Zamachy w Wołgogradzie

Wojska wewnętrzne i kozacy patrolują Wołgograd

Do patrolowania ulic Wołgogradu zaangażowano wojska wewnętrzne, kozaków oraz ochotników. W tym rosyjskim mieście doszło do dwóch aktów terroru w wyniku których zginęło ponad 30 osób, a około 100 zostało rannych.

Szef rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa Aleksander Bortnikow po przybyciu do Wołgogradu wyraził przekonanie, że odpowiedzialni za oba wybuchy - na dworcu kolejowym i w trolejbusie - zostaną wykryci. Podkreślił, że są już pewne ku temu przesłanki.

Reklama

Rosyjska telewizja "Wiesti" poinformowała, że oba wybuchy były podobne. Według ekspertów w bombie zdetonowanej w trolejbusie i w tej która eksplodowała wcześniej był identyczny materiał wybuchowy.

Rosyjski MSZ uznał, że "cynicznie zaplanowane" przed Nowym Rokiem uderzenie jest "jeszcze jedną próbą terrorystów otwarcia frontu wewnętrznego, zasiania chaosu, wrogości międzyreligijnej i konfliktów w rosyjskim społeczeństwie" .

Jednak rosyjskie władze nie poddadzą się i będą kontynuować "konsekwentną walkę z wrogiem, który nie zna granic".

W związku z wydarzeniami w Wołgogradzie do Rosji napływają kondolencje z całego świata. Wyrazy współczucia przekazali już prezydenci : Polski, Izraela, Francji , Chin i sekretarz generalny NATO. 

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje