Zamachy w Wołgogradzie

Rosyjscy śledczy: Wybuch to zamach samobójczy

Rosyjscy śledczy twierdzą, że wybuch w trolejbusie w Wołgogradzie wywołał zamachowiec samobójca. Według najnowszych informacji zginęło 14 osób, a 28 zostało rannych. Takie dane podało ministerstwo zdrowia.

We wczorajszym wybuchu na dworcu kolejowym w tym mieście śmierć poniosło 17 osób, a rannych zostało 45 kolejnych.
W związku z wybuchami w Wołgogradzie prezydent Władimir Putin rozmawiał z premierem Dmitrijem Miedwiediewem. Prezydent Rosji przeprowadził również naradę z szefami Federalnej Służby Bezpieczeństwa i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.
Dmitrij Pawłow, z Narodowego Komitetu Antyterrorystycznego poinformował, że na miejsce zdarzenia wysłani zostali różni specjaliści. - Szef sztabu operacyjnego Narodowego Komitetu Antyterrorystycznego skierował do Wołgogradu siły i środki FSB, MSW i Ministerstwa do Spraw Nadzwyczajnych Rosji. Miejsce wybuchu zostało otoczono kordonem  - podkreślił Pawłow.
Rosyjski Komitet Śledczy podejrzewa, że oba akty terrorystyczne w Wołgogradzie - dzisiejszy i wczorajszy - są ze sobą powiązane. Na razie nikt nie przyznał się do ich przeprowadzenia. Milionowe miasto Wołgograd leży w pobliżu rosyjskiego Kaukazu Północnego, gdzie często dochodzi do aktów przemocy. 

Dowiedz się więcej na temat: Wołgograd | Zamach w Wołgogradzie | podsumowanie roku

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje