Zamach w Tunezji

"Strzelali na oślep". Relacja Polaków po powrocie z Tunisu

– Byłem w tym muzeum. Leżałem na podłodze w księgarni, sam, ponieważ wszyscy uciekli. Każdy się pochował gdzie mógł. Jedni polecieli na górę, drudzy na dół. Dopiero po jakimś czasie grupa Tunezyjek, która się schowała w schowku, wyciągnęła mnie stamtąd. Dały mi znak żebym poszedł do nich – mówił na antenie TVP Info pan Piotr - turysta, który przeżył zamach w Tunezji.

- To pomieszczenie, w którym byłem, jest przeszklone. Gdy terroryści weszli do muzeum i jeśli patrzyli w moją stronę, to musieli mnie widzieć - opowiadał turysta. Przyznał, że cały czas modlił się o to aby przeżyć i cało wyjść z ataku.

Reklama

- Nie widziałem całej sytuacji, ale gdy wszedłem do wozu bojowego, zobaczyłem cały plac przed muzeum, zobaczyłem tych ludzi, którzy leżą we krwi - mówił. I dodał, że strzały, które oddawali terroryści nie brzmiały jak strzały z broni, tylko jak z kapiszonów.

Jego żona, pani Elżbieta, zauważyła, że terroryści nie zwracali uwagi, do kogo strzelają. - Strzelali na oślep, w grupę ludzi, żeby jak najwięcej osób zabić. Ranni bali się ruszyć, udawali, że nie żyją, w nadziei, że ocaleją. Potem zostali pozbierani przez ratowników - opowiadała.

Liczba Polaków, którzy zginęli w środowym (18.03) zamachu terrorystycznym w Tunezji, wzrosła do trzech - poinformowało Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Aktualnych bilans to trzech Polaków zabitych i 10 rannych. Ośmioro z nich wróci dziś do Polski.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje