hollande, który udał się na miejsce tragedii, oświadczył, że nie ma wątpliwości, iż był to atak terrorystyczny.

Znani rysownicy nie żyją

Agencja AFP podaje, że wśród zabitych jest 4 rysowników, którzy byli uważani za jednych z najlepszych w kraju. Podano, że w zamachu zginął m.in. redaktor Stephane Charbonnier, podpisujący się - Charb, któremu jakiś czas temu przyznano policyjną ochronę, ponieważ otrzymywał wiele listów z pogróżkami.

Zabici zostali także rysownicy znani jako Cabu, Tignous i Wolinski. Agencja AFP pisze, że niedługo przed zamachem gazeta zamieściła na oficjalnym profilu na Twitterze wpis, który zawierał karykaturę jednego z liderów Państwa Islamskiego - Abu Bakra al-Baghdadi'ego, a także życzenia noworoczne.

"Słyszałem strzały"

Dzisiejsza strzelanina w w XI dzielnicy Paryża wstrząsnęła opinią publiczną. Świadkowie opowiadają w rozmowie z agencją AFP, że przeżyli chwile grozy. Jak mówią, zdarzenia przypominały "sceny z filmu". Do siedziby gazety wdarli się napastnicy uzbrojeni w kałasznikowa i granatnik przeciwpancerny. "Widziałem ich jak strzelali. Byli zamaskowani. Na początku myślałem, że to służby specjalne" - powiedział mężczyzna, który chce zachować anonimowość.

Inny świadek, pracownik pobliskiego przedszkola opowiada, że przechodził obok siedziby gazety, gdy nagle wybuchła panika. "Ludzie wychylali się przez okna i krzyczeli, słyszałem strzały" - relacjonuje 56-letni Jean-Paul Chevalier.

Powołując się na źródła w siłach specjalnych i policji AFP pisze, że sposób przeprowadzenia ataku zdaje się dowodzić, że sprawcy mieli przeszkolenie wojskowe, działali bowiem spokojnie, metodycznie, nie tracąc zimnej krwi.

Tygodnik "Charlie Hebdo" wielokrotnie ściągał na siebie krytykę świata muzułmańskiego w związku z publikacją satyrycznych wizerunków proroka Mahometa. W listopadzie 2011 roku biura tygodnika zostały podpalone po publikacji karykatury proroka na okładce i informacji, że Mahomet został poproszony, by został redaktorem naczelnym magazynu.

ak

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje