Zamach w Paryżu

Dramatyczny apel premiera Francji dot. ekstremizmu

Premier Francji Manuel powiedział we wtorek, że we Francji "istnieje terytorialny, społeczny i etniczny apartheid", który sprzyja rozpowszechnianiu się ekstremizmu. Dziennik "Le Figaro" przypomina, że Valls od wielu lat zwracał uwagę na ten problem.

To kolejny dramatyczny apel Vallsa 10 lat po wybuchu gwałtownych zamieszek na francuskich przedmieściach. Od tego czasu Valls wiele razy powtarzał, że "pęknięcia społeczne", wykluczenie imigrantów i ich potomków, zamknięcie ich w podmiejskich gettach doprowadzi do eksplozji - pisze "Le Figaro".

Reklama

"Te ostatnie dni uwidoczniły wiele chorób, które trawią nasze społeczeństwo i wiele wyzwań, które musimy podjąć (...). Napięcie i społeczne rozłamy rosną od zbyt dawna i niewiele się o nich mówi" - powiedział premier.

"Musimy walczyć z tym okrutnym poczuciem odrzucenia, że są tu obywatele drugiej kategorii", ponieważ do właśnie popycha młodych ludzi w ramiona dżihadystów - cytuje agencja EFE wystąpienie Vallsa podczas noworocznego spotkania z dziennikarzami.

Zdaniem Vallsa odizolowanie mniejszości muzułmańskiej na przedmieściach, które zmieniły się w getta, to forma apartheidu.

"Do tego dokłada się nędza i codzienna dyskryminacja w różnej formie: bo nie pochodzi się z dobrej rodziny, nie ma się właściwego koloru skóry albo dlatego że jest się kobietą" - mówił z naciskiem premier.

Uważa on, że "segregacja terytorialne, społeczna i religijna (mniejszości muzułmańskiej) pogarsza się". Valls pisał o tym w wydanej w 2005 roku książce "La laicite en face" (w dowolnym tłumaczeniu: Twarz laicyzmu).

W 2009 roku, będąc wiceburmistrzem Evry, gminy na przedmieściach Paryża, Valls ponownie ostrzegał, że zamieszki, które "zdarzyły się w 2005 roku mogą wydarzyć się ponownie, pomnożone przez dziesięć, jeśli nie rozwiążemy fundamentalnych problemów Francji".

Po zamachach w Paryżu wzrosła popularność premiera, o którym pisano, że okazał się w sytuacji kryzysowej prawdziwym mężem stanu.

Historyk i publicysta Benoit Rayski napisał wówczas, że premier okazał się znakomitym mężem stanu, co poznać można było "po woli działania, po zdolności mówienia prawdy, całej prawdy".

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje