Donald Tusk: Ciągle tli się nadzieja

Szef Rady Europejskiej Donald Tusk oświadczył, że kwestia zbrojenia Ukrainy przez USA jest wciąż przedmiotem debaty w tym kraju, ale wszyscy mają nadzieję na pokojowe uregulowanie konfliktu. Nikt nie jest gotowy na rozwiązanie siłowe w sprawie Ukrainy - dodał.

Tusk przyznał we wtorek, w drugim dniu swej wizyty w Waszyngtonie, że wiele państw Unii Europejskiej opowiada się za tym, by decyzję w sprawie przedłużenia sankcji nałożonych na Rosję w odpowiedzi na jej agresywne działania na Ukrainie, podjąć dopiero na szczycie UE w czerwcu.

Reklama

Przewodniczący Rady Europejskiej poinformował na konferencji prasowej dla polskich dziennikarzy, że wiceprezydent USA Joe Biden na spotkaniu z nim dzień wcześniej w Białym Domu wspomniał o możliwości zbrojenia Ukrainy przez Stany Zjednoczone, ale bez wchodzenia w szczegóły. "Z pewnością ta kwestia jest na stole, ale na razie wszyscy chcą raczej uniknąć takiego dramatycznego rozwoju wypadków i ciągle tli się nadzieja, że Rosjanie powstrzymają swoje agresywne zachowania. Dlatego nikt nie jest dzisiaj gotowy, żeby przeć do rozwiązań o charakterze militarnym" - powiedział Tusk.

Podkreślił jednocześnie, że w Europie "na pewno dziś nie ma konsensusu, że należy angażować się w sposób militarny" w ten konflikt, a poza tym decyzja o zbrojeniu ukraińskiego wojska nie należy do UE, a mogą ją ewentualnie podjąć poszczególne państwa członkowskie. Przyznał, że Ukraina ma "momentami uzasadnione" poczucie osamotnienia, jeśli chodzi o jej walkę ze wspieraną przez Rosję rebelią na wschodzie kraju.

Przewodniczący Rady Europejskiej jeszcze przed wyjazdem do Waszyngtonu przyznawał, że UE nie jest obecnie gotowa na zaostrzenie sankcji wobec Rosji. Pytany, czy na najbliższym, marcowym szczycie przywódcy państw UE zgodzą się, by przynajmniej przedłużyć obecne sankcje, powiedział, że nie ma w tej sprawie jednolitego stanowiska.

"Moje wysiłki są nastawione na utrzymanie sankcji. (...) W Europie przeważa stanowisko, że decyzja o praktycznym przedłużeniu sankcji powinna zapaść w czerwcu. To stanowisko kilku państw. Niektóre kraje uważają, że powinno to się stać w marcu. To co jest minimum i, jak myślę, satysfakcjonującym także Waszyngton, to twarde stanowisko zapowiadające utrzymanie sankcji w wypadku naruszania porozumienia z Mińska i braku jego wdrożenia - powiedział Tusk. - To jestem w stanie przeprowadzić na najbliższej Radzie Europejskiej, a czy coś więcej się uda, to zobaczymy".

Pytany, co sądzi o pomyśle szefa Komisji Europejskiej Jean-Claude'a Junckera o ustanowieniu unijnej armii, Tusk powiedział, że "zwiększanie defensywnych możliwości Europy jest jak najbardziej uzasadnione". "Ale diabeł tkwi w szczegółach" - dodał zastrzegając, że będzie musiał bliżej zapoznać się z propozycją Junckera, zanim się o niej wypowie.

Podsumowując swą pierwszą oficjalną wizytę w Waszyngtonie w roli przewodniczącego Rady Europejskiej, Tusk podkreślił, że jego rozmowy mają "bardzo duże znaczenie dla utrzymania jedności transatlantyckiej".

Podkreślił, że na spotkaniu z prezydentem Barackiem Obamą i jego najbliższymi współpracownikami bardzo otwarcie mówił, iż nie ma wątpliwości, że "w intencji naszych oponentów w wymiarze globalnym jest podzielenie Europy i podzielenie wspólnoty transatlantyckiej". Tusk mówił już o tym w poniedziałek przed rozmowami w Białym Domu, wprost określając Rosję jako "wroga", który próbuje podzielić Europę od wewnątrz, jak też dokonać podziałów między USA a UE.

"Jestem zbudowany reakcją strony amerykańskiej, bo jest właściwie identyczna (jak jego - PAP), że jedność działań UE i USA jest warunkiem sine qua non utrzymania elementarnej skuteczności naszej wspólnoty politycznej" - powiedział Tusk.

Jeśli chodzi o Ukrainę, to - jak dodał - obie strony ustaliły, że będą wspólnie działać na rzecz implementacji porozumień mińskich. Zdaniem Tuska, zawarte w stolicy Białorusi w lutym oraz we wrześniu porozumienia dotyczące zawieszenia broni na wschodzie Ukrainy, są dziś "najlepszym sposobem na powstrzymywanie Rosji od agresywnych działań na Ukrainie". Ale pod warunkiem, że Zachód będzie działał wspólnie i zdecydowanie - zastrzegł.

Poza rozmowami z Obamą i Bidenem w Białym Domu, Tusk spotkał się też na Kapitolu z amerykańskimi senatorami: obecnym szefem senackiej komisji spraw zagranicznych Republikaninem Bobem Corkerem oraz z Demokratą Robertem Menendezem, który pełnił tę funkcję do końca ubiegłego roku. We wtorek rano złożył wizytę w Muzeum Holokaustu i przed wylotem do Europy miał też zaplanowane spotkanie z wpływowym senatorem Johnem McCainem.

Z Waszyngtonu Inga Czerny

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy